Pani Papierek

  • Home
  • Książkach
    • Azjatyckie
    • Naukowe
    • Gatunkowe
      • Fantastyka
      • Kryminał
  • Filmach
  • Korei
    • 한국어
    • Ciekawostki
  • Instagram
  • Współpraca

 


"Dziecko Rosemary" Iry Levina to przykład mistrzowskiego budowania suspensu: powoli, krok za krokiem narasta atmosfera strachu i paranoi, gdy w codzienne życie młodej pary wkrada się element niesamowitości. Ta opublikowana w 1967 roku powieść na stałe zapisała się we współczesnej literaturze grozy, nadal wywołując ciarki na plecach bez konieczności odwoływania się do krwawych i brutalnych scen. Siłą tej powieści jest zacieranie granicy między tym co znajome, zwyczajne, a tym co złowrogie: młode małżeństwo spełnia swoje marzenie wprowadzając się do wymarzonego mieszkania, gdzie dekoruje pokoje i przygotowuje się do powiększenia rodziny; sam budynek pełen jest przyjaznych starszych ludzi i jedyne, co może budzić grozę to przeświadczenie znajomego tytułowej bohaterki, że budynek ten przyciąga zło. W przeszłości mieszkały w nim siostry-kanibalki, a także mężczyzna zajmujący się satanizmem. Czy były to tylko przypadki? Jak długo potrwa sielanka Rosemary? Levin idealnie, powoli buduje atmosferę do dynamicznego finału, a minimalistyczny styl powieści pozwala skupić się właśnie na suspensie i emocjach Rosemary: kobiety rzeczywiście narażonej na niebezpieczeństwo czy popadającej w obłęd?

W posłowiu napisanym w 2003 roku Ira Levin zauważa, że "największe napięcie w horrorach występuje nie wtedy, gdy dzieje się coś strasznego, tylko zanim zacznie się dziać" (I. Levin, Vesper 2021). To stwierdzenie stanowi esencję "Dziecka Rosemary", przez co ciężko oderwać się od tej książki. Tę atmosferę niepewności, oczekiwania na rezultat Autor połączył z ciążą; to dziewięć miesięcy oczekiwania w pewnym strachu, który na kartach powieści potęgowany jest tym, że ciąża bohaterki przebiega w niepokojący sposób, że ciągle towarzyszy jej ból. Napięcie narasta stopniowo, początkowo będąc jedynie dziwacznym zachowaniem starszych sąsiadów czy nagłym sukcesem zawodowym jej męża - dopiero z perspektywy końca te drobne wydarzenia zaczynają układać się w całość; przechodzą z kategorii drobnych dziwactw i dziwnych zbiegów okoliczności w wydarzenia złowrogie.

W powieści horror ma wymiar przede wszystkim psychologiczny. Stopniowo obserwujemy jak marzenie Rosemary o wprowadzeniu się do pięknej (choć owianej złą sławą) kamienicy i powiększenie rodziny doprowadza do coraz większej izolacji kobiety - nawet otoczona przez ludzi czuje się sama, niezrozumiała: towarzyszy jej jedynie ból, który wszyscy bagatelizują. Levin podtrzymuje napięcie poprzez dwuznaczność: dopiero finał odpowie na pytanie, czy historia ma wydźwięk paranormalny, czy raczej opowiada o stopniowym popadaniu w paranoję. Levin mistrzowsko dawkuje informacje, by utrzymać suspens do ostatnich stron powieści. Co ciekawe, nawet znając zakończenie (np: z bardzo wiernej ekranizacji Polańskiego), nie odbiera to niczego z przyjemności czytania - od książki naprawdę trudno jest się oderwać! Uwielbiam właśnie taki rodzaj grozy: oparty nie na przemocy i gore, ale powolnym, precyzyjnie wykalkulowanym budowaniu suspensu, gdzie strona za stroną osoba czytająca uzmysławia sobie, że coś jest nie tak aż do kulminacyjnego momentu objawienia prawdy.

"Dziecko Rosemary" choć zasłynęło jako powieść o charakterze satanistycznym, nigdy nie stawia rytuałów w centrum. Elementy nadprzyrodzone wprowadzane są subtelnie i ciągle przeplatają się z wydarzeniami zwykłymi, codziennymi. To powieść, która skupia się na Rosemary - jej rosnącej bezradności, desperackich próbach ochrony nienarodzonego dziecka, odnajdywaniu w sobie siły, by walczyć z psychologiczną manipulacją, ze strony najbliższych. To tu znajduje się prawdziwa groza, piekło kobiet, które wcale nie wymaga elementu diabelskiego.

W parze z budowaniem suspensu idzie prosty, pozbawiony ozdobników styl powieści. Nadmierne szczegóły czy poetyckość odciągałaby uwagę od atmosfery powieści. W "Dziecku Rosemary" chodzi przede wszystkim o zestawienie prostego życia codziennego - oddanego właśnie za sprawą językowej prostoty - z czającymi się siłami zła; w ten sposób wtargnięcie elementu nadprzyrodzonego jest jeszcze mocniejsze, kontrastujące z prostotą codzienności. Świetnie sprawdzają się tutaj także dialogi, tworzące atmosferę autentyczności - co znów potęguje wrażenie zdrady, gdy na jaw wychodzi manipulacja, a nie troska o Rosemary. Budując swój horror psychologiczny Levin skupia się na relacjach międzyludzkich i ostatecznej zdradzie - a nie elemencie nadprzyrodzonym.

I tutaj dochodzimy do tego, dlaczego "Dziecko Rosemary" to ponadczasowa powieść. Z jednej strony to oczywiście diabelski horror, jednak skrywa pod spodem opowieść o prawach kobiet; o dynamice związanej z władzą w związkach, o autonomii. Najbliższe otoczenie Rosemary stara się przejąć kontrolę nad jej ciałem, a nawet ciąża - choć upragniona przez kobietę - jest wynikiem manipulacji. Nie tylko szatan, ale i "zwykły" mąż może być oprawcą - i to bez podnoszenia ręki. Walka Rosemary jest zatem nie tylko starciem z nadprzyrodzonym, ale przede wszystkim walką o odzyskanie kontroli nad swoim ciałem/życiem. "Dziecko Rosemary" nie jest więc zwykłym straszakiem, ale czymś więcej.

"Dziecko Rosemary" to powieść, która pozostaje w pamięci na długo po przewróceniu ostatniej strony. Dzięki mistrzowsko poprowadzonemu suspensowi, skupionemu na aspektach psychologicznych i stopniowym wdzieraniu się elementów nadprzyrodzonych jest to książką od której ciężko się oderwać. To prawdziwy klasyk gatunku, który ciągle może budzić niepokój. Strach wywołuje tutaj nie tyle element diabelski, co utrata kontroli, izolacja i doświadczenie manipulacji - a z tym może się spotkać każdy z nas. Naprawdę warto zapoznać się z tą ponadczasową powieścią!


Ira Levin "Dziecko Rosemary" (1967)
Polskie wydanie: Vesper (2021)


 


"Jak złowieszcze rozbłyski wybuchających słoń ledwo są rejestrowane przez oczy ślepca, tak początek grozy minął prawie niezauważony".

"Egzorcysta" zapisał się na kartach historii kultury przede wszystkim za sprawą kultowej adaptacji w reżyserii Williama Friedkina - która po dziś dzień potrafi wywołać niezwykłe uczucie niepokoju. Nie inaczej jest z powieścią  Williama Petera Blatty'ego: opublikowana po raz pierwszy w 1971 roku powieść była szokująca, obrazoburcza i łamiąca tabu. Ksiądz tracący wiarę, opętana dziewczynka, zachowująca się w sposób wulgarny, nawiązania do okultyzmu - wszystko to kiedyś szokowało, a dziś? Siła "Egzorcysty" nie tkwi jednak wyłącznie w tym elemencie szoku, ale w wywoływaniu niepokoju poprzez zacieranie granic między popadaniem w obłęd a opętaniem; między próbami naukowego dowiedzenia przyczyn zachowania dziewczynki (i to przez księdza!), a niewierzącą matką, która dla dobra swej córki gotowa jest zdać się na egzorcyzmy. To spokojna powieść, która ze strony na stronę staje się intensywniejsza, kreśląca tragiczne losy bohaterów w walce z demonami - nie tylko tymi, które mogą nas nawiedzić, ale przede wszystkim tymi, które nosimy w sobie, jak przeżywający kryzys wiary ojciec Karras, który zostawił swą matkę by podążać ścieżką wiary, czy odnosząca sukcesy aktorka Chris, którą dopadają wyrzuty sumienia (a jeśli stan jej córki to wina rozwodu?). W samym stylu pisania też jest coś niepokojącego - w tych wszystkich krótkich, niemal urwanych zdaniach. Wszystko to sprawia, że Egzorcysta jest powieścią ponadczasową, która po zamknięciu książki nadal nas nawiedza.

Ten, kto spodziewa się, że egzorcyzmy i opętanie z perspektywy Regan stanowią sedno powieści "Egzorcysta" może być zawiedzony: jak zostaje zauważone na kartach powieści przez ojca Merrina, celem demona nie jest w gruncie rzeczy osoba opętana, ale jej bliscy - bo czy jest coś gorszego niż niemoc w niesieniu pomocy niewinnemu dziecku? Obserwowanie jak z dnia na dzień mała Regan jest coraz mniej sobą, jak znika fizycznie i mentalnie prowadzi do ogromnej rozpaczy. Autor poświęca wiele uwagi matce dziewczynki czy ojcu Karrasowi, którzy zostają doprowadzeni na skraj poprzez obcowanie z demonem i bezsilność. Ta powieść to niezwykle interesujące studium wyrzutów sumienia, które nawiedzają bohaterów. Ojciec Karras to niezwykle tragiczna, ale zarazem intrygująca postać. Duchowny, przeżywający kryzys wiary - potęgowany faktem śmierci matki, którą pozostawił w ubóstwie, by zostać księdzem. Jako psychiatra i duchowny poszukuje wyjaśnienia stanu Regan, wpierw kierując się w stronę wiedzy, a nie wiary. Jego podróż aż do ostatecznego starcia jest niezwykle fascynująca, a jednocześnie niepokojąca.

Siłą powieści jest to, że łączy w sobie dość graficzne opisy opętania ze złożonością postaci; tym samym nie jest szokująca dla samego efektu szoku. To opowieść o ludziach niepozbawionych wad, mających swoje słabości i wątpliwości, a jednak znajdujących siłę na walkę. Dla Chris jest to relacja matka-córka, dla ojca Karrasa potrzeba odzyskania wiary. Do tego "Egzorcysta" ma niezwykły, niepokojący klimat - zapewniam, że przy czytaniu w nocy, wcale nie ma się ochoty na zgaszenie światła po odłożeniu książki. 

Co ciekawe, film i powieść idealnie się uzupełniają; w książce odnajdziemy większy ciężar psychologiczny związany z rozterkami bohaterów, z kolei film tworzy niezapomniany obraz i muzykę. Oba dzieła można z czystym sercem nazwać kultowymi i polecić każdemu miłośnikowi grozy - horror nie byłyby dziś tym samym gatunkiem, gdyby nie "Egzorcysta"!

William Peter Blatty "Egzorcysta" (1971)
Polskie wydanie jubileuszowe: Vesper (2017)

 


"-Wierzy pan w Boga? - powtórzył mężczyzna.

-Wierzę.

- Bo nie widział pan prawdziwego zła."

 "Koniec. Baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat" Bartłomieja Grubicha to powieść trudna do zaszufladkowania. Rozpoczyna się jak kryminał, by jednak szybko porzucić intrygę kryminalną na rzecz surrealistycznej wycieczki do Bydgoszczy, w której ma się skończyć świat. Podróży tak naprawdę w głąb siebie, by odkryć skrywane pragnienia. Jednak kiedy tej podróży towarzyszy szatan, nie może ona przynieść niczego dobrego...

To także powieść trudna do ocenienia. Czytając ma się wrażenie, że to projekt dość ambitny, pełen symboli pozostawionych do interpretacji Czytelnika. Ta nieokreśloność potrafi naprawdę zauroczyć i wciągnąć. Z drugiej strony znajdzie się całkiem spore grono osób, którym to zwyczajnie nie będzie odpowiadać - którzy uznają, że założony zamysł nieco przerósł autora, a powieści daleko do mistrzowskiego surrealizmu. Ja znajduję się gdzieś pośrodku. "Koniec" mnie zaintrygował i wciągnął, miałam wrażenie, że czytam coś świeżego i innego. Jednak im dalej w las - czy raczej w Bydgoszcz, czułam się nieco rozczarowana. Ta wędrówka na granicy jawy i snu ostatecznie nie wywarła na mnie większego wrażenia, ponieważ spodziewałam się większej dawki surrealizmu lub bardziej szokujących rozwiązań. 

Mimo to, że "Koniec" nie w pełni trafił w mój gust, to doceniam wiele elementów tej powieści. Bydgoszcz - Brzydgoszcz - została uczyniona kolejnym bohaterem. Miastem niepozornym, w którym ma nastąpić niepozorny koniec świata. Autor świetnie stworzył klimat miasta "w którym wiecznie pada", które dołuje swoją nijakością i brakiem perspektyw. Pomysł, aby uczynić spontaniczne śledztwo punktem wyjścia, które popchnie księdza, przyjaciółkę i cichego wielbiciela do wyjazdu do Bydgoszczy, by odnaleźć Anię uważam za świetny. A im bardziej śledztwo powinno się rozwijać, tym bardziej schodzi na drugi plan - a bohaterowie zamiast szukać Ani, szukają tego, czego pragną. Brzydgoszcz nie oferuje jednak spełnienia marzeń, tylko ich realizację w krzywym zwierciadle. Ułudę i fałsz spełnienia symbolizuje zresztą bydgoski klaun, wiecznie uśmiechnięty dzięki makijażowi. 

"Koniec" to powieść pełna niedomówień i urwanych wątków, a całość powinien poskładać Czytelnik. Jeśli nie jesteście fanami takich zabiegów, "Koniec" nie jest powieścią dla Was. I niech nie zmyli okładkowy klaun, to nie powieść grozy spod znaku "To" Stephena Kinga. Jeśli jednak lubicie powieści egzystencjonalne i oniryczne to warto spróbować - widać to chociażby po ocenach tej powieści, które potrafią być skrajne. Mnie zabrakło pewnej wyrazistości całej historii, splecenia się wszystkich wątków na koniec. Po lekturze w mojej głowie pozostał mętlik - myślę, że zabieg celowy - jednak nie przekonała mnie ta historia na tyle, by zagłębić się w próby jej interpretacji - choć w trakcie samego czytania wybiegałam myślami, jakby dane wątki mogły się potoczyć. Zabrakło mi jednak jakieś puenty. A może to po prostu nie ten moment w moim życiu na tę historię - i za jakiś czas odkryję ją na nowo i wtedy wbije mnie w fotel?

"Czuła się jak w teatrze i stało się coś najgorszego dla dobrej sztuki. Deus ex machina. Zakończenie bez sensu. Urwany wątek. Spadający przypadkiem z dziesiątego piętra fortepian zabijający przechodzących, również przypadkiem, bohaterów. Głupi koniec niemądrej przecież historii."


Starsze posty Strona główna

ABOUT AUTHOR

안녕하세요! Z wykształcenia doktor nauk politycznych i magister filmoznawstwa, hobbistycznie zapalona czytelniczka! Zapraszam na bloga o książkach, filmach oraz Półwyspie Koreańskim - czyli moich największych pasjach!

Categories

  • abyssos 1
  • agora 2
  • akurat 2
  • albatros 4
  • artrage 2
  • azjatyckie 91
  • beYA 1
  • bliski wschód 1
  • Books4YA 4
  • chiny 11
  • ciekawostki 7
  • copernicuscenterpress 2
  • cyberpunk 1
  • czarna owca 1
  • czarne 3
  • czytelnik 1
  • dark academia 1
  • dark fantasy 7
  • dialog 8
  • dlaczemu 2
  • dolnośląskie 1
  • dystopia 4
  • esej 4
  • europa wschodnia 1
  • fabryka słów 115
  • fae 1
  • fantastycznyorient 18
  • fantastyka 188
  • filia 2
  • film 3
  • filtry 1
  • format 1
  • foxgames 1
  • galeriaksiążki 1
  • gra książkowa 1
  • gramatyka 3
  • groza 19
  • harde 1
  • healing novel 6
  • hi:story 1
  • horror 19
  • idiom 3
  • indie 5
  • indonezja 1
  • instagram 5
  • iyashikei 2
  • jaguar 2
  • japonia 36
  • kdrama 1
  • kirin 7
  • klasyka 1
  • komedia kryminalna 5
  • komiks 3
  • korea 45
  • koreański 9
  • kryminał 24
  • krytyka polityczna 1
  • książki 188
  • kwiaty orientu 2
  • literatura dziecięca 5
  • literatura młodzieżowa 30
  • literatura piękna 21
  • literatura podróżnicza 2
  • luna 1
  • marginesy 2
  • matronat 1
  • mitologia 2
  • mova 3
  • mustread 2
  • muza 5
  • naukowe 8
  • new adult 3
  • nonfiction 8
  • nowa baśń 14
  • nyks 1
  • obyczajowa 1
  • papierowyksiężyc 2
  • patronat 4
  • planetaczytelnika 1
  • podróżnicza 1
  • powieść gotycka 2
  • powieść historyczna 12
  • prószyński 5
  • przygodowa 1
  • recenzja 175
  • relacja 7
  • replika 4
  • reportaż 14
  • retelling 1
  • retrobuki 18
  • romans 7
  • romantasy 1
  • sensacja 2
  • sf 20
  • słownictwo 8
  • space opera 1
  • sqn 6
  • szczeliny 2
  • świat książki 1
  • tajfuny 1
  • tajwan 2
  • thriller 7
  • urban fantasy 15
  • uroboros 13
  • vesper 3
  • w.a.b. 5
  • warbook 9
  • weird fiction 1
  • weneedya 2
  • western 1
  • wielka litera 1
  • wietnam 1
  • wydawnictwo ix 1
  • wydawnictwo kobiece 1
  • wydawnictwo literackie 2
  • wydawnictwo mięta 7
  • Wydawnictwo Noir sur Blanc 1
  • wydawnictwo poznańskie 2
  • wydawnictwo spisek pisarzy 1
  • wydawnictwo wab 2
  • wydawnictwo wilga 1
  • wydawnictwonoca 1
  • wyszukane 1
  • yaponia 3
  • you&ya 15
  • youngadult 26
  • yumeka 6
  • zielona sowa 2
  • znak 13
  • zygzaki 1

Matronat

Matronat
Trylogia Hierarchia magii

Matronat

Matronat
Trylogia Magów szkła

POPULAR POSTS

  • Smocza perła - recenzja
  • Naturalista (recenzja)
  • Pięć małych świnek (recenzja)
  • Gwiazdy w łańcuchach
  • #retrobuki 2000-2009
  • Bogowie otchłani
  • Muzyka otchłani
  • Space Sweepers (승리호)
  • Dworska tancerka (recenzja)
  • Popiół i kurz (recenzja)
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Blog Archive

Ważne

Wszystkie zamieszczone tutaj teksty oraz grafiki są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej zgody.

FOLLOW ME @ INSTAGRAM

Gdzie mnie znaleźć

  • Instagram
  • Lubimy czytać
  • Goodreads

Featured Post

#retrobuki

Copyright © 2016 Pani Papierek. Created by OddThemes