„Bogowie otchłani” to jedna z tych książek, które (mimo kilku wyraźnych niedoskonałości) potrafią całkowicie wciągnąć i na długo zostać w głowie. Szczególnie jeśli najbardziej ceni się kreację niezwykłego magicznego świata i nie ma się nic przeciwko wielu POV.
Największą siłą tej powieści jest bez wątpienia kreacja świata. Andrea Stewart tworzy rzeczywistość niezwykle plastyczną i pełną wyobraźni: świat, w którym bogowie mają moc przekształcania materii, zamieniając pustynie w oazy i przywracając życie temu, co utracone. Ale nic nie dzieje się bez kosztów. „Odnowa” nie tworzy niczego z niczego: bazuje na tym, co już istnieje, często w brutalny sposób wykorzystując ludzkie życie. W efekcie dla wielu nie jest to wybawienie, lecz zagrożenie.
Na kartach powieści świetnie to czuć: ciągłe poczucie zagrożenia i walki o przetrwanie, uczenia się życia na nowych zasadach po kontakcie z katastrofą przemieniającą świat (ale pozostawiającą chociażby układy władzy, które świetnie się odradzają).
Fabuła od początku angażuje, śledząc losy dwóch sióstr, które mogą polegać wyłącznie na sobie. Rozdzielone przez tajemniczą, zmieniającą świat mgłę, trafiają do dwóch różnych rzeczywistości. Jedna z nich, jako uchodźczyni, zmuszona jest przetrwać w obcej krainie, pracując w niebezpiecznej kopalni, by zdobyć środki na powrót i odnalezienie siostry. Tylko czy ta druga wciąż jest sobą? Czy stała się potworem?
Motyw siostrzanej więzi stanowi emocjonalne centrum tej historii, ale autorka, podobnie jak w „Tonących królestwach”, osadza go w znacznie szerszym kontekście. Konflikty między ludźmi a bogami, napięcia polityczne, walka o władzę oraz wyraźny wątek ekologiczny tworzą wielowarstwową opowieść o świecie na skraju rozpadu i odnowy.
Narracja oparta na wielu perspektywach może początkowo wydawać się przytłaczająca i rozpraszać uwagę, jednak z czasem widać, że każda z tych historii dokłada kolejny element do większej całości, ukazując, że rozdzielenie sióstr nie jest jedynym problemem. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych czytelników wiele POV jest minusem, utrudnia zaangażowanie się. Znam jednak wcześniejszą twórczość Stewart i liczę, że i tym razem każda z tych postaci będzie miała istotną rolę do odegrania, nie tylko rozdzielone siostry.
Tematycznie to opowieść o przymusowym przesiedleniu, o życiu w świecie kształtowanym przez ludzi u władzy, którzy nie uwzględniają podstawowych potrzeb innych. O eksploatacji zasobów bez refleksji nad konsekwencjami i o nieodwracalnych skutkach tych działań. Ale również o traumie (rozdzielenie, utrata członków rodziny) i o tym, jak różne mogą być drogi radzenia sobie z nią, co widać na przykładzie sióstr. Ostatecznie jest to historia o przetrwaniu i o tym, jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, by ocalić siebie lub kogoś bliskiego.
Jeśli miałabym wskazać słabszy element, byłyby to postacie. Przy tak wielu perspektywach część z nich pozostaje dość szkicowa, brakuje im głębi, przez co trudniej się z nimi w pełni związać. Jednocześnie widać w nich duży potencjał, który, mam nadzieję, zostanie rozwinięty w kolejnych tomach.
Jednocześnie nie będę ukrywać: jestem czytelniczką, dla której w fantastyce kluczowa jest kreacja magicznego świata, jego mitologii, polityki, konfliktów. I na tym polu “Bogowie otchłani” wypadają świetnie i powieść ta zwyczajnie mnie porwała! Miałam bardzo podobne odczucia przy serii “Tonące cesarstwo”, gdzie może nie do końca czułam się zaangażowana w losy samych postaci, ile losy przedstawionego świata. Poza wyjątkiem Jovisa i jego zwierzęcego przyjaciela, oni mnie kompletnie kupili w “Tonącym cesarstwie”.
Mimo pewnych niedociągnięć w kreacji postaci, „Bogowie otchłani” to dla mnie przede wszystkim przykład świetnie zaprojektowanego świata i historii z ogromnym potencjałem na rozwinięcie. Jeśli lubicie rozbudowane, wielowarstwowe fantasy z wyraźnym tłem społecznym i moralnymi dylematami, zdecydowanie warto dać tej książce szansę.
Już teraz wiem, że ta książka zostanie ze mną na długo, będę do niej wracać myślami, czekając na dalszy ciąg z niecierpliwością!




.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
