Pani Papierek

  • Home
  • Książkach
    • Azjatyckie
    • Naukowe
    • Gatunkowe
      • Fantastyka
      • Kryminał
  • Filmach
  • Korei
    • 한국어
    • Ciekawostki
  • Instagram
  • Współpraca

 


"Czasem taka jest cena rewolucji. Ludzie umierają. Nawet ci dobrzy. Tak dokonuje się zmiana."

"Siedmioro świętych bez twarzy" to debiut M.K. Lobb, który obiecuje być połączeniem fantastyki i  mrocznego kryminału w stylu twórczości Leigh Bardugo. Jak to jednak bywa z debiutami - założenia nie zawsze przekładają się na efekt końcowy. I choć powieść intryguje, do samego końca nie udaje jej się w pełni usatysfakcjonować ani w zakresie budowania świata, rozwoju bohaterów czy fabuły. Na szczęście pozostawia pole do rozwoju - wszak nie każdy debiut musi być oszałamiający, a w "Siedmioro świętych bez twarzy" tkwi pewien potencjał.

Zacznijmy od systemu magicznego i budowania świata. W powieści przedstawione zostają państwa-miasta inspirowane Włochami, w których rządzą magiczne gildie. Magia jest dziedziczono po siedmiu świętych dając konkretny zestaw umiejętności. Podział na gildie i rodzaje magii od razu przywodzi na myśl trylogię Griszy Bardugo. Przez pierwszą połowę książki czułam jednak pewien niedosyt - choć jedna z głównych bohaterek jest apostołką Cierpliwości - czyli posiada magię związaną z metalem - to fabuła nie skupia się na korzystaniu ze zdolności. Dopiero z czasem zauważyłam zamysł Autorki - system magiczny w tym tomie posłużył przede wszystkim jako pretekst do stworzenia podziałów społecznych, a książka tak naprawdę jest o puncie, niesprawiedliwej wojnie i zemście. I tak naprawdę system magicznym można z niej usunąć, bez większych szkód dla fabuły - może za punktem kulminacyjnym. To z jednej strony szkoda, bo Autorka nie wykorzystuje potencjału religijności systemu magicznego przez co utrata wiary przez jednego z bohaterów nie ma odpowiedniego ciężaru. Z drugiej jednak strony aspekt podziału społecznego na nieuprzywilejowanych (bez magii) i apostołów stanowi ciekawy komentarz do wojny - wojny toczonej dla interesów apostołów przy pomocy wysyłanych na front nieuprzywilejowanych. Wątki związane z buntem i zemstą także działają - to dwie osi napędzające Roz, jedną z bohaterek, która w końcu będzie musiała wybrać co jest dla niej ważniejsze.

Jak to bywa w fantastyce spod znaku YA nie mogło zabraknąć wątku romantycznego. Tutaj jest on o tyle ciekawy, że opiera się na motywie od kochanków do wrogów do kochanków i sojuszników. Brzmi skomplikowanie, ale nadaje pewnej dynamiki to utartego motywu od wrogów do kochanków. Wątek ten wiąże się z wielkimi emocjami - których nie do końca udało się Autorce przekazać. Znów może być to kwestia debiutu - pomysł jest, wykonanie nieco gorzej. Autorka ma dość "płaski" styl, przez co emocjonujące sceny niewiele się różnią od opisów spaceru. Gdzieś tam zabrakło większej ilości opisów związanych z uczuciami bohaterów.

I tak dochodzimy do bohaterów - Roz i Damiana. Ponownie w tych bohaterach istnieje ogromny potencjał, który nie został w pełni wykorzystany. Życiowe tragedie przemieniły Roz z delikatnej dziewczyny w twardą buntowniczkę, którą napędza nienawiść. Z kolei Damian jest postacią intrygującą - patronem jego rodziny jest święty Siły, jednak chłopak nie odziedziczył mocy. Przez to ma wydawać się słaby - jednak jego siłą jest lojalność i dbanie o podwładnych. Dlaczego potencjał bohaterów nie został w pełni wykorzystany? Z założenia ich skomplikowane charaktery zostały sprowadzone do podstawowych cech, które ciągle ich napędzały. W przypadku Roz zemsty, w przypadku Damiana żalu i obwiniania siebie związanego z pobytem na froncie. Na szczęście w drugiej połowie książki, gdy akcja się zagęszcza, bohaterowie mogą działać i robi się ciekawie.

Fabularnie główną osią jest śledztwo w sprawie tajemniczych morderstw - i wokół tego wątku "Siedmioro świętych bez twarzy" działa najlepiej. Naprawdę satysfakcjonująca książka spod znaku murder mystery wymaga suspensu - którego w powieści nieco zabrakło. Przez to finał nie wywołuje aż takich emocji - rozwiązania niektórych zagadek z pewnością domyśliłby się każdy. Szkoda, że wątek związany z buntem wydaje się biec zupełnie obok - zabrakło mi jakieś większej intrygi, która łączyłaby wszystkie wątki w jedno. Słowem kluczem tej recenzji wydaje się "potencjał" - bo po odsłonięciu kart przez złoczyńcę atmosfera fajnie się zagęszcza, a epilog zapowiada interesującą kontynuację - która powinna wykorzystać potencjał tkwiący w systemie magicznym i politycznym kreowanego świata.

"Siedmioro świętych bez twarzy" to powieść, która w ostatecznym rozrachunku jest przeciętna. Nie przeczę, że czytało się ją przyjemnie, jednak mogłaby być czymś znacznie więcej - bardziej skupiać się na świecie, systemie magicznym i politycznym, a mniej na bohaterach, którym zabrakło charyzmy niezapomnianych postaci z literatury YA. Osobiście spodziewałam się większej ilości mroku i tajemnicy, większych emocji. A jednocześnie nie chcę jej skreślać - właśnie ze względu na tkwiący w powieści potencjał, który może zostać rozwinięty w kolejnej odsłonie. 

M.K. Lobb "Siedmioro świętych bez twarzy" (2023)
Polskie wydanie: We need YA

 


"Darkfever" to powieść z rodzaju tych, które mają potencjał: ciekawy początek, obietnicę tajemnicy i niebezpieczeństwa - by ostatecznie zawieść oczekiwania. Jest to wznowienie powieści z 2006 roku, która niestety nie zestarzała się zbyt dobrze - dziś trudno znaleźć w niej coś świeżego i odkrywczego. Trochę na wyrost została oznaczona jako powieść 18+, co znów podbudowało pewne oczekiwania - bo największym zarzutem wobec "Darkfever" jest to, że powieść ta jest zbyt infantylna dla dojrzałego czytelnika. Nie ma w niej brutalności czy erotyki, której można się spodziewać po tytule oznaczonym jako książka dla dorosłych czytelników. Ta infantylność obecna jest niestety zarówno w budowaniu postaci, jak i fabuły - a  encyklopedyczne i skrótowe wyjaśnianie tajemnic świata zestawione ze szczegółowymi opisami ubioru bohaterki również nie świadczą zbyt dobrze o umiejętności budowania świata: bohaterka za każdym razem musi podkreślić w co jest ubrana, kiedy jednak pojawia się okazja do wprowadzenia nas w świat fae używa zwrotu "nie będę was zanudzać". Szkoda tylko, że ja jako miłośniczka fantastyki chce być "zanudzana" opisami fae i ich świata, a kwestia garderoby bohaterki zupełnie mnie nie obchodzi.

Po takim wstępie można dojść do wniosku, że "Darkfever" mi się nie podobało - a jednak jest to powieść przy której można się naprawdę nieźle bawić, przy założeniu, że czytamy z przymrużeniem oka. "Darfever" to powieść, która w założeniu miała być mroczna, a wyszła zabawna. Już na pierwszych stronach zostaje wspomniane, że fae zabijają seksem, wykorzystują kobiety, by wysysać z nich życie i piękno. Brzmi to przerażająco, szczególnie że bohaterka-narratorka we wstępie zaznacza, że "ta historia zaczęła się niepozornie, jak wiele katastrof". To buduje wiele oczekiwań, jednak "Darkfever" to ten rodzaj powieści, gdzie w pełni działa zasada "fabularnej zbroi" dla głównej bohaterki. Choć nie jestem osobiście miłośniczką scen erotycznych, to właśnie takich się spodziewałam. Mrocznych, wyniszczających i stawiających pytanie, czy nasza bohaterka się po tym pozbiera. Cały ten zapowiadany erotyzm został jednak sprowadzony do...niekontrolowanego rozbierania się w miejscach publicznych - co wyszło niezamierzenie komediowo. I właśnie dlatego przy "Darkfever" można się świetnie bawić jeśli pozbędziemy się pewnych oczekiwań - to książka, która bardzo stara się być mroczną, ale na poziomie młodzieżowej produkcji z odrobiną pikanterii w postaci golizny.

Najmocniejszym atutem "Darkfever" jest sam pomysł. Samo budowanie świata może nie do końca do mnie przemówiło - bo zostało potraktowane po macoszemu w porównaniu do opisów garderoby bohaterki - co nie zmienia jednak faktu, że pomysł jest interesujący i aż się prosi o rozwinięcie w kolejnych tomach. Dwa różne dwory fae, oba niebezpieczne dla ludzi; do tego tajemnicze artefakty i zagadka śmierci siostry głównej bohaterki, opisy hierarchii fae, ich różnych rodzajów, sposobów "posilania" się ludźmi, umiejętności ukrywania się. To wszystko intryguje i naprawdę działa, kiedy właśnie temu Autorka poświęca uwagę. 

Najsłabiej wypada dwójka głównych bohaterów. Cała osobowość Mac skupiona jest wokół tego, że jest pozbawioną większych ambicji młodą blondynką, kochającą kolor różowy. To oczywiście może być punktem wyjścia - jednak wobec śmierci siostry i sytuacji zagrożenia życia Mac powinna się zmienić i nieco mniej przejmować się złamanym paznokciem. Jeszcze gorzej wypada Jericho - mroczny, przystojny i niebezpieczny mężczyzna. Ot, w trzech słowach opisana cała jego osobowość. Typowy alfa samiec, niezniszczalny, kontrolujący kobiety i niezwykle bogaty. Moim zdaniem - relikt przeszłości, cięzko mi sobie wyobrazić by dziś taki mężczyzna rozpalał serca czytelniczek. Sprawia to, że postacie są nijakie, a zapowiadany powolny romans praktycznie nie istnieje - postacie są tak papierowe i pozbawione charakteru, że ciężko mówić o jakiejkolwiek chemii między nimi. A postacie drugoplanowe? Do zapomnienia już w trakcie lektury. 

Lubię urban fantasy - to gatunek, który kojarzy mi się z książkami lekkimi, pozwalającymi nam uciec od trosk życia codziennego poprzez dodanie odrobiny magii. Na skali Ilona Andrews jako symbol urban fantasy "Darkfever" wypada przeciętnie. W powieści jest wiele intrygujących momentów, które skłaniają by czytać dalej - ten tom z pewnością cierpi na to, że jest wprowadzeniem, i to wprowadzeniem średnio udanym ze względu na dość zdawkowe i chaotyczne opisywanie świata fae - i w kolejnych częściach może być lepiej. Wszak to seria, która ma naprawdę wielu miłośników. W kategorii "do czytania z przymrużeniem oka" nadaje się jednak w sam raz - myślę, że spodoba się tym, którzy lubią chociażby serię o Dorze Wilk Anety Jadowskiej, choć Dora i Mac wydają się całkowitymi przeciwieństwami. Mnie osobiście zabrakło większego nacisku na "magię i mrok", które "splatają się z mitami i historią Irlandii", cytując hasło reklamowe z okładki. Potencjał jest, gorzej z wykonaniem. 

Karen Marie Moning "Darfever" (2006)
Polskie wydanie: You&YA (2023)



 


 "Zawsze, ilekroć o nim myślałam, bolał mnie też fakt, że wiedział jak bardzo pragnę wolności".

"Królestwo ciała i ognia" to drugi tom cyklu z nurtu new adult autorstwa Jennifer L. Armentrout. Ten cykl polaryzuje czytelników - od zachwytów i najwyższych możliwych ocen po recenzje jednogwiazdkowe. Nie dziwię się temu werdyktowi - ta seria ma w sobie wiele z typowego guilty pleasure: nie jest powieścią najwyższych lotów, ale tym, którzy lubią przeważające wątki romantyczne dostarczy dużo rozrywki. Jeśli tylko polubi się głównych bohaterów, jest się miłośnikiem relacji od nienawiści do miłości to 600 stron przekomarzanek Poppy i Casteela zleci błyskawicznie i wywoła mnóstwo rumieńców. Jeśli jednak czytelnik stawia bardziej na fabułę i akcję, czytanie "Królestwa ciała i ognia" będzie drogą przez mękę. Mimo skrajnych odczuć jakie wywołuje ta seria u większości, ja znajduję się gdzieś po środku: świat przedstawiony, różne rasy i bogowie jest intrygujący, zakończenie było mocne, a chęć dowiedzenia się kim jest Poppy buduje odpowiednie napięcie; jednocześnie całość była zbyt rozciągnięta i jak lubię przekomarzanie się bohaterów, tutaj dialogi potrafiły być koszmarnie wtórne. Mimo wad całość rozbudziła moja ciekawość na tyle, że chcę sięgnąć po kolejny tom i poznać wyjaśnienia.

W cyklu najbardziej pociąga mnie świat przedstawiony - widać, że osoba autorska miała wiele pomysłów. Gorzej wyszło wykonanie - świat poznajemy przede wszystkim poprzez dialogi. Prowadzi to do tego, że wiele kwestii nie jest dostatecznie wyjaśnionych i można się zwyczajnie pogubić w zawiłości pomysłów. Sposób narracji wpływa także na tempo - znam czytelników, którzy uwielbiają dialogi, jednak ja należę do grona osób, które wyznają zasadę "pokazuj, nie opowiadaj" - szczególnie w przypadku kreacji bohaterów. Nie chcę wyłącznie poznawać opinii bohaterów, chcę sama na podstawie ich czynów ocenić jacy są. Dodatkowo w powieści tej jest zastosowana narracja pierwszoosobowa, co doprowadziło do takiego schematu: bohaterowie rozmawiają na jakiś temat, później Poppy o tym rozmyśla - jak łatwo się domyślić prowadzi to do naprawdę ślimaczego tempa. Co więcej w powieści naprawdę niewiele się wydarzyło - większość scen to bohaterowie siedzący lub podróżujący i w tym czasie rozmawiający (lub równie często kłócący się) albo o uczuciach, albo opowiadający o przeszłych wydarzeniach. Powieść, która liczy 600 stron można w zasadzie streścić w jednym akapicie! I znów odwołam się do tego, co napisałam na początku: wszystko zależy od tego, co lubimy; jeśli stawiamy na akcję, walki i spektakularne wydarzenia poczujemy się zawiedzeni; jeśli jednak jesteśmy ciekawi czy Casteel przekona Poppy do ślubu, to nie będzie nam przeszkadzać, że wątek walki z Ascedentami czy odbicia brata księcia nie posuwają się znacznie do przodu.

Poppy i Casteela da się polubić, choć jako para przedstawiają związek raczej toksyczny. Wiele wygłaszanych przez Poppy kwestii dotyczy pragnienia wolności i decydowania o sobie samej - a jednocześnie większość zbliżeń inicjowana jest przez Casteela, który zdecydowanie przekracza granice (choć mówi, że oczekuje od niej zgody!). Niestety sceny erotyczne przyćmiły fabułę; co więcej mimo różnych okoliczności były wtórne, opierające się na tym samym motywie pożądania, którego bohaterowie nie są w stanie opanować. Aby dolać toksycznej oliwy do ognia, w tej części podkreślono skłonności do przemocy Poppy (na siłę i dość nieudolnie - każdy bohater o tym mówił, aż stało się to nudne), co jedynie podniecało Casteela. Relacja głównych bohaterów została oparta o naprzemienne przekomarzanie się, całowanie i ocierania, oraz monologi wewnętrzne Poppy w stylu "kocha, nie kocha". Niestety odbiło się to na rozwoju postaci - Poppy miała taki potencjał. Dziewczyna, której wszystkiego zakazywano, zrywa się z łańcuchów! W tym tomie została sprowadzona do zupełnie innej osoby; jej bunt sprowadza się do gróźb i lekceważenia niektórych poleceń, a nie upragnionego decydowania o sobie. Wielka szkoda.

A jednak nie jest to powieść do gruntu zła. Podobały mi się postacie drugoplanowe, szczególnie Wilkłaki, a także relacje Poppy z nimi. Ponadto sama intryga jest wciągająca - kim jest Poppy? Jakie jeszcze moce odkryje? Kto mówi prawdę, a kto kłamie? Wystarczyłoby wyciąć część dialogów - niech Casteel przekonuje do siebie Poppy czynami, a nie gadaniem; zamiast rozmawiać o osobowości Poppy niech ona działa, a czytelnik sam wyciągnie wnioski - aby podkręcić akcję. Szczególnie, że ostatnie rozdziały powieści, w których najwięcej się działo były świetne i zbudowały odpowiednie napięcie przed kolejnym tomem. Całość czytało mi się szybko i przyjemnie - choć muszę się przyznać, że przelatywałam wzrokiem dialogi, które wydawały się wtórne.

Tak jak przy pierwszym tomie zabrakło mi więcej opisów świata, tak tutaj zabrakło akcji. Nie do końca kupiła mnie także relacja bohaterów, wokół której budowana jest ta historia. Jednocześnie już od pierwszego tomu jestem zaintrygowana Poppy i jej losem. Dwa pierwsze tomy stawiają tyle pytań, że od razu chce się sięgnąć po kolejny. "Królestwo ciała i ognia" to typ powieści, w której przemówił do mnie pomysł, nie do końca wykonanie. Polecam przede wszystkim osobom, którym podobał się tom pierwszy, choć "Królestwo ciała i ognia" wypada ostatecznie gorzej przez niepotrzebne rozwleczenie. Drugi tom wydaje się typowym "wypełniaczem" i pozostaje mieć nadzieję, że kolejny będzie prawdziwą petardą - w tej historii tkwi potencjał, o czym świadczą ostatnie rozdziały!


Jennifer L. Armentrout "Królestwo ciała i ognia" (2020)
Polskie wydanie: 2022, You&YA
Tłumaczenie: Jerzy Malinowski


Cykl Krew i popiół:

1. "Krew i popiół"
2. "Królestwo ciała i ognia"
Starsze posty Strona główna

ABOUT AUTHOR

안녕하세요! Z wykształcenia doktor nauk politycznych i magister filmoznawstwa, hobbistycznie zapalona czytelniczka! Zapraszam na bloga o książkach, filmach oraz Półwyspie Koreańskim - czyli moich największych pasjach!

Categories

  • abyssos 1
  • agora 2
  • akurat 2
  • albatros 4
  • artrage 2
  • azjatyckie 91
  • beYA 1
  • bliski wschód 1
  • Books4YA 4
  • chiny 11
  • ciekawostki 7
  • copernicuscenterpress 2
  • cyberpunk 1
  • czarna owca 1
  • czarne 3
  • czytelnik 1
  • dark academia 1
  • dark fantasy 7
  • dialog 8
  • dlaczemu 2
  • dolnośląskie 1
  • dystopia 4
  • esej 4
  • europa wschodnia 1
  • fabryka słów 115
  • fae 1
  • fantastycznyorient 18
  • fantastyka 188
  • filia 2
  • film 3
  • filtry 1
  • format 1
  • foxgames 1
  • galeriaksiążki 1
  • gra książkowa 1
  • gramatyka 3
  • groza 19
  • harde 1
  • healing novel 6
  • hi:story 1
  • horror 19
  • idiom 3
  • indie 5
  • indonezja 1
  • instagram 5
  • iyashikei 2
  • jaguar 2
  • japonia 36
  • kdrama 1
  • kirin 7
  • klasyka 1
  • komedia kryminalna 5
  • komiks 3
  • korea 45
  • koreański 9
  • kryminał 24
  • krytyka polityczna 1
  • książki 188
  • kwiaty orientu 2
  • literatura dziecięca 5
  • literatura młodzieżowa 30
  • literatura piękna 21
  • literatura podróżnicza 2
  • luna 1
  • marginesy 2
  • matronat 1
  • mitologia 2
  • mova 3
  • mustread 2
  • muza 5
  • naukowe 8
  • new adult 3
  • nonfiction 8
  • nowa baśń 14
  • nyks 1
  • obyczajowa 1
  • papierowyksiężyc 2
  • patronat 4
  • planetaczytelnika 1
  • podróżnicza 1
  • powieść gotycka 2
  • powieść historyczna 12
  • prószyński 5
  • przygodowa 1
  • recenzja 175
  • relacja 7
  • replika 4
  • reportaż 14
  • retelling 1
  • retrobuki 18
  • romans 7
  • romantasy 1
  • sensacja 2
  • sf 20
  • słownictwo 8
  • space opera 1
  • sqn 6
  • szczeliny 2
  • świat książki 1
  • tajfuny 1
  • tajwan 2
  • thriller 7
  • urban fantasy 15
  • uroboros 13
  • vesper 3
  • w.a.b. 5
  • warbook 9
  • weird fiction 1
  • weneedya 2
  • western 1
  • wielka litera 1
  • wietnam 1
  • wydawnictwo ix 1
  • wydawnictwo kobiece 1
  • wydawnictwo literackie 2
  • wydawnictwo mięta 7
  • Wydawnictwo Noir sur Blanc 1
  • wydawnictwo poznańskie 2
  • wydawnictwo spisek pisarzy 1
  • wydawnictwo wab 2
  • wydawnictwo wilga 1
  • wydawnictwonoca 1
  • wyszukane 1
  • yaponia 3
  • you&ya 15
  • youngadult 26
  • yumeka 6
  • zielona sowa 2
  • znak 13
  • zygzaki 1

Matronat

Matronat
Trylogia Hierarchia magii

Matronat

Matronat
Trylogia Magów szkła

POPULAR POSTS

  • Smocza perła - recenzja
  • Pięć małych świnek (recenzja)
  • Naturalista (recenzja)
  • Gwiazdy w łańcuchach
  • #retrobuki 2000-2009
  • Muzyka otchłani
  • Polka w Korei (recenzja)
  • Space Sweepers (승리호)
  • Bogowie otchłani
  • Koreańskie społeczeństwo - przewodnik po książkach
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Blog Archive

Ważne

Wszystkie zamieszczone tutaj teksty oraz grafiki są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej zgody.

FOLLOW ME @ INSTAGRAM

Gdzie mnie znaleźć

  • Instagram
  • Lubimy czytać
  • Goodreads

Featured Post

#retrobuki

Copyright © 2016 Pani Papierek. Created by OddThemes