Pani Papierek

  • Home
  • Książkach
    • Azjatyckie
    • Naukowe
    • Gatunkowe
      • Fantastyka
      • Kryminał
  • Filmach
  • Korei
    • 한국어
    • Ciekawostki
  • Instagram
  • Współpraca

 


"Dlaczego my wszyscy automatycznie myślimy, że mężczyzna to głowa rodziny? Skąd to się bierze? W rejestrze rodzinnym tak to nawet było zapisane, "głowa rodziny", a pod nią żona i dzieci. Przecież my też mamy głowy."

Reportaż "Przesłonięty uśmiech" Anny Sawińskiej poświęcony został kobietom mieszkającym w Korei Południowej - wśród nich odnajdziemy osoby w różnym wieku i o różnym statusie majątkowym, kobiety w Korei wychowane, i te, które do niej powróciły; także te, które Koreę wybrały - jako imigrantki, wychodzące za mąż za Koreańczyka. W swoich osobistych historiach prezentują doświadczenia bycia kobietą w Korei Południowej. Autorce udało się dokonać czegoś niezwykłego: napisała przejmujący reportaż o trudnych tematach w zadziwiająco lekki sposób - jednocześnie z ogromną dozą empatii, bez oceniania: oddając głos swoim rozmówczyniom i jedynie uzupełniając kontekst społeczno-historyczny powołując się na różne dane. Nie jestem znawczynią reportażu - ale do mnie takie podejście najbardziej przemawia - zamiast odgórnie narzuconej tezy, przedstawienie historii skupionych wokół jednego tematu: bycia kobietą. "Przesłonięty uśmiech", obok reportaży Barbary Demick, to dla mnie reportaż idealny.

"Wolę nie myśleć. Myślenie prowadzi do smutnych wniosków. Pewnych rzeczy lepiej na głos nie wypowiadać, szczególnie jeżeli ma się już dzieci."

Całość jest podzielona według historii bohaterek, a poszczególne tytuły są uzupełnione o ich imię i wiek. Każda z kobiet przedstawia własną historię, skupia się na tym, co chce powiedzieć - i na tym , co ją "uwiera" w koreańskim społeczeństwie, i na własnych marzeniach i ambicjach, niestety nie zawsze spełnionych. To niezwykłe jak wiele tych historii jest przepełnionych koreańskim uczuciem han: z jednej strony są smutne i wstrząsające, z drugiej jednak strony bije z nich ogromna nadzieja. Tam gdzie my , z naszej perspektywy dostrzegamy straszną niesprawiedliwość, wiele bohaterek wyraża pogodzenie się z realiami - ale nie w ten negatywny sposób, który czyniłby z nich przegrane. To daje im siłę do stawiania czoła opresji. W niektóre historie wpleciony jest nawet humor, choć ma on zdecydowanie słodko-gorzki posmak. Nie brakuje też opowieści naprawdę wstrząsających, jak historia młodziutkiej Yoony, ofiary przemocy seksualnej, która nie może liczyć na sprawiedliwość - niestety kobiety w Korei Południowej często sprowadzane są do roli obiektów seksualnych, a próba walki o swoje prawa kończy się oskarżeniami o chęć zniszczenia życia oprawcom (!!!). "Przesłonięty uśmiech" to reportaż, który wywołuje wiele emocji, jednocześnie unikając taniej sensacji. Duża w tym zasługa właśnie empatycznego podejścia bez oceniania postaw. 

"W Korei w ciągu miesiąca pracownica ma prawo wziąć jeden dzień wolny z powodu okresu. W opinii niemałej liczby mężczyzn to nieuzasadniony przywilej. Dla wielu kobiet - typowy przykład systematyzacji dyskryminowania kobiet pod otoczką chęci uwzględnienia ich potrzeb. Zapisany w prawie i regulaminie firmy punkt, że na kobiety tak do końca liczyć nie można. Okres jest ułomnością niezależną, uniwersalną, bo zależy od płci, a tej zmienić się nie da. Większość pracownic i tak z uprawnienia nie korzysta."

Lektura "Przesłoniętego uśmiechu" pozwala uzmysłowić sobie sytuację kobiet w Korei Południowej - choć niektóre spostrzeżenia bohaterek są uniwersalne. Te osobiste doświadczenia przeczą wizerunkowi promowanemu przez koreańską falę (hallyu) - w których piękne dziewczyny ratowane są od wszelkich zmartwień przez zamożnych mężczyzn, a idolki są podziwiane. W rzeczywistości ślub często oznacza koniec marzeń i ambicji kobiety, a gwiazdy są przede wszystkim oceniane i krytykowane ze względu na wygląd, co umacnia niezdrowe kanony piękna. Idealna kobieta powinna być gosposią i matką na pełen etat, a przy tym nienagannie wyglądać i spełniać męskie fantazje. Problem ten nie dotyczy tylko Korei Południowej - ale po przeczytaniu opowieści bohaterek odnosi się wrażenie, że jest tam wyjątkowo nasilony. Wiele problemów wynika z tego, że neokonfucjańska tradycja silnie dzieliła kobiety i mężczyzn - i spuściznę tej tradycji możemy zaobserwować po dziś dzień w Korei Południowej, co wywołuje silne konflikty społeczne właśnie na płaszczyźnie płci. 

"Ale nasz brak pewności siebie to nie kwestia genetyki. To wynik tego, że słowo kobiety podważa się od dziecka rutynowo, nie bierze się go na serio. Jej "tak" to w istocie "chyba tak", a "nie" to "chyba nie". Kobieta uczy się, że jej słowo nie ma wartości. "

Reportaż Anny Sawińskiej nie ma na celu kompleksowego opisania koreańskiego społeczeństwa. Nie przytłacza ilością informacji naukowych. Autorka jedynie uzupełnia o kontekst te wypowiedzi, które takiego tła społeczno-historycznego potrzebują. Nie znajdziemy tu zatem opisanych wszystkich problemów kobiet; niektóre zostają jedynie zarysowane. Jednocześnie nie powoduje to uczucia niedopowiedzenia - bo i inne założenie zdaje się przyświecać temu reportażowi. Poznajemy wycinek życia kobiet - niektóre doświadczenia mają wspólne, inne są wyjątkowe. Dzięki temu w reportażu nie ma krzywdzących uogólnień - mamy przeświadczenie, że wiele problemów jest powszechnych - jak przemoc - ale nie znaczy to, że każdy Koreańczyk katuje swoją żonę w domowym zaciszu.

Choć sama wiem wiele o Korei Południowej - w końcu napisałam doktorat o koreańskiej tożsamości narodowej - to i tak wstrząsnęła mną skala przemocy, której doświadczają kobiety. Nie dotyczy to jedynie tych najbardziej szokujących przypadków - przemocy fizycznej i seksualnej w połączeniu z przerażającą obojętnością osób postronnych - ale także przemocy materialnej i psychicznej. Przemocy, którą kobiety często doświadczają... od własnych teściowych. Szokująca jest także skala nierówności - Korea Południowa kojarzona jest z państwem wysoko rozwiniętym, a różnice chociażby w płacach  oraz problem szklanego sufitu są ogromne. Jak jednak wspomniałam - w reportażu Anny Sawińskiej odnajdziemy różne historie - i te o kobietach rezygnujących z własnych ambicji, i te które są chcą zmian, które mogą stanowić inspirację.

"W Korei to kobieta traci godność, gdy jej nagość zostanie wystawiona na pokaz. To kobieta ma odczuwać wstyd, to z niej się drwi, to ją się pokazuje palcami. Jest dziwką. Mężczyzna, który naruszył jej prywatność, nie jest niczemu winien."

"Przesłonięty uśmiech" to reportaż, który powinna przeczytać każda osoba interesująca się Koreą Południową. Warto na początku już coś wiedzieć o tym państwie i skonfrontować tą wiedzę z doświadczeniami różnych Koreanek - jednak wiedza ta nie jest wymagana. To także reportaż godny poleceniu każdej osobie interesującej się sytuacją kobiet na świecie. Dla mnie stał się jedną z najważniejszych książek - nie tylko ze względu na tematykę Korei Południowej, ale także kameralną i osobistą opowieść o różnych wymiarach kobiecości. To reportaż, który wstrząsa, ale jednocześnie daje siłę - by zmieniać świat, by kolejne pokolenia kobiet mogły w pełni się realizować. Gorąco polecam każdemu!


Anna Sawińska "Przesłonięty uśmiech. O kobietach w Korei Południowej"

Wydawnictwo Czarne (2022)

 


"Trudno powiedzieć jak wielkie terytorium należało do królestwa, ponieważ w tym społeczeństwie władze mierzono nie ziemią, a ludźmi. Granice uważano za mniej ważne niż lojalność, a niewiele więzów było silniejszych niż szeroko rozumiana rodzina."

"Zjadanie Buddy. Życie tybetańskiego miasteczka w cieniu Chin" Barbary Demick to fascynujący reportaż o Tybecie poprzez pryzmat jednego miasta - Ngawy - i jego mieszkańców.  Autorka pisze w niezwykły sposób, przedstawiając skomplikowane relacje chińsko-tybetańskie, sytuację polityczną i historię tak, że nie można oderwać się od lektury. Jednocześnie wykazuje się ogromną wrażliwością względem opisywanych osób. To świetnie zbalansowany reportaż, który nie musi odwoływać się do taniej sensacji, aby zdobyć naszą uwagę.

Reportaż Barbary Demick czyta się doskonale nie tylko dzięki stylowi Autorki, ale także dzięki uporządkowanej strukturze. Całość podzielona jest na cztery części, w obrębie których znajdują się rozdziały poświęcone danej osobie lub zagadnieniu. Wszystko ułożone jest chronologicznie, dzięki czemu dostajemy narrację o losach Ngawy i Tybetu. Warto odnotować także, że Autorka odnosi się do wcześniej przedstawionych wydarzeń czy osób, co ponownie dodaje spójności całości. Nie ma tu miejsca na wyrwane z kontekstu anegdoty, a każdy rozdział jest przemyślany. W reportażach Demick już sam wstęp zasługuje na pochwałę - Autorka wyraźnie określa jakie napotkała trudności i nakreśla granice swojej narracji - to historia Tybetu przez pryzmat rozmówców Autorki, historie ludzi na tle wielkich wydarzeń historycznych. Wielu Tybetańczyków dzieliło podobne doświadczenia, bo zetknięcie z chińskim komunizmem odcisnęło piętno na całym narodzie, jednak Autorka nie ukrywa, że mieszkańców Ngawy i przykładowo Lhasy także wiele dzieli. "Zjadanie Buddy" jest wyczerpującym reportażem, obejmującym lata od 1958 roku do dzisiaj, opisującym skomplikowane losy Tybetańczyków - a jednocześnie nie starającym się być tekstem o wszystkim, co tybetańskie. Jeszcze raz podkreślę umiejętność Autorki w zachowaniu równowagi między losami jej bohaterów, a historią Tybetu, przez co całość jest dopracowana w najmniejszych szczegółach, a żaden akapit nie zdaje się zbędny. Jednocześnie nie ma się wrażenia, że coś jeszcze można by dodać, że czegoś brakuje.

"W sztuce buddyjskiej fizyczny wizerunek pomaga w medytacji i przypomina wiernym, że oni także mogą osiągnąć oświecenie. Im bardziej Chińczycy starali się usunąć wszelkie ślady Dalajlamy, tym bardziej uświadamiali Tybetańczykom jego znaczenie."

Siłą reportażu Demick jest to, iż stanowi pouczający tekst o prześladowaniu, stopniowym pozbawianiu wolności, kultury, beztroskiej młodości - a w końcu tożsamości, przedstawiony w niezwykle przystępny sposób. Nie potrzeba wiedzy historycznej, politologicznej czy kulturoznawczej, aby zrozumieć przedstawione przez Autorkę kwestie na przykładzie  losów takich osób jak księżniczka, mnich, zaradny przedsiębiorca, pobożna kobieta czy zagubiona nastolatka. W ten sposób trudne tematy jest łatwo zrozumieć, co wcale nie umniejsza ich ciężaru - czytając o Tybecie można poczuć rozgoryczenie, że społeczność międzynarodowa przestała naciskać na Chiny w kwestiach ochrony praw człowieka; a także wyrzuty sumienia, że samemu się ten temat często ignoruje. 

"Zostać w Indiach czy próbować wrócić do domu: spotkałam wielu Tybetańczyków borykających się z tą trudną decyzją. Rodziny przesyłają im zdjęcia przez WeChat pokazujące nowe samochody i motocykle, wyremontowane domy i nowy sprzęt - udogodnienia, które w minionej dekadzie zmieniły życie w Chinach na wygodniejsze. Bezrobocie wśród młodych Tybetańczyków w Indiach sięga pięćdziesięciu procent. (...) Z drugiej strony powrót do Chin po wysiłku związanym z ucieczką, pieniędzmi wypłaconym przemytnikom, wędrówce przez śnieg i przerażającym przekroczeniu granicy do Nepalu po linie wyglądałby jak przyznanie się do porażki."

 Gorąco polecam "Zjadanie Buddy" - to reportaż, który czyni kwestię Tybetu, a przede wszystkim jego mieszkańców bliższymi. A wszystko to dzięki narracji o ludziach - takich jak my - którym przyszło zderzyć się z chińskim komunizmem, który siłą chce zasymilować Tybetańczyków. Dla mnie jest to reportaż idealny, łączący opowieść o ludziach, a jednocześnie dostarczających masy informacji o Tybecie. A wszystko to opisane żywym stylem Barbary Demick, przez co nie sposób oderwać się od tej książki! Pozycja obowiązkowa dla osób intersujących się Azją, choć i Ci, którzy o Tybecie wiedzą niewiele wyniosą wiele wartościowych przemyśleń, chociażby na temat wolności. 


Barbara Demick  "Zjadanie Buddy. Życie tybetańskiego miasteczka w cieniu Chin" (2020)
Polskie wydanie: 2021, Wydawnictwo Czarne
Tłumaczenie: Barbara Gadomska

 


"Również dziś Korea kojarzy mi się ze wszystkim, tylko nie ze spokojem. Jest to kraj dynamiczny, pełen zaskakujących kontrastów, w którym bogactwo spotyka się z ubóstwem, religie przypominają konkurujące ze sobą firmy, a wojny toczą ze sobą nie tylko partie, lecz także regiony, pokolenia oraz płcie."

Reportaż Romana Husarskiego "Kraj niespokojnego poranka. Pamięć i bunt w Korei Południowej" to książka niezwykle trudna do oceny. Z jednej strony Autor podejmuje istotne zagadnienia związane z Koreą Południową, odczarowując stereotypowy wizerunek. Pod tym względem jest to książka ważna na naszym rynku - jeśli już się pisze o Korei Południowej to przez pryzmat k-popu, k-beauty, k-dram. "Kraj niespokojnego poranka" sięga poza fasadę koreańskiego soft power, ukazując zagadnienia związane z polityką czy religią. Z drugiej jednak strony... jest to średni reportaż jako taki. Autor często gubi wątek, a całość wydaje się dość chaotyczna.. Poprzez pewne plątanie wątków jest wiele powtórzeń, a osoby, które nie są zbytnio zapoznane z koreańską historią i polityką mogą poczuć się zagubione. Odnosi się wrażenie, jakby każdy rozdział był pisany osobno, a następnie próbowano je połączyć jakąś myślą przewodnią - zagadnieniami pamięci i buntu w Korei Południowej. I w takim zestawieniu ciężko zrozumieć rozdział poświęcony Korei Północnej i przyjaciołom rodziny Kimów!

Zacznijmy jednak od zalet - traktując "Kraj niespokojnego poranka" jako książkę o Korei Południowej. Autor posiada szeroką wiedzę na podejmowane tematy, dzięki czemu prezentuje ciekawą analizę pewnych zjawisk. Jako osoba, która obroniła doktorat dotyczący południowokoreańskiego nacjonalizmu doceniam chęć przybliżenia Czytelnikowi kwestii związanych z polityką czy trudnymi relacjami z Japonią. Szczególnie interesujący wydały mi się rozdziały o buddyzmie i chrześcijaństwie. Najsłabiej wypada rozdział ostatni odnoszący się do skandali w Błękitnym Domu, siedzibie prezydentów Korei. Jest to związane przede wszystkim z tym, że duża część rozdziału poświęcona jest Park Geun-hye - a wątki niesławnej prezydent przewijały się przez całość książki i końcówka sprawia wrażenie powtórzenia. 

Każdemu rozdziałowi przewodzi myśl przewodnia, jednak Autor często zbacza z obranego wątku, aby wyjaśnić pewne zagadnienie kulturowe albo przywołać anegdotę. To zależy już od Czytelnika, czy taki styl się podoba - moim zdaniem czasami Autor odchodził aż za bardzo od tematu. Z drugiej jednak strony sama prowadząc zajęcia o Korei Południowej potrafię się rozgadać - czasami ciężko jest wyjaśnić pewien temat bez odniesień do historii, kultury, konfucjanizmu - szczególnie, że Korea Południowa to kraj wielu sprzeczności. Co więcej, dziś Korea Południowa istnieje już w szerszej świadomości dzięki koreańskiej fali i wyjście poza utarte wzorce myślenia o tym państwie nie jest łatwe. 

"Stereotypowy Koreańczyk nie ufa politykom, lekarzom ani naukowcom, jeśli osoby te nie nalezą do jego grupy kontaktów. Przypomina to trochę chiński koncept guanxi, tłumaczony najczęściej jako sieć relacji czy koneksji. Koreańczycy od najmłodszych lat są uczeni, że nalezą do większej grupy. Pracujesz nie dla siebie, ale dla rodziny, dla klasy, dla miejsca pracy, wreszcie dla miasta, dla regionu i ostatecznie dla narodu."

Niestety "Kraj niespokojnego poranka" cierpi na przypadłość, którą można określić "próbą opowiedzenia o wszystkim, czyli o niczym". Sprawia to, że książka jako reportaż wypada zwyczajnie słabo - brak w niej pewnego uporządkowania, zarówno w obrębie całości, jak i wewnątrz poszczególnych rozdziałów. Autor przytacza wątki, które nie mają wiele wspólnego z podjętym w rozdziale tematem (poza odnoszeniem się do Półwyspu Koreańskiego) albo gubi rozpoczęte wątki. Powoduje to pewien chaos i w gruncie rzeczy ciężko jest wskazać jedną myśl przewodnią reportażu. Co więcej układ treści również robi wrażenie dość przypadkowego - przede wszystkim dlatego, że nie kieruje się zasadą od ogółu do szczegółu. 

"Kraj niespokojnego poranka" to książka, którą doceniam ze względu na próbę podjęcia interesujących zagadnień - o Korei Południowej można pisać nie tylko przez pryzmat kultury popularnej. Można mieć jednak zastrzeżenia, co do wykonania. Pomimo intersujących mnie zagadnień, całość czytało mi się długo. Jest to książką, którą mogę polecić przede wszystkim osobom interesującym się Półwyspem Koreańskim - także tym, którzy dopiero zaczynają swoja przygodę z Azją - tacy czytelnicy wyniosą najwięcej z lektury. W końcu dostaliśmy książkę, która nie jest przewodnikiem turystycznym. Należy jednak pamiętać, że wiele spostrzeżeń jest subiektywna i nie traktować tej książki jako pracy naukowej. Szkoda, że Autor, dysponujący szeroką wiedzą, nie zdecydował się na ograniczenie podejmowanych wątków i większe ich uporządkowanie - jako reportaż "Kraj niespokojnego poranka" to przeciętny miszmasz, zaś jako książka o Korei Południowej przedstawia interesujące spojrzenie.


Starsze posty Strona główna

ABOUT AUTHOR

안녕하세요! Z wykształcenia doktor nauk politycznych i magister filmoznawstwa, hobbistycznie zapalona czytelniczka! Zapraszam na bloga o książkach, filmach oraz Półwyspie Koreańskim - czyli moich największych pasjach!

Categories

  • abyssos 1
  • agora 2
  • akurat 2
  • albatros 4
  • artrage 2
  • azjatyckie 91
  • beYA 1
  • bliski wschód 1
  • Books4YA 4
  • chiny 11
  • ciekawostki 7
  • copernicuscenterpress 2
  • cyberpunk 1
  • czarna owca 1
  • czarne 3
  • czytelnik 1
  • dark academia 1
  • dark fantasy 7
  • dialog 8
  • dlaczemu 2
  • dolnośląskie 1
  • dystopia 4
  • esej 4
  • europa wschodnia 1
  • fabryka słów 115
  • fae 1
  • fantastycznyorient 18
  • fantastyka 188
  • filia 2
  • film 3
  • filtry 1
  • format 1
  • foxgames 1
  • galeriaksiążki 1
  • gra książkowa 1
  • gramatyka 3
  • groza 19
  • harde 1
  • healing novel 6
  • hi:story 1
  • horror 19
  • idiom 3
  • indie 5
  • indonezja 1
  • instagram 5
  • iyashikei 2
  • jaguar 2
  • japonia 36
  • kdrama 1
  • kirin 7
  • klasyka 1
  • komedia kryminalna 5
  • komiks 3
  • korea 45
  • koreański 9
  • kryminał 24
  • krytyka polityczna 1
  • książki 188
  • kwiaty orientu 2
  • literatura dziecięca 5
  • literatura młodzieżowa 30
  • literatura piękna 21
  • literatura podróżnicza 2
  • luna 1
  • marginesy 2
  • matronat 1
  • mitologia 2
  • mova 3
  • mustread 2
  • muza 5
  • naukowe 8
  • new adult 3
  • nonfiction 8
  • nowa baśń 14
  • nyks 1
  • obyczajowa 1
  • papierowyksiężyc 2
  • patronat 4
  • planetaczytelnika 1
  • podróżnicza 1
  • powieść gotycka 2
  • powieść historyczna 12
  • prószyński 5
  • przygodowa 1
  • recenzja 175
  • relacja 7
  • replika 4
  • reportaż 14
  • retelling 1
  • retrobuki 18
  • romans 7
  • romantasy 1
  • sensacja 2
  • sf 20
  • słownictwo 8
  • space opera 1
  • sqn 6
  • szczeliny 2
  • świat książki 1
  • tajfuny 1
  • tajwan 2
  • thriller 7
  • urban fantasy 15
  • uroboros 13
  • vesper 3
  • w.a.b. 5
  • warbook 9
  • weird fiction 1
  • weneedya 2
  • western 1
  • wielka litera 1
  • wietnam 1
  • wydawnictwo ix 1
  • wydawnictwo kobiece 1
  • wydawnictwo literackie 2
  • wydawnictwo mięta 7
  • Wydawnictwo Noir sur Blanc 1
  • wydawnictwo poznańskie 2
  • wydawnictwo spisek pisarzy 1
  • wydawnictwo wab 2
  • wydawnictwo wilga 1
  • wydawnictwonoca 1
  • wyszukane 1
  • yaponia 3
  • you&ya 15
  • youngadult 26
  • yumeka 6
  • zielona sowa 2
  • znak 13
  • zygzaki 1

Matronat

Matronat
Trylogia Hierarchia magii

Matronat

Matronat
Trylogia Magów szkła

POPULAR POSTS

  • Smocza perła - recenzja
  • Pięć małych świnek (recenzja)
  • Naturalista (recenzja)
  • Gwiazdy w łańcuchach
  • #retrobuki 2000-2009
  • Muzyka otchłani
  • Polka w Korei (recenzja)
  • Space Sweepers (승리호)
  • Bogowie otchłani
  • Koreańskie społeczeństwo - przewodnik po książkach
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Blog Archive

Ważne

Wszystkie zamieszczone tutaj teksty oraz grafiki są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej zgody.

FOLLOW ME @ INSTAGRAM

Gdzie mnie znaleźć

  • Instagram
  • Lubimy czytać
  • Goodreads

Featured Post

#retrobuki

Copyright © 2016 Pani Papierek. Created by OddThemes