Pani Papierek

  • Home
  • Książkach
    • Azjatyckie
    • Naukowe
    • Gatunkowe
      • Fantastyka
      • Kryminał
  • Filmach
  • Korei
    • 한국어
    • Ciekawostki
  • Instagram
  • Współpraca

 


"Nawiedzony dom na wzgórzu" uchodzi za klasykę gatunku, dziś jednak mija się z oczekiwaniami większości czytelników - zostaliśmy przyzwyczajeni do grozy wyskakującej w postaci jump scare. Tutaj jednak nie tyle sam dom, co głowa Eleanor wydaje się opętana szaleństwem: bohaterka, która nigdy nie żyła własnym życiem, która czuje że nie ma swego miejsca trafia do przeciwnego domu, zdającego się ją przywoływać. Eleanor towarzyszą ciągłe zmiany nastroju, dziwne myśli - raz kogoś udaje, raz kogoś lubi, innym razem nienawidzi. To wpływa na to, że jest postacią niezwykle irytującą (czemu nie pomaga lektorka czytająca w audiobooku jej kwestie wyjątkowo płaczliwym głosem), ale o to przecież chodzi: o wywoływanie dyskomfortu. Mnie osobiście zabrakło w tym tekście odrobiny więcej suspensu i straszenia samym domem, a i zakończenie wydaje się irytująco urwane. Nic dziwnego, że adaptacje (tak jest ich kilka!) tej powieści dużo bardziej skupiają się na nawiedzonym domu i jego mrocznej historii niż oryginalny tekst.

Trzeba przyznać, że początkowo "Nawiedzony dom na wzgórzu" intryguje - zdaje się, że dom wpływa na bohaterów i wzbudza obawy mieszkańców okolicy. Potencjał ten zostaje jednak po drodze zagubiony i wkrada się fabularny chaos. Bohaterowie prowadzą dziwne rozmowy, a wspomniana Eleanor raz wszystkich lubi, innym razem nienawidzi - a po drodze zdaje się gubić i odnajdywać samą siebie. Niestety interakcji domu z kobietą jest coraz mniej, a akcja zdaje się posuwać w ślimaczym tempie. Gdzieś ulatuje cały suspens, a zakończenie pozostawia niedosyt. 

Myślę, że ten fabularny chaos, pozostawianie wątków niczym okruszków i jedynie sugerowanie odpowiedzi było zabiegiem celowym. Jednak aby to zagrało powieść powinna bardziej angażować, wzbudzać emocje - a tak nie jest. I w ostatecznym rozrachunku wydaje się zwyczajnie nijaka. Warto mieć na uwadze, że wydaje się taka z dzisiejszej perspektywy - kiedy już poznaliśmy wiele opowieści o nawiedzonych domach. To powieść raczej dla miłośników klasyki, którym nie przeszkadza wolniejsze tempo. Nie można jej odmówić klimatu i budowania napięcia w pierwszej połowie - i gdyby tylko to napięcie nie zniknęło, doprowadzając do punktu kulminacyjnego "Nawiedzony dom na wzgórzu" z pewnością stałby się powieścią ponadczasową, a nie wyłącznie źródłem inspirującym filmowców.


Shirley Jackson "Nawiedzony dom na wzgórzu" (1959)

 


"Ogniem i mieczem" to jeden z tych tytułów, który skutecznie odstraszał mnie przez lata - kojarzony przez pryzmat szkoły z "nudną powieścią historyczną", pełną niezrozumiałego języka, ciągnących się opisów bitew i patosu ku pokrzepieniu serc. Film także nigdy nie przyciągnął mnie przed ekrany, kiedy można było sobie pograć w tym czasie w The Sims 3. Do wysłuchania superprodukcji Audioteki podeszłam zatem z czystą kartą jeśli chodzi o znajomość treści i pewnym uprzedzeniem wobec polskiej klasyki, czyli spuścizną lat mało kreatywnej edukacji narzucającej jedyną słuszną interpretację każdego tekstu kultury.

Jak się okazało - podejściem zupełnie niesłusznym! "Ogniem i mieczem" to przede wszystkim powieść, której nie można nazwać nudną. To nie historyczna kronika - Sienkiewicz zainspirował się pewnymi historycznymi realami, w które włożył wymyślone postacie i historię miłosną. Pierwsza część trylogii Sienkiewicza ma w sobie te elementy, które tak lubimy w powieściach współczesnych: akcję, przygodę i trójkąt miłosny (z obowiązkowymi motywami good boy vs bad boy i miłością do grobowej deski od pierwszego wejrzenia). Z kolei nasza bohaterka to nie zwykła dama w opresji - ale dama w ciągłej opresji :D Co ją ktoś uratuje, znów trzeba jej pomagać. Do tego dodajmy kompanię niezwykłych przyjaciół, która jest gotowa zrobić wszystko by pomóc Skrzetuskiemu uratować ukochaną - a przy okazji może ocalić ojczyznę. I choć całość jest przewidywalna, to i tak do samego końca czytelnik może być zaskakiwany poprzez a) niemożność pełnego odratowania naszej panny, b) nieśmiertelność bad boya (który jest gotowy się dla naszej panny zmienić, wszak siłą jej nie bierze, tylko podrywa na syndrom sztokholmski), c)zmienność nastrojów wśród wojujących stron.

Każda z postaci jest barwna, a interpretacje aktorów jeszcze bardziej je ożywiają - szczególnie Andrzej Grabowski jako Zagłoba. Od Bohuna bije tragizm, dobrodusznemu Podbipięcie nie sposób nie kibicować w misji ścięcia trzech głów jednocześnie, a Zagłoba niby zawsze ustawia się tak, żeby jemu było wygodnie, ale jak trzeba to i on się zda na poświęcenie. Jedynie Skrzetuski i Helena to postacie mdłe do bólu, ale historia bardziej kręci się wokół nich niż z ich udziałem - więc nawet nie przeszkadzają tym swoim po prostu byciem w tej opowieści niż działaniem. Realizacja tego audiobooka stoi na najwyższym poziomie - od narratora i aktorów, po muzykę i dźwięki towarzyszące wydarzeniom. Wszystko to ożywia powieść Sienkiewicza, sprawiając, że już od otwierającej piosenki dajemy się wciągnąć i nawet nie wiemy kiedy zlecą 22 godziny nagrania.

"Ogniem i mieczem" to stanowi pewną wariację na temat przeszłości, pisaną ku pokrzepieniu serc. Co niewygodne zostało przemilczane, a historia sprowadzona do tła - ważnego, ale jednak tła - dla opowieści o idealnej miłości, poświęceniu dla ojczyzny i wierności kompanów. Oczywiście z dzisiejszej perspektywy wydaje się dość naiwna (chociażby ta wielka miłość po jednym spotkaniu), a niektóre fragmenty oburzające (stosunek szlachty do chłopów, pogardliwe przedstawianie Kozaków) - jednak można to odsunąć na bok i czytać jak powieść romansowo - przygodową. Polecam w formie audiobooka - superprodukcji Audioteki: taka wersja pozwala odkryć "Ogniem i mieczem" na nowo!

 


"Pani Drake powitała panią Oliver i Poirota, usilnie tłumiąc rozdrażnienie. Detektyw domyślał się, że powodem była niezręczna sytuacja, w jakiej znalazła się jako gospodyni przyjęcia, na którym zdarzyła się rzecz tak niestosowna jak morderstwo."

Lubię kryminały Agathy Christie za pewien rodzaj humoru - obok jej najsłynniejszych powieści, ze świetnie skonstruowaną intrygą, są te mniej znane, które mają jednak swój czar dzięki postaci detektywa Herculesa Poirota. Może to perspektywa czasu, ale dziś odbieram te książki i postać jako przyjemnie przerysowane, a czytanie o eleganckim detektywie, który najpierw łazi w ciasnych lakierkach, bo inaczej nie wypada, a potem narzeka sprawia mi frajdę. Wystarczy spojrzeć na powyższy cytat - choć współczesne kryminały prześcigają się w trzymaniu nas w napięciu i zaskakiwaniu na każdym kroku, historie Agathy Christie mają czar dawnych lat, gdzie na przyjęciu mogła zdarzyć się tak niestosowna rzecz jak morderstwo - tak samo niestosowna jak porzucenie eleganckich butów na wygodne. I choć "Wigilia wszystkich świętych" niczym się nie wyróżnia i szybko uleci z głowy, to w czasie czytania dostarcza sporo rozrywki - jeśli już się z Poirotem polubimy (nie polecam tej książki na początek). 

"Już po opuszczeniu domu, idąc obok pani Oliver, Poirot westchnął. - Bardzo nieodpowiednie miejsce do popełnienia morderstwa - powiedział gdy zmierzali ścieżką do furtki. - Brak atmosfery zbrodni, brak tajemniczego sensu tragedii i ani jednej osoby wartej zamordowania, chyba że uznamy, iż od czasu do czasu ktoś ma ochotę ukatrupić panią Drake."

 "Wigilia wszystkich świętych" opowiada o przyjęciu z okazji Halloween, które kończy się prawdziwą zbrodnią. Za namową przyjaciółki rozwiązania sprawy podejmuje się słynny detektyw Hercules Poirot - który zwyczajnie się nudził i nie miał nic przeciwko, żeby rozerwać się na sielankowej angielskiej wsi poprzez wyciąganie przysłowiowych trupów z szaf - bo jak wiadomo, ktoś musi coś skrywać. Jak przystało na kryminał Agathy Christie detektyw sobie spaceruje, lakierki go uwierają, a przy okazji prowadzi ze wszystkimi rozmowy, interesując się bardziej wcześniejszymi zgonami w okolicy niż zabójstwem dziecka. Te klasyczne kryminały skupiają się przede wszystkim na psychologii i motywach, a nie pieczołowitym zbieraniu poszlak na miejscu zbrodni. Osobiście zabrakło mi tutaj więcej klimatu Halloween, jakiś elementów grozy - jak przyjemnie byłoby poczytać o paranormalnych spekulacjach dotyczących zbrodni i zdroworozsądkowym rozwiązaniu Poirota! Ale to nie Ameryka, tylko Anglia, a Halloween to po prostu kolejna okazja do zorganizowania przez starszą i bogatą damę przyjęcia, na którym ktoś śmie się tak niestosownie zachować i wyzionąć ducha!

"Poirot minął zakręt ścieżki, czując, że w tym momencie jego stopy są o wiele ważniejsze od spekulacji. Czy do nadinspektora Spence'a powinien udać się skrótem, czy też nie? Skrótem było prosto jak z łuku strzelił, za to główna droga mogła być dogodniejsza dla jego stóp. Ścieżka nie była ani trawiasta, ani pokryta mchami. Jak przystało na kamieniołom, miała twardość kamienia."

Powieść jest wystarczająco skomplikowana, aby nie nudzić, a zarazem na tyle prosta, że nie wymaga niezwykle uważnej lektury. Idealna na wolne popołudnie kiedy chcemy się po prostu zrelaksować. Choć powieści tej daleko do "Morderstwa w Orient Expressie" czy "I nie było już nikogo", które zachwycają intrygą i nietypowymi rozwiązaniami i jest jedną ze słabszych w karierze pisarki to nadal ma pewien czar za sprawą Poirota (i jego wspaniałych wąsów). Do przeczytania z przymrużeniem oka!


Agatha Christie "Wigilia wszystkich świętych" (1969)
Tłumaczenie: Krzysztof Masłowski

 


“Most people don't believe something can happen until it already has. That's not stupidity or weakness, that's just human nature.”

"World War Z" nie jest typową powieścią o zombie, trzymającą nas w niepewności. Nie ma w niej miejsca na rozwój postaci, zwroty akcji i protagonistów, którym można kibicować. Już w punkcie wyjścia wiemy, że wojna z zombie została wygrana, a przedstawione opowieści snute są z perspektywy osób, które ocalały. Tym samym nie jest to książka dla każdego - dla miłośnika akcji w "World War Z" wieje nudą. Napisana w formie raportu opartego na wywiadach z ocalałymi powieść Maxa Brooksa nie dotyczy walki z zombie, ale stanowi studium ludzkości wobec apokalipsy. Poprzez wywiady z przedstawicielami różnych kultur ukazuje jak różnie podchodzono do walki z zombie - która w pewnym momencie stała się walką o ocalenie ludzkości. Zamiast skupiać się na akcji i budowanym napięciu, słuchamy głosu ocalałych, który przez pryzmat własnych doświadczeń opowiadają o pierwszych reakcjach na tajemnicza chorobę, wielkiej światowej panice, walce i najważniejszym - próbie ułożenia życia na nowo. Max Brooks potraktował temat bardzo szeroko i choć jest to fikcja, całość czyta się jak zapis rzeczywistych wydarzeń. 

“The monsters that rose from the dead, they are nothing compared to the ones we carry in our hearts.”

 Najmocniejszą stroną "World War Z" są rozważania geopolityczne i społeczne zawarte w powieści. Obnaża ona funkcjonowanie rządów i społeczeństw wobec ogólnoświatowego kryzysu. W roku 2022, po doświadczeniach związanych z pandemią COVID-19 powieść nabrała kolejnego, przerażającego wymiaru, przez co pozostaje bardzo aktualna. Czytając o tym, jak epidemia tajemniczego wirusa atakuje najpierw Chiny i Afrykę, co jest początkowo lekceważone przez Zachód; o tym jak amerykański rząd mimo wiedzy o nieskuteczności (oraz pod naciskiem lobbystów) wydaje zgodę na produkcję szczepionek przeciwko "afrykańskiej wściekliźnie", aby uspokoić społeczeństwo - czytelnik zaczyna się zastanawiać nad rzeczywistością. "World War Z" stawia pytania o to, czy ludzkość potrafi się zjednoczyć wobec zagrożenia, czy rząd potrafi chronić obywateli, czy nowoczesna broń jest w stanie ochronić nas przed nieznanym. Zombie stanowią zaledwie tło rozważań polityczno-społecznych. 

“They say great times make great men. I don't buy it. I saw a lot of weakness, a lot of filth. People who should have risen to the challenge and either couldn't or wouldn't. Greed, fear, stupidity and hate. I saw it before the war, I see it today. (...) I don't know if great times make great men, but I know they can kill them.”

Wachlarz poruszanych zagadnień jest naprawdę imponujący - od celebrytów transmitujących "życie w zamknięciu" (w chronionej luksusowej willi, gdy reszta świata walczy o przetrwanie - wcale nie taki abstrakcyjny obrazek jak się przekonaliśmy) po wybicie wszystkich wielorybów czy przez ludzi oglądających się jedynie na własne przetrwanie. Relacjonowane są wydarzenia, które działy się w najodleglejszych krańcach świata - także w głębinach czy przestrzeni kosmicznej! Poruszane przez Brooksa kwestie polityczne i społeczne, to jak w dobie kryzysu działa rząd czy media oraz jak radzą sobie zwykli ludzie są fascynujące. Jedynie część poświęcona samej wojnie była dla mnie nużąca przez ilość omawianych strategii i rozwiązań wojskowych - jednak wynikało to wyłącznie z moich preferencji niż nieudolności autora. To, co najbardziej chwytało za serce to dramat jednostek - tych którzy ocaleli, ale nie są już tymi samymi ludźmi. Przedstawiona wojna z żywymi trupami ma tutaj wymiar zarówno militarny i polityczny, jak i zwyczajnie ludzki.

“Lies are neither bad nor good. Like a fire they can either keep you warm or burn you to death, depending on how they're used.”

“There's a word for that kind of lie. Hope.” 

 Nie dziwię się, że "World War Z" to książka, którą polecił mi profesor nauk politycznych - to materiał, który z powodzeniem może być omawiany na studiach tego kierunku: hipotetyczna sytuacja, opisana w przerażająco realistyczny sposób, obnażająca mechanizmy funkcjonowania świata wobec kryzysu, na który nikt nie jest gotowy. Zombie w "World War Z" przypominają te z filmów George'a Romero - są jedynie pozornie niebezpieczne. To nie powolne i nieporadne żywe trupy, ale strach, panika, brak gotowego scenariusza do działania stanowi największe zagrożenie - i to ostatecznie drugi człowiek może pociągnąć za spust. I tak jak filmy Romero, "World War Z" stanowi ciekawy komentarz społeczno-polityczny, a nie typową powieść grozy. Jestem przekonana, że to powieść, która się nie zestarzeje i ciągle pozostanie aktualna. 


"World War Z: An Oral History of the Zombie War" Max Brooks (2006)

 

 


"(...) w wieku siedemnastu lat poprzysięgłam sobie, że nigdy w życiu nie będę rozsądna i przysięgi tej udawało mi się dotrzymać".

Wyobraźcie sobie taką sytuację: podchodzi do Was nieznajomy, przedstawia historię miłosną i prosi o pomoc - udawanie jego wybranki serca przed nikim innym jak jej mężem. Historia z gruntu nieprawdopodobna, bo i jak taki przekręt może się udać? Jednak Joanna, która nigdy nie jest obojętna na wielkie romanse i tajemnicze historie, zgadza się, wplątując się w komedię pomyłek, kryminał i poszukiwanie skarbów. A jak na dobry romans przystało i Joanny nie ominie zagadkowy blondyn - tym bardziej zagadkowy, że żywcem wyjęty z jej marzeń o idealnym facecie. "Romans wszech czasów" Joanna Chmielewskiej to powieść z 1975 roku, która bawiła nasze mamy ( a może i babcie?), i która może śmiało bawić kolejne pokolenia - nic się nie zestarzała! To nie tylko zagmatwana i nieprawdopodobna historia - jeśli tak jak ja uwielbiacie humor oparty na absurdzie to im mniej prawdopodobnie, tym lepiej - ale przede wszystkim niezwykle barwny język. Całości wysłuchałam jako audiobook i ta forma idealnie się tutaj sprawdziła - "Romansu" słucha się jak opowieści znajomej, która z każdą coraz mniej rozsądną decyzją wikłała się w kolejne kłopoty. Lektorka Ewa Abart idealnie oddała klimat tej powieści. 

"Romans wszech czasów" wciąga na każdej płaszczyźnie. Narratorka - imienniczka Autorki - jest osobą, która nie znosi, gdy wokół niej nic się nie dzieje. Przez to co rusz wikła się w niesamowite historie. Jej komentarze i zuchwałe zachowanie sprawiają, że nie sposób się w jej towarzystwie nudzić. Sama fabuła jest równie ciekawa - romans jest tu jedynie pretekstem do uwikłania bohaterki w intrygę. Bo nie tylko sama zamiana może wydawać się dziwaczna (jaki mąż nie pozna, że ktoś udaje jego żonę?), ale i w domu coś nie gra. Z każdym kolejnym wydarzeniem spirala się nakręca - a to pojawia się tajemnicza paczka, a to ktoś podgląda Joannę. A do tego wszystkie jeszcze ten Blondyn spotykany na skwerku w trakcie spaceru - nie sposób uwierzyć, ze taki ideał wyciągnięty z marzeń może istnieć! Fabuła nie tylko bawi, ale i intryguje - całość ma w sobie także coś z powieści przygodowej, przez co nie można narzekać na brak akcji. 

Najmocniejszą stroną powieści jest specyficzny styl Autorki i barwny język. Dialogi są prześmieszne, a teksty bohaterki-narratorki potrafią naprawdę wywołać niepohamowane ataki śmiechu. W trakcie słuchania zauważyłam, że sama przejęłam niektóre sformułowania, tak wpadały w ucho! Mimo upływających lat styl Joanny Chmielewskiej zdaje się nie do podrobienia, choć wielu próbuje. To wszak kryminał, który czyta się dla dialogów/monologów oraz humoru, a nie tylko samej intrygi - niewielu twórców może pochwalić się tak charakterystycznym stylem. 

"Za drzwiami stał obcy człowiek, wyglądający dość gburowato. - Są tu kury? - spytał niegrzecznym tonem. Szaleństwo zakotłowało się we mnie. Co za bydlę jakieś, budzi mnie o wpół do szóstej rano, żeby pytać o kury!!! - Nie - warknęłam, usiłując zamknąć drzwi. Facet je przytrzymał. - A co? - spytał niecierpliwie. - Krokodyle - odparłam bez namysłu, bliska uduszenia go gołymi rękami. Antypatyczny gbur jakby się zawahał. - Angorskie? - spytał nieufnie. Tego było dla mnie doprawdy za wiele. O wpół do szóstej rano angorskie krokodyle...!!! - Angorskie - przyświadczyłam z furią. - Wyją do księżyca."

Pomimo słowa "romans" w tytule nie jest on główną osią fabularną, a jedynie punktem wyjścia dla nieprzewidywalnej opowieści o kobiecie mającej niezwykły dar komplikowania sobie życia. "Romans wszechczasów" to powieść, która idealnie poprawia humor - od pierwszej do ostatniej strony bawi. Po przeczytaniu wcale się nie dziwię, że cała półka książek Chmielewskiej stała u mnie w rodzinnym domu, a mama zawsze polecała. To powieść, którą nie tylko będę teraz sama polecać, ale z przyjemnością do niej wracać - właśnie dla tego barwnego języka, ekspresyjnego humoru oraz mojej imienniczki Joanny. Nie pozostaje nic innego jak sięgnąć ze strychu pozostałe powieści Autorki i nadrobić!


Joanna Chmielewska "Romans wszech czasów" (1975) 

Audiobook (2020) - czyta Ewa Abart


 

 "Ucieczka nie zawsze wystarcza, Arlenie. Bywa, że ucieczka coś w tobie zabija i nawet jeśli przeżyjesz atak, jesteś już tylko chodzącym trupem".

Powróciłam do "Malowanego człowieka" po latach, aby sprawdzić czy nadal robi wrażenie. W końcu pierwszy raz czytałam tę powieść w okolicach pierwszego roku studiów i jej polskiej premiery i od tego czasu przez moje ręce (i oczy) przewinęły się dziesiątki innych powieści. Z zadowoleniem mogę przyznać - "Malowany człowiek" to nadal kawał świetnej fantastyki, z rozbudowanym światem, nazwami własnymi i kilkoma perspektywami różnych bohaterów. Co więcej, to co za pierwszym razem uznawałam za dłużyzny - opisy życia w wioskach, dorastania bohaterów i mierzenia się nie tylko z demonami, ale i zasadami społecznymi - dziś bardzo doceniam. Najwyraźniej dojrzałam jako czytelnik, który docenia stopniowe budowanie napięcia zamiast pędzącej akcji, niepozostawiającej miejsca na kreację świata. Całość zyskuje także na jednotomowym wydaniu: obie księgi naprawdę można docenić czytane jako jedną powieść, a nie dwa oddzielne tomy. 

"Malowany człowiek" to powieść opowiadająca o świecie, w którym po zmroku pojawiają się demony. Ludzie kiedyś z nimi walczyli, ale z czasem utracili nie tylko runy bojowe, umożliwiające przebijanie pancerzy demonów, ale przede wszystkim zapał do walki i wiarę w wygraną. Oczekując na nadejście legendarnego Wybawiciela nauczyli się żyć w strachu i unikać konfrontacji. Wyjątkiem stał się pustynny lud Krasjan - jednak oni traktowali walkę z demonami jako świętą wojnę, w której największą chwałę przynosi w gruncie rzeczy niepotrzebna śmierć. Peter V. Brett w ten sposób nakreślił różne kultury i ich podejście do zagrożenia. Kreacja świata to ważny element "Malowanego człowieka". Dotyczy nie tylko opisów miejsc i panujących tam zwyczajów, ale także świata demonów czy systemu magicznego opartego na runach. Dzięki temu w powieści odnajdziemy różne rodzaje demonów; każdy mający własną specyfikę, mocne i słabe strony. 

"Od zawsze pragnął chwały. Pragnął sławy. Pragnął przejść do historii jako ten, który na nowo powiódł mężczyzn do walki. Jako Wybawiciel? Ta myśl nim wstrząsnęła. Żeby zbawienie ludzkości miało sens, nade wszystko zaś szanse powodzenia, musiało zostać zainicjowane przez wszystkich ludzi, a nie samotnego wojownika. Ale czy ludzkość pragnęła zbawienia?"

Chociaż kreacja świata oraz fabuła skupiająca się na walce z demonami stanowią istotne elementy powieści to najważniejsze są postacie. Arlen, który w walce z demonami odkrywa swoje powołanie; Leesha, która spełnia się w ratowaniu ludzi jako zielarka; i Rojer, uczeń minstrela, który odkrywa prawdziwą moc muzyki. Jest to typ fantastyki, w której motorem napędowym są postacie. To z ich perspektywy poznajemy wycinki świata, towarzysząc im w podróży jaką jest... dorastanie. Tak, "Malowany człowiek" to poniekąd powieść coming of age, w której poznajemy przemiany protagonistów z dzieci w dorosłych, którzy nie chcą być jak ich rodzice - bierni i strachliwi. To opowieść rozpisana na kilka tomów i dopiero w kolejnych sama walka z demonami odgrywa istotną oś fabularną. W pierwszym tomie protagoniści muszą dopiero do tego dojrzeć. A nie jest to łatwe dorastanie, bo świat stworzony przez Petera V. Bretta jest brutalny. Dzieci w każdej chwili mogą stracić rodziców - rozszarpanych na ich oczach; a kobiety cnotę - wszak w blasku dnia kiedy nie ma demonów to człowiek człowiekowi wilkiem. To świat odarty ze złudzeń i wiary w szlachetnych rycerzy na białych rumakach. Na tym polu "Malowany człowiek" zdecydowanie różni się od dzisiejszych młodzieżówek skupionych na romantycznej miłości. 

Czytając ponownie "Malowanego człowieka" jeszcze mocniej doceniłam kreację tego szorstkiego i brutalnego świata, który wpływa na ludzkie zwyczaje. Jest to szczególnie zauważalne w odniesieniu do kobiet, które w obliczu zmniejszającej się populacji wyniszczanej przez demony, sprowadzane są przede wszystkim do funkcji matek - czy w przypadku Krasji wręcz "inkubatorów". Nie oznacza to jednak, że w powieści odnajdziemy słabe kobiety! Stać je na bunt w imię realizacji własnych marzeń - choć często jest to droga usiana cierpieniem. 

"Ratuję go przed samym sobą, myślała za każdym razem, gdy przygotowywała dlań posiłek. Któż bowiem chciał zostać gwałcicielem? Tak naprawdę jednak nie odczuwała wyrzutów sumienia. Wykorzystanie swych umiejętności, aby pozbawić go broni, nie sprawiało jej przyjemności, choć musiała przyznać, że gdzieś w głębi duszy odczuwała rodzaj zimnej satysfakcji. Zupełnie jakby wszystkie jej babki i prababki aż do zamierzchłych czasów, gdy mężczyzna po raz pierwszy zgwałcił kobietę, kiwały teraz głową z ponurą aprobatą. Zdołała przecież odebrać mu męskość, zanim on ukradł jej wianek".

"Malowany człowiek" otwierający Cykl demoniczny to solidna fantastyka, której najważniejszymi elementami jest kreacja świata i bohaterów. Choć traci na tym tempo opowieści, dogłębne przedstawienie zarówno motywacji bohaterów i ich dorastania, jak i opisy świata ludzkiego i demonów pozwalają na całkowicie zatopić się w stworzoną przez Petera V. Bretta powieść. Mimo upływającego czasu "Malowany człowiek" pozostaje powieścią wyróżniającą się - i kto wie, czy nie zyska statusu kultowej. To powieść mroczna i miejscami brutalna, a przy tym nie jest zbyt zagmatwana. Ma w sobie wiele z tradycyjnej fantastyki, a jednocześnie ma coś swojego - przez co porównania chociażby do 'Władcy Pierścieni" są wyjątkowo nietrafione. Chociaż z początku ciężko wciągnąć się w tę powieść to polecam dać jej szansę - naprawdę warto!


Peter V. Brett "Malowany człowiek" (2008)
Polskie wydanie - jubileuszowe: Fabryka Słów (2021)
Tłumaczenie: Marcin Mortka

 


"Pogrążeni we śnie, wszyscy ci ludzie wydawali mu się nagle brzydcy i tacy bezbronni. Przez jedną trzecią życia zatopieni w niemal trupim letargu. Niektórzy zaś, może i zdecydowana większość, nawet po przebudzeniu snuli się niewiele bardziej przytomni, bezsilni w obliczu przeznaczenia. Brnęli ciemną uliczką na spotkanie śmierci."

"Zaułek koszmarów" to powieść Williama Lindsaya Greshama z 1946 roku, utrzymana w klimacie noir. Powieść wypełnia pesymizm i tragizm - jakby los każdego człowieka był przesądzony, nie ważne jak się stara - oraz brak wyraźnej oceny moralnej. Przedstawiony przez Greshama obraz to świat szarości, w którym każdy musi kombinować. W powieści odnajdziemy fascynacje samego Autora - poszukiwania ukojenia własnych demonów w alkoholu, spirytualizmie, psychoanalizie, tarocie. Czy pisząc powieść o człowieku poszukującym sukcesu bez oglądania się na innych, przewidział własną przyszłość - gdy odebrał sobie życie w zapomnieniu, z wizytówką w kieszeni z następującym napisem: brak adresu, bez telefonu, bez pracy, bez pieniędzy, emerytowany?

O czym właściwie jest "Zaułek koszmarów"? To powieść, w której przewija się kilka motywów - od jarmarku osobliwości, poprzez seanse spirytystyczne - a pomiędzy tym wszystkim odnajdziemy także nawiązania do psychoanalizy Freuda. Wszystko to osnute jest dymem z cygar i zapachem alkoholu, iście w klimatach noir. Jednak tytułowy zaułek nie jest miejscem; odnosi się do naszych własnych koszmarów. Na końcu naszych zaułków może czekać światło, które nas wyprowadzi - może jednak znajdować się tam i ściana; a ślepy zaułek często oznacza kres. "Zaułek koszmarów" to fascynujące studium upadku człowieka, wyjątkowo przytłaczające ze względu na ciążące nad bohaterem fatum - gdy wyciąga kartę wisielca, nie spodziewa się jeszcze, że jego życie zatoczy krąg, a upadek z samej góry jest wyjątkowo bolesny. Jednak czytelnik od samego początku czuje, że ta historia nie może skończyć się dobrze, że jak w kinie noir, nie ma tu miejsca na happy end. 

"To ten ciemny zaułek, ten sam, znowu. Ze świecącą w oddali latarnią. Ten sen dręczył Stana od dziecka: biegł w nim ciemną uliczką, po obu stronach wznosiły się złowieszcze puste budynki. Na końcu zaułka paliło się światło, ale za plecami czuł czyjąś obecność, była tuż za nim i coraz bliżej , aż się budził drżąc na całym ciele. Nigdy nie zdołał dotrzeć do tego światła w oddali. Ci tutaj też tak mają - swój zaułek koszmarów. Północ to nie koniec drogi. Po prostu światło znów się oddali. A lęk wciąż ich będzie ścigał."

Powieść Greshama zasługuje na uwagę ze względu na język, bohaterów i klimat. Autorowi świetnie udało się oddać klimat drugorzędnego jarmarku osobliwości oraz ulic, a dialogi brzmią bardzo naturalnie. Główny bohater, Stan, jednak szybko się uczy, nabiera odpowiedniej elokwencji i umiejętności, by wcielać się w nowe role - i żerować na ludzkim strachu i obietnicach jako mentalista, kaznodzieja, duchowy przewodnika. A wszystko to aby się wzbogacić. Kiedy jednak ma się wystarczająco pieniędzy, żeby zrezygnować z pogoni za nimi? Czy można przerwać, kiedy swoją siłę czerpie się z oszukiwania bezbronnych? Czy Stan zauważy, kiedy jego życie wymyka się spod kontroli, a on sam pędzi w ślepy zaułek? Stan jest postacią skomplikowaną, a my jako czytelnicy zarówno nim gardzimy, jak i mu współczujemy. Pozostali bohaterowie również są ciekawi i tworzą interesujące tło dla działań Stana.

Klimatu powieści dodaje podział na rozdziały według kart tarota - które same w sobie są i fascynujące, i niebezpieczne. Z jednej strony chcemy poznać nasz los - a z drugiej, czasem lepiej nie wiedzieć, co przyniesie przyszłość, szczególnie jeśli wyciągnie się pechową kartę. Ogromne wrażenie zrobił na mnie także pewien zwrot akcji, dzięki któremu można się zastanawiać czy całość naprawdę się wydarzyła - a może była jedynie majakiem? Uwielbiam takie zabiegi! 

"Zaułek koszmarów" to mroczna powieść, choć nie pozbawiona dawki czarnego humoru. Choć czyta się ją szybko, a całość naprawdę wciąga, to pozostawia pewne uczucie dyskomfortu, które wzbudza gatunek noir. Jeśli lubicie taki klimat, to nie przegapcie tej nieco zapomnianej powieści - która zyskała "drugie życie" dzięki ekranizacji Guillermo del Toro. Powiesc trafiła idealnie w mój gust i zdecydowanie jeszcze do niej wrócę!

"Więc jak będzie? To chwilowa fucha, ma się rozumieć... do czasu, aż znajdziemy prawdziwego świra."

William Lindsay Grisham "Zaułek koszmarów" (1946)
Polskie wydanie: 2022, Mova
Tłumaczenie: Ryszard Oślizło

 

 


Choć pierwsza zasada Fight Clubu zabrania mówienia o nim - to dzisiaj opowiem nieco o debiutanckiej powieści Chucka Palahniuka z 1996 roku, która zyskała kultowy status dzięki filmowi Davida Finchera. Sama powieść jest krótka i oszczędna w środkach - choć odnajdziemy w niej nawet haiku! - jednak w tej prostocie tkwi siła przekazu. Fight Club nie tylko pod względem treści, ale i formy znacznie różni się od American Psycho - kolejnej powieści o kondycji naszego społeczeństwa, która również bardziej jest znana w filmowej adaptacji. Anonimowy narrator w Fight Club z łatwością przyciąga do swojej opowieści o bezsensowności otaczania się przedmiotami materialnymi, o chęci porzucenia tego wszystkiego - i wyzwolenia się poprzez destrukcję. Tym razem jest to jednak samodestrukcja - a nie jak w American Psycho poszukiwanie podniety w niszczeniu innych. 

"You are not special. You're not a beautiful and unique snowflake. You're the same decaying organic matter as everything else. We're all part of the same compost heap. We're all singing, all dancing crap of the world."

Fight Club jest przede wszystkim cyniczną satyrą na współczesny świat. Nie brak w niej mroku jednak całość jest podana w iście popkulturowy, wręcz teledyskowy sposób - bez wnikania w głębię - raczej poprzez zapadające w pamięć sceny czy monologi, które mogą stać się zarówno współczesnym manifestem jak i sloganem na koszulce. Co mnie osobiście bardzo zaskoczyło, całość można odczytywać także w kluczu psychoanalizy: nasz anonimowy narrator został wcześnie opuszczony przez ojca, a przebojowy Tyler Durden stanowi niejako ojcowską figurę - natomiast obiekt romantyczny, Marla ma w sobie coś z matki. Odnajdziemy więc tutaj także kompleks Edypa - na takie odczytanie naprowadziły mnie notatki, które ktoś zostawił na marginesie - dlatego czasem warto zaglądać do uniwersyteckiej biblioteki :)

"This is how it is with insomnia. Everything is so far away, a copy of a copy of a copy. The insomnia distance of everything, you can't touch anything and nothing can touch you."

W powieści Fight Club śledzimy losy młodego mężczyzny, który cierpi na bezsenność. Poszukując skutecznego lekarstwa wpierw udaje osobę śmiertelnie chorą, aby uczestniczyć w grupach wsparcia - co już wskazuje na fascynacje śmiercią i zniszczeniem - ale także wprowadza motyw kłamstw, które kreują współczesną rzeczywistość. Bo czy dzisiaj wszystko nie jest kłamstwem? Dzięki takim motywom Fight Club zdaje się wręcz powieścią przewidującą przyszłość - i przez to bardzo aktualną (wszechobecny photoshop, fake newsy). Założenie tajemnego klubu bokserskiego przez anonimowego narratora/Tylera Durdena stanowi radykalną formę terapii bezsenności - którą tutaj można odczytywać symbolicznie. Osobiście bardzo lubię takie filmy i książki, które z jednej strony są po prostu rozrywkowe, ale przy analizie pozwalają na wyciągnięcie wielu ciekawych wniosków o kondycji społeczeństwa czy naturze ludzkiej. 

"If I could wake u in a different place, at different time, could I wake up as a different person?"

Fight Club to naprawdę interesująca powieść, przypominająca trochę jazdę szybkim samochodem bez hamulców w kierunku przepaści - i to z bagażnikiem pełnym materiałów wybuchowych, z głośno odpaloną muzyką, to "przegrywa" z starciu z filmową interpretacją Finchera. Przede wszystkim dlatego, że forma filmowa, audio-wizualna, idealnie dopełnia monologi narratora. Zatem jeśli jeszcze nie widzieliście filmu - to polecam go w pierwszej kolejności! Znajomość fabuły nie przeszkadza w odbiorze powieści, która wymaga większe skupienia i zastanowienia się nad przedstawionymi wątkami - bo pomimo "teledyskowej" formy, Fight Club to historia refleksyjna.

“It's only after we've lost everything that we're free to do anything.”


Chuck Palahniuk "Fight Club" (1996) 

 


"Patrick is not a cynic, Timothy. He's the boy next door, aren't you honey?"
"No I'm not", I whisper to myself. "I'm a f*cking evil psychopath."

"American Psycho" to tytuł kojarzony przede wszystkim z kultowym filmem i niezapomnianą rolą Christiana Bale'a jako Patricka Batemana. Film ten został oparty na motywach powieści o tym samym tytule Breta Eastona Ellisa z 1991 roku. W zamierzeniu miała być to satyra na amerykańskie społeczeństwo lat 80. - białą elitę z Wall Street, dla których wartość człowieka przejawiała się w posiadanych przez niego przedmiotach. Czytając "American Psycho" z perspektywy lat niewiele się zmieniło. Nie czytało mi się jednak "American Psycho" jak czarnej komedii - historia wzbudziła we mnie raczej odczucia niepokoju. Samo czytanie nie było łatwe - i to nie kwestia języka, gdyż czytałam "American Psycho" angielsku - ale narracji wypełnionej opisami strojów, potraw, restauracji czy sprzętu technologicznego. Mimo to, że powieść przez to wydaje się nudna, wręcz irytująca - to doceniam ten zabieg. Właśnie pod powierzchnią tej "gadaniny o niczym", skupianiu się na dobrach konsumpcyjnych i wyglądzie, skrywa się historia o socjopacie. Tak jak rozmówcy Batemana zdają się nie słyszeć, kiedy pomiędzy banalnymi frazesami rzuca, że znajduje przyjemność w mordowaniu ludzi, tak i Czytelnik może mieć chęć ominięcia dialogów, goniąc za potrzebą "akcji". W ten sposób można przegapić cienką granicę, kiedy Bateman przestaje się kontrolować - o ile rzeczywiście tak się dzieje, bo całość może mieć miejsce jedynie w chorym umyśle mężczyzny. 

"What do you think I do?"
"A model?" She shrugs. "An actor?" (...)
"I'm into, oh murders and executions mostly. It depends." I shrug.
"Do you like it?" she asks.
"Um...it depends. Why?" I take a bite of sorbet.
"Well, most guys I know who work in mergers and acquisitions don't really like it."

Ta niepewność, co do tego czy przedstawione wydarzenia rzeczywiście mają miejsce jest największą zaletą powieści. Szczególnie, że kontrastują ze szczegółowymi opisami tortur, poprzedzonych erotycznymi zabawami (a może fantazjami?) Batemana. Wszystko jest przedstawione tak realistycznie, że Czytelnik zostaje wciągnięty, czekając aż sprawki Batemana zostaną wykryte. Czy socjopata zostanie złapany? A może miasto jest tak przesiąknięte zbrodniami, że kolejna prostytutka bez głowy lub zaszlachtowany bezdomny nie robi na nikim wrażenia? "American Psycho" budzi także niepokój ze względu na swoją aktualność - oraz to jak bardzo dziś jesteśmy znieczuleni. Bo czy opisy pornograficznego seksu i brutalnych zbrodni nadal nas szokują?

"The office Halloween party was at Royalton last week and I went as a mass murderer, complete with a sign painted on my back that read MASS MURDERER (which was decidedly lighter than the sandwich board I had constructed earlier that day that read DRILLER KILLER), and beneath those two words I had written in blood Yep, that's me and the suit was covered with blood, some of it fake, most of it real. In one fist I clenched a hank of Victoria Bell's hair, and pinned next to my boutonniere was a finger bone I'd boiled the flesh off. As elaborate as my costume was, Craig McDermott still managed to win first place in the competition."

"American Psycho" to powieść, którą ciężko ocenić. To dobra książka, która jednocześnie jest nieprzyjemna, momentami obrzydliwa, a dawka szowinizmu i mizoginii jest piorunująca. Jednak o to chodzi - aby wywołać pewne zniesmaczenie. Bateman nie jest "chłopcem z sąsiedztwa", jak chce wierzyć jego dziewczyna, nie jest też "bad boy'em", którego zmieni odpowiednia kobieta - jest psychopatą, jakiego należy się obawiać; co więcej psychopatą kryjącym się wśród nas. A może i w nas - przy coraz większej ilości bodźców, coraz mniej nas podnieca, a ludzie zdają się niewiele znaczyć. Czy jednak przekroczenie granicy i zabijanie dało Batemanowi upragnioną rozrywkę i podnietę? "American Psycho" to powieść, którą warto przeczytać - choć nie jest to typ książki, do której się wraca, a sam proces czytania potrafi być męczący. Jednocześnie nie jest to powieść dla osób o słabych nerwach, co należy podkreślić - zawiera całe strony opisów ćwiartowania kobiecego ciała, pomiędzy dialogami o nowych restauracjach czy sposobach noszenia garnituru. "American Psycho" to lektura nieprzyjemna, ale skłaniająca do wielu przemyśleń. Książka nie dla każdego, choć zasługująca na uznanie równe filmowi. 


Bret Easton Ellis "American Psycho"
1991



 


"Mój obraz siebie wcale nie był niestabilny. Postrzegałam siebie, całkowicie słusznie, jako osobę, której nie da się wpasować w system społeczny i edukacyjny."

"Przerwana lekcja muzyki" to osobista podróż autorki Susanny Kaysen do przeszłości, gdy jako młoda dziewczyna trafiła do szpitala psychiatrycznego. Jest rok 1967 i rówieśnicy Susanny bawią się na Woodstocku, idą do college'u lub wyjeżdżają do Wietnamu. Susanna jednak nie wie co chce robić; w niczym nie jest wybitna i odczuwa nudę. Decyduje się na przygodny seks, a nawet romans z nauczycielem; pewnego dnia łyka garść tabletek aspiryny. To uderzające jak z perspektywy czasu wcale nie oceniamy Susanny jako wariatki - bo czy społeczne niedopasowanie czyni z niej osobę chorą psychicznie? Jednak w 1967 roku lekarz badający Susannę nie miał wątpliwości - czy była to półgodzinna czy dwugodzinna sesja, dziś kobieta tego nie pamięta - jednak wtedy ta chwila zadecydowała - Susanna powinna trafić do szpitala psychiatrycznego, gdzie rodzice będę opłacać jej "powrót do normalności"...

Dziś "Przerwana lekcja muzyki" kojarzy się z kultowym filmem o tym samym tytule, w którym Winona Ryder i Angelina Jolie stworzyły niezapomniane kreacje. Fanów filmu powieść może zawieść - niewiele się w niej dzieje. Mnie jednak urzekła całkowicie swoim kameralnym klimatem; zamiast akcji składa się z przemyśleń Susanny, spisanych lata po opuszczeniu szpitala (co ciekawe już sama decyzja Autorki by zostać pisarką była odbierana za wariactwo - co innego zostanie "bezrobotną" żoną, bo to już wpisywało się w społeczne normy). Przemyślenia dotyczą w dużej mierze tej cienkiej granicy między "normalnością" a "szaleństwem". 

"- Przesiedziałaś prawie da lata w domu wariatów? Do diaska, dlaczego cię tam wpakowali? Trudno uwierzyć!

Tłumaczenie: jeśli ty jesteś szalona, to i ja musze być szalony, ale przecież nie jestem, w twoim przypadku zaszła więc pomyłka.

- Przesiedziałaś prawie da lata w domu wariatów? A co było z tobą nie w porządku?

Tłumaczenie: chce poznać wszystkie szczegóły szaleństwa, żeby upewnić się, że sam nie jestem stuknięty.

- Przesiedziałaś prawie da lata w domu wariatów? Hmmm...a kiedy?

Tłumaczenie: jesteś jeszcze zakażona?"

Nie jest to powieść, która zachwyci każdego. Strukturą przypomina zbiór anegdot z okresu pobytu w szpitalu, dotyczących zarówno własnego zdrowia psychicznego, jak i spostrzeżeń na temat innych pacjentek, pielęgniarek i lekarzy. Nie ma tu w zasadzie szokujących scen i odbiór w dużej mierze zależy od wrażliwości czytelnika. Do mnie ta próba dokonania własnej diagnozy szaleństwa przez autorkę bardzo przemówiła - to stawianie pytań czy diagnoza była słuszna, czy może było to młodzieńcze zagubienie? Szczególnie spodobał mi się rozdział, w którym Autorka przywołuje opis swojego "zaburzenia" z podręcznika - i konfrontuje się z nim, stawiając tym samym pytania nam:

" ' Występowanie zaburzenia najczęściej stwierdza się wśród kobiet'. Proszę zwrócić uwagę na konstrukcję tego zdania. Nie piszą: 'zaburzenie najczęściej występuje wśród kobiet', choć zdanie tak sformułowane nadal budziłoby podejrzenia."

Dalej Autorka przytacza jeden z objawów schorzenia "kompulsywność zbliżeń pozamałżeńskich" - takie "zaburzenie" przyjęto przypisywać kobietom. I kobieta mająca kilku partnerów już jest w oczach społeczeństwa "wariatką" - ale mężczyzna nie. To przykład, który najbardziej rzuca się w oczy, ale czytając przemyślenia "szalonej" Susanny wyłania się obraz kobiety z pewnością zagubionej i niepasującej do społeczeństwa - ale czy od razu "zaburzonej"? 

Bardzo lubię takie niepozornej książki, które na pierwszy rzut oka wydają się pozbawione fabuły. Skłaniają jednak do wielu przemyśleń na temat społeczeństwa - tak jak Susanna Kaysen pisząc "Przerwaną lekcję muzyki" w 1993 roku patrzyła na lata 60., kiedy nadal "kompulsywność zbliżeń pozamałżeńskich" w przypadku kobiet budziła podejrzenia, tak my z naszej perspektywy możemy się zastanowić, co się zmieniło, a co nadal pozostaje poza normą.

"Dla wielu z nas szpital był zarówno azylem, jak i więzieniem. Choć pozostawałyśmy odcięte od świata i wszystkich kłopotów, które lubiłyśmy tam rozniecać, to byłyśmy również odcięte od pożądań i nadziei, które w końcu przywiodły nas do szaleństwa."


Susanna Kaysen "Przerwana lekcja muzyki" (1993)
Polskie wydanie: 2017, Replika

Tłumaczenie: Paweł Laskowicz

 


"- No to po co są czary? - spytał zapalczywie Lir. - Co komu po magii, skoro nie można z jej pomocą uratować jednorożca? 

Szmendryk nawet nie odwrócił głowy, tylko odparł trochę smutno, a trochę drwiąco:

-Od tego są bohaterowie. (...)

-Tak, oczywiście - powiedział. - Bohaterowie są właśnie od tego. Czarodzieje mogą tyle co nic, więc twierdzą, że w ogóle jest im wszystko jedno, ale bohaterowie istnieją po to, żeby miał kto umierać za jednorożce."

"Ostatni jednorożec" Petera S. Beagle'a to baśniowa powieść fantasy napisana w 1968 roku. Choć czas wpłynął na to, że stała się nieco zapomniana, to warto po nią sięgnąć - jak każda dobra baśń jest w gruncie rzeczy ponadczasowa. Powieść opowiada o Jednorogini, nieśmiertelnym jednorożcu, która pewnego dnia odkrywa, że została ostatnim przedstawicielem swojego gatunku. W ten sposób ta majestatyczna istota bez uczuć odkrywa co to jest samotność - choć swych pobratymców nie widziała od wieków. Sama myśl o byciu ostatnim jednorożcem popycha ją do podjęcia misji odnalezienia swoich braci. 

Napisana przez Petera S. Beagle'a opowieść to baśń dla dorosłych, ocierająca się o surrealizm, ale i niejednokrotnie puszczająca oko do fanów fantastyki. W ten sposób prosta opowieść jest snuta niejako na opak: jednorożec wcale nie stanowi uosobienia dobra i niewinność, jest istotą obojętną na losy świata; czarodziej nie potrafi czarować, a towarzysząca mu niewiasta nie jest pięknością w opałach. Sam czarodziej Szmendryk niejednokrotnie burzy "czwartą ścianę", używając pojęcia z teatru - mówiąc o schematach panujących w baśniach. To postać będąca "świadoma", że znajduje się w baśni!

"- Przecież gdyby go nie zostawili, nie wyrósłby na księcia. Pierwszy raz jesteś w baśni, czy co? - Czarodziej mówił z pijacka dobrodusznością, a oczy błyszczały mu jak dopiero co wyłudzone pieniądze. - Bohater musi wypełnić przepowiednię, a łotr ma mu przeszkadzać, chociaż w innego rodzaju legendach częściej bywa na odwrót. Bohater już z chwilą narodzin powinien wpaść w tarapaty, bo inaczej nie zostanie prawdziwym bohaterem. Jak to dobrze, że znamy nareszcie pochodzenie Księcia Lira. Od dawna czekałem, aż z tej opowieści wyłoni się główna postać."

Szmendryk nie tylko zdradza schematy, ale także kieruje naszą uwagę na możliwą interpretacje - gdzie wbrew tytułowi opowieść dotyczy nie jednorożca, ale przemiany człowieka w bohatera. Wszystkie te zabiegi bardzo mi się podobały - uwielbiam wszelkie zabawy z oczekiwaniami Czytelnika. Jednocześnie sprawiają one, że "Ostatniego jednorożca" nie czyta się szybko; to powieść, która wymaga, aby poświęcić jej uwagę i sięgać poza fabułę. 

Niech nikogo nie zmyli piękna okładka nowego wydania od Wydawnictwa Nowa Baśń oraz ilustracje pasujące do książki dla dzieci - "Ostatni jednorożec" dla najmłodszych może okazać się książką zwyczajnie zbyt trudną. Oprócz surrealistycznego tonu, cała powieść wypełniona jest jakimś smutkiem - przedstawiony świat nie wpisuje się w dziecięce postrzeganie dobra i zła. To świat szarości, odarty ze złudzeń pomimo fantastycznych wydarzeń - świat dorosłych. Z tych powodów uważam, że to dojrzały Czytelnik najbardziej doceni "Ostatniego jednorożca", słodko-gorzką baśń o nadziei. Może i we własnym życiu po lekturze będzie chciał odnaleźć jednorożca, odrobinę magii?

"- Kim ona jest Molly? - spytał książę. - Co z niej za kobieta, że wierzy... nawet nie wierzy, tylko wie, przecież widziałem w jej twarzy tę pewność, że potrafi dotykiem leczyć rany - i płacze, nie lejąc łez?

-Wszystkie kobiety potrafią płakać, nie lejąc łez - odparła Molly przez ramię - a większość umie leczyć dotykiem. To zależy od rodzaju rany. Poprzestańmy na tym, wasza książęca mość, że jest kobietą, bo to już wystraczająco zawiła zagadka."

Dostępne w Polsce rozszerzone wydanie zawiera nowelę "Dwa serca", napisaną lata później. Pozwala ona powrócić do dobrze znanych bohaterów oczami dziecka-narratora. I właśnie tej noweli dużo bliżej do baśni dla dzieci. 

"Ostatni jednorożec" to powieść, która idealnie trafiła w mój gust - już od pierwszych stron wiedziałam, że to jest to. Przypomina dziwny sen, w którym nie warto doszukiwać się logiki, tylko płynąć od sceny do sceny razem z bohaterami. Ta baśń na opak pozostawia szerokie pole do interpretacji i przemyśleń, zostając z nami na długo po przeczytaniu. Może nie ma w sobie lekkości i humoru "Ruchomego zamku Hauru" - innej baśniowej powieści wartej polecenia - to oczarowuje swoją innością. Polecam wszystkim miłośnikom nie tylko fantastyki, ale także powieści nieoczywistych, łamiących gatunkowe reguły!


Petera S. Beagle "Ostatni jednorożec" (1968), "Dwa serca" (2005)
Polskie wydanie: 2018, Nowa Baśń
Tłumaczenie: Michał Kłobukowski

 


"Sophie uczyła się najlepiej. Dużo czytała i szybko zdała sobie sprawę, że jej przyszłość zapowiada się nieciekawie. To ją rozczarowało, ale na razie dzielnie opiekowała się rodzeństwem i przygotowywała Martę, żeby w odpowiednim czasie wyruszyła szukać szczęścia."

 Sophie żyje w baśniowym świcie, w którym magia nikogo nie dziwi - a ona sama doskonale zna reguły tego świata (a przynajmniej w to wierzy!). Jako najstarsza córka nie spodziewa się niczego ekscytującego, z pokora przyjmując swoją rolę, nawet jeśli oznacza to...nudę. Wszystko się zmienia, gdy Wiedźma z Pustkowia zamienia ją w staruszkę, a Sophie zyskuje nową perspektywę.

Diana Wynne Jones napisała "Ruchomy zamek Hauru" w 1986 roku - ale powieść ta nie zestarzała się nawet o dzień! To ponadczasowa opowieść o poszukiwaniu własnego szczęścia oraz nie ocenianiu po pozorach. Hauru ma być nikczemnym czarnoksiężnikiem, a Sophie młodą kobietą zaklętą w staruszkę. Kalcyfer to natomiast straszliwy demon - jednak w rzeczywistości każdy z nich musi odkryć jak być po prostu sobą. 

Już po pierwszej stronie wiedziałam, że będzie to czytelniczy strzał w dziesiątkę. Uwielbiam obnażanie i przełamywanie schematów. "Ruchomy zamek Hauru" ma być baśnią, a w baśniach najstarsza córka może co najwyżej być wredną starszą siostrą. Sam motyw zamiany głównej bohaterki również służy przełamaniu schematów baśni - w których króluje kult młodości (wystarczy spojrzeć na animacje spod znaku Myszki Miki). Tym samym od samego początku jesteśmy zaintrygowani - z jednej strony wiemy czego się spodziewać, z drugiej na pewno będzie to przedstawione na opak! Wystarczy spojrzeć na pierwsze spotkanie Sophie z Kalcyferem:

"Wszystkie książki, które przeczytała, ostrzegały przed zawierana umów z demonami. A ten wydawał się szczególnie zły. Miał także długie purpurowe zęby..."

 Spotkanie - które szybko przerodziło się...w smażenie jajecznicy z boczkiem "na głowie" ogniowego demona!

"Ruchomy zamek Hauru" to powieść, której najmocniejszą stroną są bohaterowie - choć ich przygody są równie ciekawe i wymyślne! Muszę jednak podkreślić, że postacie i dynamika relacji między nimi jest tak świetnie zbudowana, że równie dobrze czyta się opisy pojedynków ze złą Wiedźmą, co...sprzątania w ruchomym zamku.

"- Dość - przerwał jej Hauru. - Jesteś okropnie wścibską, obrzydliwie czystą, odrażająco pracowitą staruszką i ciągle się szarogęsisz. Opanuj się. Zamęczasz nas wszystkich.

- Ale to chlew - zaprotestowała Sophie. - Nic nie poradzę, że taka jestem!

- Możesz, możesz - zapewnił Hauru. - A mój pokój podoba mi się, jaki jest. Musisz przyznać, że mam prawo mieszkać w chlewie, jeśli chce."

W odróżnieniu od niezapomnianego filmu animowanego Hayao Miyazakiego, który powstał na podstawie tej powieści, Hauru i Sophie mają dużo więcej charakteru. Czarnoksiężnik uwodzi kobiety, spędza pół dnia w kąpieli i dramatyzuje, gdy...psuje mu się fryzura. Sophie też nie jest słodką dziewczynką, szczególnie gdy odkrywa swoją siłę jako staruszka. Przekomarzanie się tych bohaterów sprawia, że w powieści równie dobrze mogłoby nie być żadnej akcji - tylko dialogi! Nie sposób ich nie polubić.

"Typowe! - zwrócił się do Sophie. - Pędzę tutaj na złamanie karku i zastaje cię jak spokojnie sprzątasz!"

"Ruchomy zamek Hauru" zagościł w wielu sercach dzięki filmowi animowanemu Studia Ghibli - warto jednak sięgnąć po książkowy oryginał. Hayao Miyazaki przepięknie zwizualizował tę opowieść i nadał jej baśniowy klimat. Fabularnie wypada jednak lepiej powieść - historia w filmie została uproszczona i odpowiednio zmieniona. Moim zdaniem i powieść, i film są świetne i idealnie się dopełniają!

"- Przestań, kobieto! - zawołał. - Zostaw w spokoju biedne pająki.

- Te pajęczyny są okropne! - oświadczyła Sophie, ściągając całe kłęby z sufitu.

- Więc je zdejmij, ale zostaw pająki - polecił Hauru.

Pewnie łączyły go jakieś nikczemne powinowactwo z pająkami, pomyślała Sophie."

To powieść piękna, magiczna, a przy tym po prostu zabawna. Wciąga od pierwszej strony i na długo zapada w pamięć. Co więcej, to historia dla każdego - bo na "Ruchomy zamek Hauru" nikt nie jest za stary! Już w trakcie lektury wiedziałam, że zajmie specjalne miejsce w moim sercu i na pewno niejednokrotnie do niej wrócę.


 Wyzwanie #retrobuki jedna książka na każdy rok życia rozpoczęłam z powieścią napisaną w 1990 roku, czyli "Jurassic Park" Michaela Crichtona. Czy jest dziś jakiś dzieciak lat 90., który nie zna filmowej adaptacji Stevena Spielberga? Razem z książką chciałam ponownie zanurzyć się w przygodę z dinozaurami - i wierzcie mi, "Jurassic Park" Michaela Crichtona to niezwykła przygoda, ale utrzymana w tonie tak dalekim od filmu Spielberga!

Ekologiczny techno thriller

Największa różnica między książką a filmem "Jurassic Park" to potencjalny czytelnik. Film Spielberga to familijne kino przygodowe, natomiast książką zdecydowanie nie nadaje się dla dzieci. Choć sama historia jest podobna, to nacisk został położony na inne elementy: ekscentryczny milioner postanawia założyć park rozrywki, którego największą atrakcją są ożywione dzięki inżynierii genetycznej dinozaury. Tuż przed otwarciem na wyspę przybywają eksperci - paleontolodzy Allan Grant i Ellie Sattler, prawnik Donald Gennaro oraz matematyk Ian Malcolm, a także wnuki milionera, Lex i Timmy. Wycieczka, która miała zaprezentować im atrakcje parku zamienia się w ucieczkę przed dinozaurami, gdy w parku wysiada zasilanie, a ogrodzenia przestają stanowić przeszkodę dla tyranozaura...

W książce Michaela Crichtona nacisk został położony przede wszystkim na konsekwencje pomysłu ożywiania dinozaurów - obnażając ludzką chciwość i wiarę w możliwość kontrolowania przyrody. Z tego powodu cała historia nie zaczyna się w parku z roześmianymi dziećmi i rubasznym staruszkiem, ale na Kostaryce, gdzie dochodzi do niepokojących incydentów z udziałem tajemniczych jaszczurek. Obcowanie z dinozaurami jest niebezpieczne i autor tego nie ukrywa. Do tego igranie z naturą, próba jej kontroli może być katastroficzna w skutkach. Wiara człowieka w naukę została skomentowana w następujący sposób ustami Malcolma:

"Nauka zyskała tak ogromną potęgę, że nagle stały się jasne jej ograniczenia. W znacznej mierze właśnie z jej powodu żyjemy na małej, przeludnionej planetce nie mogąc dojść do porozumienia, co  dalej począć. Nauka nie potrafi nam w tym pomóc. Pozwoliła, byśmy zbudowali reaktor jądrowy, ale nie ostrzegła nas przed konsekwencjami. Dzięki niej wyprodukowaliśmy środki owadobójcze, ale nie zwróciła nam uwagi, że byłoby lepiej gdybyśmy nie stosowali ich na tak ogromną skalę."

Wątek ekologiczny w powieści jest bardzo interesujący. Z jednej strony mamy naukowca, doktora Wu, który wierzy w możliwości udoskonalenia przyrody; jego zdaniem dinozaury można ożywić, a raczej stworzyć na nowo - i dostosować do roli jaką chce im nadać człowiek. Sprawić by były łagodniejsze i bardziej przyjazne. Z tym zdaniem nie zgadza się założyciel milioner John Hammond - on wierzy w możliwość kontroli przyrody takiej jaka jest; ożywienia jak najprawdziwszych dinozaurów i kontrolowania ich za sprawą technologii. Przeciwnego zdania jest matematyk Malcom - przyroda jest chaosem, nie da się przewidzieć jej "zachowania" i go kontrolować. Pomiędzy nimi są paleontolodzy, którzy po prostu zachwycają się doskonałością natury; dinozaury ich fascynują, ale nie jako atrakcja turystyczna. "Jurassic Park" krytykuje nie tylko postawę człowieka, który stawia siebie ponad przyrodę, ale także bezgraniczną ludzką chciwość, która rozpoczyna lawinę kłopotów na wyspie. Zapomnijcie o pociesznym staruszku Hammondzie z filmu, który pragnie by dzieciaki na całym świecie mogły zobaczyć dinozaury - dla niego liczy się przede wszystkim zysk.

"To właśnie jest twój prosty pomysł. Tworzycie nowe formy życia, o których nic nie wiecie. Twój doktor Wu nie pamięta nawet nazw zwierząt, które produkuje. Takie szczegóły po prostu go nie obchodzą. Klonujecie tyle gatunków i tak wiele egzemplarzy, że sami pozbawiacie się szansy, by się czegoś o nich dowiedzieć, a mimo to oczekujecie, iż będą zachowywać się tak jak zaplanowaliście, ponieważ to wy je stworzyliście i sądzicie, że stanowią waszą własność. Przecież to są żywe istoty (...)"

Różnorodność bohaterów

Na uwagę zasługuje różnorodność bohaterów, którzy stanowią przykład różnych ludzkich postaw. Weźmy na przykład Ellie Sattler, młodą paleontolożkę. To piękna kobieta, ale autor nie definiuje jej przez długie nogi i blond włosy; Ellie potrafi być empatyczna, odważna - a nawet brawurowa. Jest inteligentna i spostrzegawcza. A mimo to jest człowiekiem i popełnia błędy. Podobnie Alan Grant, który przy pierwszym spotkaniu z tyranozaurem przede wszystkim myśli o ratowaniu własnej skóry, a nie struganiu bohatera. Timmy wzbudza wielką sympatię, a jego siostra Lex zachowuje się po prostu jak mała dziewczynka. Każdego z bohaterów można w pewien sposób opisać i mają oni swoją rolę do odegrania, przez co przyjemnie się o nich czyta i kibicuje im się w starciu z dinozaurami. W powieści nie ma arcyłotra - choć ma się ochotę potrząsnąć Hammondem, co z tego że ma ponad 70 lat! Wisienką na torcie jest Malcolm - choć pojawia się na jakiś czas, rzuca idealny komentarz, obnażający wiarę człowieka w potęgę nauki oraz całkowite ignorowanie konsekwencji. Zresztą film również uczynił z niego postać kultową.

"Nawet najczystsze odkrycie  stanowi brutalny akt agresji, gdyż oprzyrządowanie, jakie jest niezbędne do prowadzenia badań, zmienia otaczający nas świat. Akcelatory niszczą krajobraz, produkując radioaktywne odpadki. Astronauci zostawiają śmieci na Księżycu. (...) Każde odkrycie jest gwałtem na naturze. Absolutnie każde."

Przygoda

 Choć książkowy "Jurassic Park" ma dużo poważniejszy ton, nie jest pozbawiony elementów przygodowych. Znane z filmu potyczki z tyranozaurem i welociraptorami, próby dostania się przez Granta i dzieciaki do centralnych budynków i odzyskania kontroli nad parkiem są rozrywkowe. Akcja może nie gna na łeb na szyję, ale nie sposób się nudzić. Powieść fascynuje także dinozaurami, które przedstawione są jako niezwykłe stworzenia, o których tak mało wiemy.

Gdy Malcom zostaje odnaleziony żywy po starciu z t-rexem, tak komentuje tą sytuację:

"Szczerze mówiąc odniosłem wrażenie, że tak naprawdę zainteresowałaby go tylko coś wielkości domku jednorodzinnego, albo przynajmniej sporego samochodu.
- Czy chce pan przez to powiedzieć, że nie poświęcił panu całej uwagi?
-Ze wstydem muszę przyznać, że chyba tak właśnie było. Rzecz jasna, ja myślałem wyłącznie o nim, ale to stosunkowo łatwo zrozumieć jeśli weźmie się pod uwagę, że on waży 8 ton, a ja, niestety, nie."

 


"Jurassic Park" to nie tylko świetna przygoda z dinozaurami; to przede wszystkim powieść, która pozostaje bardzo aktualna. Pod płaszczykiem przygody, kryje się analiza ludzkości w starciu z naturą. Chciwość i ignorancja, brak poszanowania dla innych istot, czy samej planety, chęć bawienia się w "boga" dzięki nauce - od 1990 roku niewiele się zmieniło. Powieść ani trochę się nie zestarzała: czyta się ja jakby była napisana zaledwie kilka dni temu.

Czy książka jest lepsza od filmu? Niekoniecznie; moim zdaniem to idealny przykład jak ta sama historia może zostać opowiedziana w zupełnie inny sposób! Film ciągle pozostaje świetnym kinem familijno-przygodowym, książka zaś jest dużo poważniejsza i kładzie większy nacisk na konsekwencje ludzkiego zachowania, skłania do przemyśleń. Gorąco polecam!

Na koniec zostawię was oczywiście z cytatem Malcolma:

"Powiedzmy sobie jasno: to nie Ziemi grozi zagłada, tylko nam. Nie dysponujemy wystarczającą mocą, aby zniszczyć tę planetę, lub ją uratować, ale gdybyśmy zechcieli, może zdołalibyśmy ocalić samych siebie."

 


"Umiałem zrobić różne rzeczy. Umiałem przejść między światami. Umiałem uwolnić tych, którzy byli  stanie mi zapłacić, a czasem tych, których chciałem. Umiałem walczyć i zwyciężać."

Powieść "Popiół i kurz" opowiada o bezimiennym bohaterze, który niczym Charon stał się przewodnikiem dusz, które trafiły do świata Pomiędzy. W tym miejscu każdy przedmiot - a także sama myśl czy uczucie - ma swoje Ka, aurę, pewne odbicie świata materialnego. Złe myśli mogą stać się demonami, a popsuta strzelba potężną bronią. Jeśli ktoś trafi do tego świata to zapewne nie żyje - i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, gdyż zginął śmiercią nagłą. Tylko nieliczni potrafią celowo przejść do świata Pomiędzy, a jeszcze mniejsza liczba potrafi w tym miejscu zachować pewną materialność, a co za tym idzie siłę; nie być jedynie widmem. Świat Pomiędzy nie jest jednak miejscem, w które chce się trafić - spowija je popiół i kurz, który osiada na człowieku niczym całun.

Dzięki wznowieniu powieści Jarosława Grzędowicza z 2006 roku na nowo możemy odkryć wspaniały język tego autora. Grzędowicz tka opowieść o bezimiennym mężczyźnie niespiesznie, wciągając jednak czytelnika klimatem już od pierwszych stron. Całość otwiera prolog - opowiadanie "Obol dla Lilith", które stanowiło inspirację dla powieści. Na niespełna sześćdziesięciu stronach autor zawarł świetne wprowadzenie w świat Pomiędzy. Opowiadanie samo w sobie jest świetne, ale potrafi pozostawić pewien niedosyt - który następnie zaspokaja cała powieść. "Popiół i kurz" to rodzaj fantastyki, w której dużą rolę odgrywa atmosfera i stworzony świat - w tym przypadku stanowiący szare, pokryte popiołem i kurzem odbicie znanego nam świata, miejsce w którym nikt nie chciałby się znaleźć. Elementy grozy zostały połączone z kryminałem - nasz "Charon" zostanie ostawiony przed koniecznością wyjaśnienia zagadki śmierci przyjaciela. W powieści odnajdziemy także zalążek romansu - i to z wiedźmą! - ale tak jak całość podlanego pewną goryczą, obsypanego popiołem. 

Świat Pomiędzy

"Przez jakiś czas modliłem się, bezradnie i rozpaczliwie, ale tak samo jak  świecie realnym nie wiedziałem, czy ktokolwiek mnie usłyszy i zechce mi pomóc. To nie jest zaświat. Żaden czyściec ani piekło. To anomalia. Szczelina. Dziura, w którą niechcący trafiają zagubione dusze. Ogłupiałe, nieznające swojej drogi, nic nierozumiejące. Rozbitkowie. To rozmyta granica między tym i tamtym. To świat Pomiędzy. Nie ma tu chórów, łaski, kary ani oznakowanej światłem drogi na tamtą stronę. Tylko popiół i kurz".

Sama historia przedstawiona w powieści jest wciągająca, jednak największe wrażenie zrobił na mnie świat Pomiędzy. Autor opisał tę "szczelinę" w tak umiejętny sposób, że podczas czytania można wręcz wyczuć ten spowijający ją kurz, te przytłumione kolory i beznadziejną sytuację wałęsających się tam dusz. A jedyną osobą, która może im pomóc nie jest rycerz na białym koniu, ale zgorzkniały mężczyzna, który poprzez swoje doświadczenia nie potrafi ułożyć sobie "normalnego" życia. Nie jest zbawcą tylko Charonem, przewodnikiem i wymaga zapłaty. W prawdziwym świecie jednak z niej nie korzysta - stanowi ona dla niego raczej namacalny dowód, że nie zwariował. A może jednak, skoro jest naszym narratorem i sam przyznaje, że zdiagnozowano u niego schizofrenię? Horror psychologiczny, pewne balansowanie na granicy zjawisk niewytłumaczalnych a choroby psychicznej to gatunek, który bardzo cenię.

Świat Pomiędzy odciska na naszym bohaterze piętno, przez co nie może być "normalnym" członkiem społeczeństwa, nawet jeśli się stara. Nawet jeśli robi "odwyk" od wycieczek w świat Pomiędzy, to popiół u kurz zawsze będzie się za nim ciągnął. Powieść ma pewien zgorzkniały ton (choć jest i miejsce na czarny humor!), co jednak nie wpływa na jej pozytywny odbiór. Sam tytuł przecież zdradza, że dostaniem świat szarości, a nie kolorową sielankę. To zatem powieść, która skłania do pewnego wyciszenia - a jednocześnie wciąga na tyle, że można ją przeczytać w jeden wieczór.

Seksy to nie jedyna atrakcja

Czym byłby świetnie wykreowany świat bez zamieszkujących go istot? W świecie Pomiędzy można spotkać całe ich mnóstwo - łącznie z seksami, demonami nagłej śmierci, z dziobami przypominającymi maski doktorów plagi. A do tego szczękacze, płaskognilce i całe mnóstwo innych groteskowych i pokracznych stworów, które czają się w świecie Pomiędzy. 
Klimat tworzą nie tylko opisy tego świata, ale także ilustracje. Do tego nowa okładka, która naprawdę zachwyca - i przeraża jednocześnie. Bardzo lubię wydania zintegrowane, a do tego w środku znajduje się bardzo klimatyczna wklejka w krwistoczerwonym kolorze. Książek nie powinno się oczywiście oceniać po okładce, ale oprawa graficzna może pełnić podobną funkcję co czołówka w filmie - wprowadzać pewien nastrój. Do mnie przemawia bardziej niż opis z tyłu okładki - ten stwór jest na tyle intrygujący, że chce się poznać historię za jaką się kryje. Wydanie jest zatem dodatkowym plusem powieści, która broni się także sama.

Jeśli szukacie ochłodzenia na letnie upały, to wyprawa w świat Pomiędzy z Jarosławem Grzędowiczem potrafi zmrozić krew w żyłach!


Rok 2000 to był czas niepewności - co wydarzy się w nowym wieku? W nowym millenium? Początek XXI wieku nie przyniósł ani zagłady świata ani zmian rodem z wizji science-fiction. Mimo to rozpoczynała się powoli nowa era, gdzie VHSy zostały zastąpione przez DVD, telefony komórkowe przestały być śmiercionośną bronią (podręczną cegłą - chociaż debiutująca w 2000 roku Nokia 3310 była telefonem niezniszczalnym), a zespół Red Hot Chili Pepers wydał piosenkę Californication (uwierzycie, że ma już 21 lat??). 

A jakie książki zostały wydane w latach 2000-2009? Czy nadal je czytamy?

O akcji #retrobuki przeczytasz tutaj.


POLSKA

  • Andrzej Sapkowski – Wiedźmin (zbiór opowiadań)
  • Jacek Dukaj – W kraju niewiernych 
  • Stanisław Lem - Okamgnienie

ŚWIAT 
  • Terry Pratchett - Prawda (cykl Świat Dysku)
  • Anne Rice – Merrick
  • J.K. Rowling - Harry Potter i czara ognia
  • Dan Brown - Anioły i demony
  • George R. R. Martin - Nawałnica mieczy
  • Sophie Kinsella - Wyznania zakupoholiczki
  • Meg Cabot - Pamiętnik księżniczki
  • Philip Pullman - Bursztynowa luneta (cykl Mroczne Materie)
  • Stephen King - Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika
  • Jim Butcher - Front Burzowy (pierwszy tom cyklu Akta Harry’ego Dresdena)


POLSKA

  • Jacek Dukaj – Czarne oceany
  • Katarzyna Grochola – Nigdy w życiu!
  • Janusz Leon Wiśniewski – Samotność w sieci

ŚWIAT 
  • Terry Pratchett - Złodziej czasu, Ostatni bohater, Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie (cykl Świat Dysku)
  • Stephen King - Łapacz snów, Czarny dom (sequel powieści Talizman)
  • Dennis Lehane – Rzeka tajemnic 
  • Yann Martel – Życie Pi
  • Anne Rice – Krew i złoto
  • Neil Gaiman - Amerykańscy bogowie
  • Sue Monk Kidd - Sekretne życie pszczół
  • Ann Brashares - Stowarzyszenie wędrujących dżinsów 
  • Ian McEwan - Pokuta
  • Eoin Colfer - Artemis Fowl
  • Dan Brown - Zwodniczy punkt
  • Carlos Ruiz Zafón - Cień wiatru (cykl Cmentarz zapomnianych książek)
  • Charlaine Harris - Martwy aż do zmroku (Cykl Sookie Stackhouse)
  • Philippa Gregory - Kochanice króla
  • Miroslav Žamboch - Na ostrzu noża (cykl o Koniaszu)
  • Malorie Blackman - Iksy i zera


POLSKA

  • Ewa Białołęcka – Kamień na szczycie 
  • Anna Brzezińska – Opowieści z Wilżyńskiej Doliny 
  • Jacek Dukaj – Extensa 
  • Dorota Masłowska – Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • Andrzej Sapkowski - Narrenturm 

ŚWIAT 
  • Terry Pratchett - Straż nocna (cykl Świat Dysku)
  • Stephen King - Buick 8, Wszystko jest względne (zbiór opowiadań)
  • Haruki Murakami – Kafka nad morzem 
  • Anne Rice – Posiadłość Blackwood
  • Alice Sebold - Nostalgia anioła 
  • Christopher Paolini - Eragon
  • Neil Gaiman - Koralina
  • Markus Zusak - Posłaniec
  • Holly Black - Zła Królowa ( znana też pod tytułem Danina. Nowoczesna baśń)
  • Eoin Colfer - Artemis Fowl. Arktyczna Przygoda


POLSKA

  • Jacek Dukaj – Inne pieśni

ŚWIAT 
  • Terry Pratchett - Wolni Ciut Ludzie, Potworny regiment (cykl Świat Dysku)
  • Dan Brown – Kod Leonarda da Vinci
  • Khaled Hosseini – Chłopiec z latawcem 
  • Anne Rice – Krwawy kantyk
  • J.K. Rowling - Harry Potter i Zakon Feniksa
  • Audrey Niffenegger - Żona podróżnika w czasie
  • Lauren Weisberger - Diabeł ubiera się u Prady
  • Jeanne DuPrau - Miasto żaru (pierwszy tom cyklu  Kroniki żaru)
  • Margaret Atwood - Oryks i Derkacz
  • Lionel Shriver - Musimy porozmawiać o Kevinie
  • Marjane Satrapi - Persepolis
  • Stephen King - Mroczna wieża V
  • Miroslav Žamboch - Bez litości  (cykl o Baklym)
  • Yoko Ogawa - Ukochane równanie Profesora


POLSKA

  • Jacek Dukaj - Perfekcyjna niedoskonałość, Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe 
  • Andrzej Sapkowski – Boży bojownicy

ŚWIAT 
  • Terry Pratchett - Kapelusz pełen nieba, Piekło pocztowe (cykl Świat Dysku)
  • Ursula K. Le Guin – Dary 
  • Gabriel García Márquez – Rzecz o mych smutnych dziwkach 
  • Haruki Murakami – Po zmierzchu 
  • Jodi Picoult - Bez mojej zgody (My Sister’s Keeper)
  • David Mitchell - Atlas chmur
  • Susanna Clarke - Jonathan Strange i pan Norrell
  • John Ajvide Lindqvist - Wpuść mnie
  • Stephen King - Mroczna wieża V i VI


POLSKA

  • Rafał Ziemkiewicz – Ciało obce 
  • Marek Krajewski – Widma w mieście Breslau

ŚWIAT 
  • Terry Pratchett - Łups! (cykl Świat Dysku)
  • Stephenie Meyer – Zmierzch 
  • Stieg Larsson - Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet (pierwszy tom trylogii Millenium)
  • J.K. Rowling - Harry Potter i Książę Półkrwi
  • Markus Zusak - Złodziejka książek
  • Rick Riordan - Złodziej pioruna (cykl Percy Jackson i bogowie olimpijscy)
  • John Green - Szukając Alaski
  • Kazuo Ishiguro - Nie opuszczaj mnie
  • George R.R. Martin - Uczta dla wron 
  • John Grogan -  Marley i ja
  • Christopher Paolini - Najstarszy
  • Lisa See - Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz
  • Neil Gaiman - Chłopaki Anansiego 
  • Stephen King- Kolorado Kid
  • Cormac McCarthy - To nie jest kraj dla starych ludzi
  • Eoin Colfer - Artemis Fowl. Fortel wróżki


POLSKA

  • Marcin Mortka – Karaibska krucjata. La Tumba de los Piratas
  • Katarzyna Grochola – A nie mówiłam
  • Andrzej Sapkowski – Lux perpetua
  • Jakub Żulczyk - Zrób mi jakąś krzywdę… czyli wszystkie gry video są o miłości

ŚWIAT 
  • Terry Pratchett - Zimistrz (cykl Świat Dysku)
  • Stephenie Meyer – Księżyc w nowiu 
  • Stephen King - Komórka, Historia Lisey
  • Elizabeth Gilbert - Jedz, módl się, kochaj
  • Sara Gruen - Woda dla słoni
  • Cormac McCarthy - Droga
  • Stieg Larsson - Dziewczyna, która igrała z ogniem (trylogia Millenium)
  • Rick Riordan - Morze potworów (cykl Percy Jackson i bogowie olimpijscy)
  • John Boyne - Chłopiec w pasiastej piżamie 
  • Gillian Flynn - Ostre przedmioty 
  • Brandon Sanderson - Z mgły zrodzony (pierwszy tom cyklu Z mgły zrodzony; Uniwersum Cosmere)
  • Max Brooks - World War Z
  • Diane Setterfield - Trzynasta opowieść
  • Joe Abercrombie - Samo ostrze (trylogia Pierwsze prawo)
  • Liu Cixin - Problem trzech ciał (cykl Wspomnienie o przeszłości Ziemi)
  • Patricia Briggs - Zew księżyca (cykl Mercy Thompson)
  • Brandon Mull - Baśniobór (cykl Baśniobór)
  • Eoin Colfer - Artemis Fowl. Zaginiona kolonia
  • Lemony Snicket (Daniel Handler) - Koniec końców (ostatni tom Serii niefortunnych zdarzeń)
  • Naomi Novik - Smok Jego Królewskiej Mości


POLSKA

  • Jacek Dukaj – Lód
  • Maja Lidia Kossakowska – Więzy krwi 
  • Marek Krajewski – Dżuma w Breslau
  • Jacek Piekara – Rycerz Kielichów
  • Olga Tokarczuk – Bieguni

ŚWIAT 
  • Terry Pratchett - Świat finansjery (cykl Świat Dysku)
  • Brandon Sanderson - Studnia wstąpienia (cykl Z mgły zrodzony; Uniwersum Cosmere)
  • Stieg Larsson - Zamek z piasku, który runął  (trylogia Millenium)
  • Stephen King  - Blaze
  • Stephenie Meyer – Zaćmienie
  • J.K. Rowling - Harry Potter i Insygnia Śmierci
  • Cassandra Clare - Miasto kości  (cykl Dary anioła)
  • Rick Riordan - Klątwa Tytana (cykl Percy Jackson i bogowie olimpijscy)
  • Jay Asher - 13 powodów
  • Richelle Mead - Akademia wampirów 
  • André Aciman - Tamte dni, tamte noce
  • Ilona Andrews - Magia kąsa (seria o Kate Daniels)
  • Joe Hill - Pudełko w kształcie serca
  • Han Kang - Wegetarianka
  • Jo Nesbø - Pierwszy śnieg (cykl Harry Hole)
  • Patricia Briggs - Więzy krwi (cykl Mercy Thompson)


POLSKA

  • Maja Lidia Kossakowska – Żarna niebios 
  • Michał Krzywicki – Plagi tej ziemi 
  • Adam Przechrzta – Pierwszy krok
  • Jakub Żulczyk – Radio Armageddon

ŚWIAT 
  • Stephen King - Ręka mistrza , Po zachodzie słońca  (zbiór opowiadań)
  • Peter V. Brett – Malowany człowiek
  • Christopher Paolini – Brisingr
  • Carlos Ruiz Zafón – Gra anioła
  • Suzanne Collins - Igrzyska śmierci
  • Stephenie Meyer - Intruz, Przed świtem 
  • John Green - Papierowe miasta
  • Cassandra Clare - Miasto popiołów (cykl Dary anioła)
  • Rick Riordan - Bitwa w Labiryncie (cykl Percy Jackson i bogowie olimpijscy)
  • Neil Gaiman - Księga cmentarna
  • Kristin Cashore - Wybrańcy (org. Graceling; cykl Siedem królestw)
  • Kristin Hannah - Firefly Lane
  • Brandon Sanderson - Bohater wieków  (cykl Z mgły zrodzony; Uniwersum Cosmere)
  • Patrick Ness - Na ostrzu noża (cykl Ruchomy chaos )
  • Michael Grant - Faza pierwsza: Niepokój (cykl Gone)
  • Patricia Briggs - Pocałunek żelaza (cykl Mercy Thompson), Wilczy trop (seria Alfa i Omega)
  • Eoin Colfer - Artemis Fowl. Paradoks czasu


POLSKA

  • Jakub Ćwiek – Ofensywa szulerów 
  • Eugeniusz Dębski – Ostatnia przygoda
  • Anna Kańtoch – Przedksiężycowi
  • Maja Lidia Kossakowska – Zbieracz burz
  • Jacek Piekara – Charakternik 
  • Andrzej Pilipiuk – Oko Jelenia: Pan Wilków
  • Andrzej Sapkowski – Żmija
  • Olga Tokarczuk – Prowadź swój pług przez kości umarłych 
  • Robert M. Wegner – Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe.

ŚWIAT 
  • Stephen King - Pod kopułą
  • Terry Pratchett - Niewidoczni Akademicy (cykl Świat Dysku)
  • Suzanne Collins - W pierścieniu ognia (seria Igrzyska śmierci)
  • Kathryn Stockett - Służące
  • James Dashner - Więzień labiryntu
  • Cassandra Clare - Miasto szkła (cykl Dary anioła)
  • Gillian Flynn - Mroczny zakątek
  • Becca Fitzpatrick - Szeptem
  • Lauren Kate - Upadli
  • Maggie Stiefvater - Drżenie (cykl Wilkołaki z Mercy Falls)
  • Dan Brown - Zaginiony symbol
  • Rick Riordan - Ostatni Olimpijczyk (cykl Percy Jackson i bogowie olimpijscy)
  • Haruki Murakami - 1Q84
  • Cinda Williams Chima - Król Demon (cykl Siedem Królestw)
  • Brandon Sanderson - Rozjemca (Uniwersum Cosmere)
  • Joe Hill - Rogi
  • Kerstin Gier - Czerwień rubinu (Trylogia Czasu)

INNE DEKADY:

LATA 70. XX WIEKU
LATA 80. XX WIEKU
LATA 90. xx WIEKU
Starsze posty Strona główna

ABOUT AUTHOR

안녕하세요! Z wykształcenia doktor nauk politycznych i magister filmoznawstwa, hobbistycznie zapalona czytelniczka! Zapraszam na bloga o książkach, filmach oraz Półwyspie Koreańskim - czyli moich największych pasjach!

Categories

  • abyssos 1
  • agora 2
  • akurat 2
  • albatros 4
  • artrage 2
  • azjatyckie 91
  • beYA 1
  • bliski wschód 1
  • Books4YA 4
  • chiny 11
  • ciekawostki 7
  • copernicuscenterpress 2
  • cyberpunk 1
  • czarna owca 1
  • czarne 3
  • czytelnik 1
  • dark academia 1
  • dark fantasy 7
  • dialog 8
  • dlaczemu 2
  • dolnośląskie 1
  • dystopia 4
  • esej 4
  • europa wschodnia 1
  • fabryka słów 115
  • fae 1
  • fantastycznyorient 18
  • fantastyka 188
  • filia 2
  • film 3
  • filtry 1
  • format 1
  • foxgames 1
  • galeriaksiążki 1
  • gra książkowa 1
  • gramatyka 3
  • groza 19
  • harde 1
  • healing novel 6
  • hi:story 1
  • horror 19
  • idiom 3
  • indie 5
  • indonezja 1
  • instagram 5
  • iyashikei 2
  • jaguar 2
  • japonia 36
  • kdrama 1
  • kirin 7
  • klasyka 1
  • komedia kryminalna 5
  • komiks 3
  • korea 45
  • koreański 9
  • kryminał 24
  • krytyka polityczna 1
  • książki 188
  • kwiaty orientu 2
  • literatura dziecięca 5
  • literatura młodzieżowa 30
  • literatura piękna 21
  • literatura podróżnicza 2
  • luna 1
  • marginesy 2
  • matronat 1
  • mitologia 2
  • mova 3
  • mustread 2
  • muza 5
  • naukowe 8
  • new adult 3
  • nonfiction 8
  • nowa baśń 14
  • nyks 1
  • obyczajowa 1
  • papierowyksiężyc 2
  • patronat 4
  • planetaczytelnika 1
  • podróżnicza 1
  • powieść gotycka 2
  • powieść historyczna 12
  • prószyński 5
  • przygodowa 1
  • recenzja 175
  • relacja 7
  • replika 4
  • reportaż 14
  • retelling 1
  • retrobuki 18
  • romans 7
  • romantasy 1
  • sensacja 2
  • sf 20
  • słownictwo 8
  • space opera 1
  • sqn 6
  • szczeliny 2
  • świat książki 1
  • tajfuny 1
  • tajwan 2
  • thriller 7
  • urban fantasy 15
  • uroboros 13
  • vesper 3
  • w.a.b. 5
  • warbook 9
  • weird fiction 1
  • weneedya 2
  • western 1
  • wielka litera 1
  • wietnam 1
  • wydawnictwo ix 1
  • wydawnictwo kobiece 1
  • wydawnictwo literackie 2
  • wydawnictwo mięta 7
  • Wydawnictwo Noir sur Blanc 1
  • wydawnictwo poznańskie 2
  • wydawnictwo spisek pisarzy 1
  • wydawnictwo wab 2
  • wydawnictwo wilga 1
  • wydawnictwonoca 1
  • wyszukane 1
  • yaponia 3
  • you&ya 15
  • youngadult 26
  • yumeka 6
  • zielona sowa 2
  • znak 13
  • zygzaki 1

Matronat

Matronat
Trylogia Hierarchia magii

Matronat

Matronat
Trylogia Magów szkła

POPULAR POSTS

  • Smocza perła - recenzja
  • Pięć małych świnek (recenzja)
  • Naturalista (recenzja)
  • Gwiazdy w łańcuchach
  • #retrobuki 2000-2009
  • Muzyka otchłani
  • Polka w Korei (recenzja)
  • Space Sweepers (승리호)
  • Bogowie otchłani
  • Koreańskie społeczeństwo - przewodnik po książkach
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Blog Archive

Ważne

Wszystkie zamieszczone tutaj teksty oraz grafiki są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej zgody.

FOLLOW ME @ INSTAGRAM

Gdzie mnie znaleźć

  • Instagram
  • Lubimy czytać
  • Goodreads

Featured Post

#retrobuki

Copyright © 2016 Pani Papierek. Created by OddThemes