Pani Papierek

  • Home
  • Książkach
    • Azjatyckie
    • Naukowe
    • Gatunkowe
      • Fantastyka
      • Kryminał
  • Filmach
  • Korei
    • 한국어
    • Ciekawostki
  • Instagram
  • Współpraca

 


John Gwynne zamyka trylogię o Krwiozaprzysiężonych z impetem godnym bojowego młota Thora – bezwzględnie, brutalnie i absolutnie wspaniale. Gniew bogów,  ostatnia część epickiej fantastyki inspirowanej nordyckimi sagami daje czytelnikom wszystko, czego mogą pragnąć: apokaliptyczne bitwy, monstrualnych wrogów, gniew bogów i – co najważniejsze – emocjonalne zaangażowanie w losy uwielbianych (lub znienawidzonych) bohaterów. Całość czyta się z zapartym tchem, podziwiając kunszt Gwynne'a w opowiadaniu inspirujących historii połączonych z militarnym rozmachem, co krok zaskakujących czytelnika. Wszak w brutalnym świecie Vigriðu, w którym pałający żądzą zemsty bogowie odradzają się, nikt nie jest bezpieczny. Choć po drodze można uronić łezkę, to finał jest bardzo satysfakcjonujący, a ostatnie strony kojące ducha. Jest dokładnie tak, jak powinno być w finałowym tomie: mocniej, brutalniej, ale jednocześnie z pamięcią o zamykaniu poszczególnych wątków. Można by rzec: tam, gdzie wiele trylogii potyka się na ostatnim etapie, Gwynne przebija się przez finał niczym berserk w formacji tarcz, z uniesionym toporami i dotrzymanymi przysięgami.

Mistrzowska lekcja epickiego, mrocznego fantasy


Akcja książki rozpoczyna się dokładnie w miejscu, gdzie zakończyła się Głód bogów, rzucając czytelnika z powrotem w chaos targanej burzami krainy Vigrið – inspirowanego nordycką mitologią świata, gdzie bogowie chodzą po ziemi, potwory wypełzają z głębin, a zemsta płonie jak smoczy ogień. To bez wątpienia najbardziej naładowana akcją część trylogii – i chociaż taka intensywność mogłaby przytłoczyć inne dzieła, Gwynne umiejętnie osadza widowiskowość w tym, co zawsze było jego największą siłą: bohaterach.

Są tu oblężenia, zasadzki, bitwy morskie i pojedynki, które mogą śmiało stanąć obok najlepszych scen bitewnych w historii gatunku. Starcie morskie szczególnie się wyróżnia – namacalne, brutalne i niemal filmowe. Opisy starć - zarówno jeden na jednego, jak w w dużych formacjach sprawiają wrażenie autentycznych i dynamicznych: każdy opisywany cios, unik są przemyślane i tworzące pewną choreografię walki uchwyconą w słowach. Czy to w walce toporem i tarczą, czy między bogami a trollami – opisy nigdy nie tracą przejrzystości, nawet jeśli na polu bitwy króluje chaos.

I tak, to naładowanie tego tomu scenami walki mogłoby przytłoczyć, gdyby nie emocjonalna waga, która za nimi stoi. Każdy z bohaterów ma swoje motywacje - szlachetne bądź nie - by angażować się w walkę, przez co każde starcie ma znaczenie.

Bohaterowie, którzy stają się rodziną


Największą siłą Gwynne’a są jego postaci. Więzi między Krwiozaprzysiężonymi – zaciekła opiekuńczość Orki, nieugięta ambicja Elvary, lojalność Einara Półtrolla czy urok Varga  – sprawiają, że to nie jest tylko opowieść o wojnie z potężnymi bóstwami, chcącymi unicestwić świat. To historia wybranej, odnalezionej rodziny, przysiąg silniejszych niż krew. I w tym - relacjach między bohaterami - tkwi serce tej trylogii. Tak jak wspominałam, ta część pełna jest akcji, ale nie pozbawiona jest momentów oddechu - chwil takich jak wspólne posiłki bohaterów, w trakcie których wyrażane są obawy, ale także nadzieje. Dzięki skupieniu na losach bohaterów - a nie płonącego świata - wydarzenia takie jak zdrada rozdzierają serce; zaś zemsta jest niezwykle satysfakcjonująca. 

Pomysłowo, brutalnie i nieprzewidywalnie


Świat stworzony przez Gwynne’a pozostaje równie dopracowany - i autentyczny. Choć mocno inspirowany nordyckimi sagami, pełen jest oryginalnych reinterpretacji, dzięki czemu zaskakuje. Zaś legendarna podbudowa - dawna wojna bogów przynosząca zniszczenie i wizja jej powrotu - sprawiają, że świat wydaje się bogaty. Powieść z pewnością wpisuje się w ponure dark fantasy. Gwynne nie unika zdrady, okrucieństwa ani najciemniejszych zakamarków ludzkiej (i nieludzkiej) natury. To kwintesencja moralnej niejednoznaczności tej opowieści, świata, w którym chwała i okrucieństwo idą ręka w rękę.

A jednak – pośród tej furii – jest też piękno. Gwynne ożywia mitologię pełną niezwykłej magii, szalonych pomysłów i znakomitych scen, zapadających w pamięć swym rozmachem. Zaś brutalność i okrucieństwo równoważone są wspomnianymi relacjami tworzonymi między bohaterami - mimo całego mroku i nadchodzącej apokalipsy, w postaciach ciągle tli się nadzieja na spokojniejsze jutro. 

Słowem podsumowania... 

Gniewem bogów Gwynne pokazuje jak się powinno pisać zakończenia epickich trylogii. Jest więcej i mocniej, ale jednocześnie ostatni tom nie gubi głębi. Pozornie to opowieść o walce z przeciwnościami losu i wskrzeszonymi bogami, pałającymi żądzą zniszczenia - w swym rdzeniu jest to jednak historia o przysięgach. O tych składanych rodzinie, towarzyszom, idei i samemu sobie. O cenie ich dotrzymania i odwadze, jakiej to wymaga. I taki jest ostatni tom - dotrzymaniem przysięgi złożonej czytelnikom, że warto się w tą historię zaangażować!


 "Męczennik", drugi tom serii Przymierze Stali Anthony’ego Ryana, utwierdza jego pozycję mistrza mrocznej fantastyki militarnej. Powieść oferuje czytelnikom mnóstwo taktycznych bitew, moralnych dylematów i postaci, których głębia zapada w pamięć na długo po zamknięciu książki - czyli wszystko to, co tygryski kochające militarne fantasy lubią najbardziej. Kontynuując wątki z "Pariasa", ta część unika pułapki słabszego środkowego, "przejściowego" tomu, podnosząc stawkę, wyostrzając narrację i pogłębiając przemianę bohatera – z banity na zdeterminowanego generała – w sposób zarówno fascynujący, jak i brutalnie realistyczny. Jednocześnie nie jest to seria dla każdego - czuć w niej ciężar, a opisy planowania i militarnych potyczek mogą się dłużyć tym, którzy preferują fantastykę pełną akcji, lekkości - i magii. Bo tej tutaj wiele nie ma, choć nie znaczy to , że nie odgrywa żadnej roli.


Opowieść o wierze i przelanej krwi


Czasy łobuzerskich przygód Alwyna Skryby  minęły bezpowrotnie. "Męczennik" rzuca go w sam środek świętej wojny u boku Evadine, zmartwychwstałej męczennicy. Anthony Ryan konsekwentnie trzyma się pierwszoosobowej perspektywy Alwyna, co pozwala doświadczyć chaosu bitwy i ciężaru dowodzenia przez pryzmat cynika, którego cięty język kryje rosnące poczucie obowiązku. Bardzo lubię ten zabieg - gdy Alwyn opisując bieżące wydarzenia komentuje je z przyszłej perspektywy. 
Choć pierwsza połowa książki momentami nuży powtarzalnością oblężeń i obron, cel jest jasny: oddać miażdżącą monotonię wojny. Cierpliwość zostaje nagrodzona – druga połowa eksploduje zdradami, objawieniami i moralnymi dylematami, rozwijając wątki zapoczątkowane w "Pariasie". Kto czytał pierwszy tom, ten zna już ten styl: pierwsza i druga połowa "Pariasa" również się różnią, przy czym tam chodzi przede wszystkim o ciężar tematyczny związany z końcem łotrzykowskich dni Alwyna i odkryciem większej sprawy, za którą warto walczyć. Tutaj w "Męczenniku" pierwsza połowa również stanowi istotną podbudowę pod moralny rozwój bohatera - chociaż jak wspomniałam może się dłużyć, bo jednak przygody łotrzyka a snucie generalskich strategii i prowadzenie oblężeń różnią się dynamiką.


Niedoskonałe, a zarazem ludzkie postacie


Ryan unika prostych podziałów na bohaterów i złoczyńców. Alwyn to "doskonały niedoskonały" bohater – niechętny lider, którego taktyczny geniusz i sarkazm czynią go postacią intrygującą, nawet gdy brodzi w moralnym bagnie wiary i przemocy. Jego działania potrafią zaskakiwać, bo każde wydarzenie odciska na nim piętno - i wpływa na zmiany w jego postępowaniu. Evadine, charyzmatyczna "Namaszczona Pani", to studium fanatyzmu i władzy; jej magnetyzm dzieli sojuszników i wrogów. A to tylko dwie z całej plejady intrygujących postaci, których nie można łatwo podzielić na "tych dobrych" i "tych złych".


Realizm z odrobiną magii


Wykreowany przez Ryana świat wydaje się bardzo realistyczny poprzez skupienie na głębi psychologicznej, opisaniu mechanizmów (fanatycznej) wiary i władzy oraz bitewnego zgiełku przeplatanego monotonią oblężenia. Fani militarnej fantastyki powinni poczuć się usatysfakcjonowani: Ryan zadbał o wojenny realizm, który dotyczy nie tylko obrazowych opisów potyczek, ale i wyczerpania dowódcy. Na mnie jednak najlepiej oddziaływały momenty "ciszy" między bitwami, gdzie pozornie niewiele się dzieje. Był to jednak czas na introspekcję Alwyna, zadumę nad kruchością sojuszy i koszmarną ceną zwycięstwa. Do tego Ryan zadbał o intrygi - by nawet w spokojniejszych fragmentach powieści nad naszym bohaterem wisiało widmo zagrożenia. Wszak sztylet w plecy może być równie zabójczy co otwarta rana zadana w bitwie. 
W kontekście kreacji świata zawód mogą poczuć jednak miłośnicy magii. W tej serii jest ona dyskretna, ale nie bez znaczenia. Elementy nadprzyrodzone pozostają jakby na marginesie, w legendach i proroctwach - które jednak w każdej chwili mogą uderzyć z pełną siłą w bohaterów. 


Słowem podsumowania...


"Męczennik" to powieść, która spełniła moje oczekiwania. W odróżnieniu od innej trylogii Ryana, "Kruczy cień", gdzie następuje między tomami znacząca zmiana narracyjna (przejście od jednego bohatera do perspektywy wieloosobowej), "Męczennik" idealnie kontynuuje "Pariasa", zarówno pod względem tonu, jak i stylu. To fantastyka dla tych, którzy cenią realizm i głębię w kreowaniu świata i postaci, gdzie decyzje mają konsekwencje, a żadna postać – nawet ulubiona – nie jest bezpieczna. Nie jest to powieść, która "czyta się sama" - wymaga pewnego skupienia i zadumy nad wyborami moralnymi postaci. Cierpi na tym dynamika - ale w takiej powieści chwila oddechu na zastanowienie się jakie są konsekwencje akcji jest konieczna. Już nie mogę się doczekać finału!

 


"Dar anomalii" to interesujący debiut w klimatach mrocznej fantastyki, który skutecznie unika schematów typowych dla gatunku. Powieść przedstawia losy dwóch młodzieńców – szlachetnego Leby i egoistycznego Brena – początkowo żyjących w dosłownie różnych światach. Zderzenie ich losów prowadzi do zaskakujących zwrotów akcji i zmusza bohaterów do mierzenia się z brutalną rzeczywistością oraz własnymi słabościami. Choć powieści można zarzucić kilka niedociągnięć - przede wszystkim mogłaby by być dłuższa, by lepiej wprowadzić w świat - to jako całość wynagradza trudny, nieco chaotyczny początek i stanowi zapowiedź bardzo ciekawego cyklu

Jednym z największych atutów książki jest kreacja świata. Autor stopniowo odsłania przed czytelnikiem dwie rzeczywistości, które w fascynujący sposób zaczynają się przenikać. Odkrywanie ich kawałek po kawałku jest wciągające, szczególnie dzięki kreatywnym rozwiązaniom, takim jak próby Leby czy nietypowa organizacja, do której trafia Bren. Niestety, opisy świata Leby pozostawiają pewien niedosyt – ten niezwykły świat zasługuje na więcej szczegółów, co miejmy nadzieję, znajdzie rozwinięcie w kolejnym tomie.

Książka podejmuje dyskusję z klasycznym motyw walki dobra ze złem. Dominują tu moralne szarości: Bren to antybohater, który, podszywając się pod inną osobę i kradnąc jej tożsamość dla własnych korzyści, sam wpędza się w kłopoty. Zamiast poprawić swój los, trafia do niebezpiecznej grupy, co zmusza go do przemyśleń nad swoimi wyborami. Z kolei Leba, pełen zasad i początkowej naiwności, stopniowo uczy się, że świat nie jest ani sprawiedliwy, ani łatwy do naprawienia. Mroczny klimat powieści podkreślają brutalne realia i oryginalny system magii, w który wiąże się z cierpieniem i stratą, w tym kalectwem. Szczególnie zapadają w pamięć niektóre sceny, jak opis więzienia, gdzie osadzeni stają się częścią skały – pomysł zarazem genialny i przerażający.

Choć powieść nie jest pozbawiona wad – początkowy chaos narracyjny i niewystarczająca głębia niektórych postaci – stanowi solidną podstawę pod rozwój cyklu. Same postacie, mimo początkowego uproszczenia, kryją potencjał na rozwój w kolejnych tomach. Historia zostawia fundamenty, na których można zbudować bardziej wielowymiarowe portrety bohaterów, zmuszonych do zmian przez swoje przygody. Mimo tych niedociągnięć, widać potencjał - dzięki czemu od razu chce się sięgnąć po kolejny tom.

"Dar anomalii" Pawła Zbroszczyka to debiut, który skutecznie wymyka się schematom typowym dla fantastyki, oferując czytelnikowi intrygującą podróż przez dwa przenikające się światy. Powieść zachwyca oryginalną, mroczną kreacją rzeczywistości i nieoczywistymi zwrotami fabularnymi, które zmieniają początkowe wrażenie generyczności w przyjemne zaskoczenie. Jednocześnie jest to książka raczej dla czytelników o mocnych nerwach – nie brakuje tu brutalności i obrazowych opisów.

To debiut, który wymaga odrobiny cierpliwości, ale wynagradza ją bogactwem wyobraźni i obietnicą jeszcze bardziej rozwiniętej historii w przyszłości!


Paweł Zbroszczyk "Dar anomalii" (2023)

 


Jako miłośniczka serialu "Wikingowie", epickiej fantastyki przesiąkniętej mitami i legendami brutalnego świata, w którym trzeba walczyć o przeżycie, mogę powiedzieć jedno: ale to była emocjonująca przygoda! "Cień bogów" to pierwszy tom "Trylogii o Krwiozaprzysiężonych", która zabiera nas do świata inspirowanego mitologią nordycką, pełnego mrocznej magii, żądnych krwi bogów/ich potomków i nieustraszonych wojowników. Akcja osadzona jest w Vigrid, krainie zniszczonej przez krwawą wojnę bogów - nie jest to jednak świat, który podniósł się po tych wydarzeniach. Autor świetnie wykreował klimat szorstkiego i brutalnego świata, w którym rzadko można liczyć na pomoc innych. Na kartach powieści śledzimy losy trójki bohaterów, z których każdy ma własne motywy: czy będzie to misja ratunkowa, chęć zemsty, czy w końcu pragnienie zdobycia sławy - każdy z bohaterów będzie musiał zmierzyć się także z walką o przetrwanie, a na ich drodze odkryjemy kolejne tajemnice tego świata. Uwielbiam takie książki: na każdej stronie czuć zagrożenie, a losy bohaterów wcale nie są takie pewne. Nie jest to może powieść, która wciąga od pierwszej strony - trzeba przeczytać kilka rozdziałów, by klimat tej książki zaczął działać - ale potem ciężko się oderwać, aż do ostatniej strony!

John Gwynne zrobił to, co nie zawsze się udaje: znalazł balans między kreacją świata, a postaciami. Na każdej z tych płaszczyzn "się dzieje": kreacja Vigrid nie ustępuje naszym trzem postaciom, a fabuła pozwala nam zarówno eksplorować świat, jak i poznawać losy postaci - ich motywacje, myśli i działania. Wszystko przeplata się, dając nam interesującą - choć bardzo surową całość. Przy trzech bohaterach jedna z osi fabularnych może wydawać się zbędna: tutaj tego nie doświadczyłam. Losy każdej z postaci były interesujące: Orki, która musi powrócić do swych wojowniczych korzeni, by ocalić najdroższą jej osobę; Varga, próbującego odkryć kto zabił jego siostrę i zemścić się - by na tej ścieżce odkryć prawdę o sobie i poznać znaczenie rozszerzonej rodziny; i w końcu Elvary, która mimo pochodzenia chce sama wykuć swą sławę, odrzucając narzuconą jej rolę kobiety. Czwarty bohaterem jest Vigrid, kraina w której osadzona jest akcja. Jest to miejsce naznaczone przeszłością, wspomnianą wojną bogów, której spuścizna jest widoczna - chociażby w uprzedzeniach do osób "spaczonych" boską krwią. To miejsce zamieszkane przez potwory (także w ludzkiej skórze), a zagrożenie obecne jest na każdym kroku. Ten świat pulsuje fantastycznymi stworzeniami, wyjętymi z kart nordyckich sag - od olbrzymich trolli po zjadające ludzkie zęby tennúry; nie brakuje także magów, również zwaśnionych, co tylko potęguje wrażenie miejsca nieprzyjaznego. Zarówno postacie, jak i miejsce akcji są wiarygodne, zakorzenione w surowym świecie. Zaś zmagania postaci zapewniają wymiar emocjonalny, oparty na motywach lojalności, zemsty i odwagi.

Jakby tego było mało, John Gwynne ma też dar do pisania scen akcji. Na kartach powieści nie brakuje scen walki - zarówno pojedynków jeden na jeden, jak i starć z potężnymi istotami. Przemoc jest brutalna i bezkompromisowa, odzwierciedlając nordycki klimat świata: brutalna jest i sama rzeczywistość, w której trzeba walczyć o przetrwanie mimo pewnych struktur społecznych. Starcia są intensywne i mają wysokie stawki - śmierć w tym świecie jest bardzo realna.

Do tej powieści idealnie pasuje oszczędny styl, który potrafi w odpowiednich momentach być mocny i dosadny. Tempo powieści bardzo mi odpowiadało - choć znają się osoby, dla których jest ono zbyt wolne. Akcja rozwija się stopniowo, więc wpierw jesteśmy wprowadzania, a dopiero w ostatnich rozdziałach całość przyspiesza, kulminując w pełnym napięcia, porywającym finale, który przygotowuje grunt pod kolejną część trylogii.

"Cień bogów" to wciągająca, starannie skonstruowana powieść fantasy, która zachwyca zarówno bohaterami, jak i atmosferą. Dziki, surowy świat Vigrid zachwyca i wciąga - wraz z bohaterami wybieramy się w niebezpieczną podróż, która wcale nie musi zakończyć się happy endem. W takim świecie postacie muszą być nieustraszone i gotowe na każde starcie! Jeśli lubicie mroczniejszą, epicką fantastykę oraz mitologiczne inspiracje - to nie przegapcie tego tytułu. "Cień bogów" to świetny początek fantastycznej "nordyckiej sagi", która ma jeszcze wiele do zaoferowania. 


John Gwynne "Cień bogów" (2021)
Polskie wydanie: Fabryka Słów (2024)


 


"Wiedźmi król" Marthy Wells to złożona powieść w klimatach dark i high fantasy. Zaczyna się niezwykle intrygująco, stawiając szereg pytań i zachęcając do lektury. Niestety po drodze cała historia rozwleka się, a enigmatyczny styl pisania sprawia, że w bogatym świecie kreślonym przez autorkę łatwo się zagubić. Muszę przyznać, że "Wiedźmi król" to przykład powieści, w której budowanie świata przerosło treść. Ilość opisów, skomplikowanie politycznych rang, magicznych zdolności bohaterów przygniata w porównaniu do raczej skąpej fabuły. W skrócie to powieść, w której potężny demon Kai budzi się na odludnej wyspie, gdzie ktoś próbował przejąć jego moc - wyrusza więc na wyprawę, której celem jest odnalezienie przyjaciółki oraz odkrycie spisku. Sama podróż odbywa się zaś na dwóch płaszczyznach czasowych, gdyż wydarzenia z przeszłości są istotne dla sytuacji, w której znalazł się Kai. Nie jest to jednak podróż pełna zapierających dech w piersiach przygód, przez co ma się wrażenie, że bohaterowie snują się - a po drodze znika gdzieś ekscytacja z chęci rozwiązania zagadki. Przeszkody w tej podróży czekają przede wszystkim na czytelnika: Autorka zasypuje nas nazwami, rangami, pojęciami, miejscami, a nawet szczegółowymi opisami strojów, które przez długi czas niewiele dla nas znaczą; przez większą część czasu czułam się zwyczajnie zagubiona, a przez to nie przejęłam się losami bohaterów. Czytając ma się wrażenie wrzucenia w sam środek zupełnie innego świata, bez przewodnika, który nas do niego wprowadzi (choć jest postać, która mogłaby pełnić taką funkcję!) - jakby czytało się kolejny tom bez znajomości pierwszego. Już dawno żadna powieść nie wywołała u mnie takiej obojętności - a to wielka szkoda, bo nie można jej odmówić niezwykle oryginalnego podejścia do fantastyki.

Zacznijmy zatem od oryginalnego świata, który wypełnia karty "Wiedźmiego króla". Martha Wells stworzyła świat pełen potężnych, równych bogom istot: demonów, mogących przechodzić z ciała do ciała; wiedźm posiadających niezwykłe moce i w końcu potężnych Nieśmiertelnych Błogosławionych i Hierarchów. Nie ma tutaj szczegółowej ekspozycji i dopiero lektura pozwala poznać możliwości poszczególnych postaci. Wykreowany świat jest niezwykle barwny za sprawą opisów - strojów postaci, pomieszczeń, środków transportu. Kolorytu całości nadają inspiracje, czerpane raczej z tradycji perskiej czy bliskowschodniej niż europejskiej - ale nieuciekające w sztampę, urozmaicone chociażby wątkami związanymi z matriarchatem. W powieści nie brakuje opisów różnych kultur, wierzeń, plemion, które ścierają się w obliczu najazdu tajemniczych Hierarchów.

Nie można odmówić powieści także złożonych postaci, które odkrywamy warstwa po warstwie. Autorka unika trendów i w jej powieści nie ma miejsca na płomienny romans z tajemniczym demonem. Tytułowy Wiedźmi król, Kai, to postać złożona, która wiele przeszła. Potrafi być niezwykle brutalny, ale ma swoje zasady. A przy tym wszystkim jest... jakiś nijaki - brakuje mu charyzmy, tego czegoś przez co zapadałby w pamięć na długo po przeczytaniu powieści.

Całość opowiedziana jest w ciekawy sposób - przeplata rozdziały z teraźniejszości i przeszłości, powoli odsłaniając karty, które pozwalają lepiej zrozumieć motywacje bohaterów, intrygę, a także sam świat. Jest to oryginalne podejście, wymusza jednak na czytelniku cierpliwość: dopiero w połowie książki uzbieramy na tyle informacji, by zacząć rozumieć o co chodzi - jakie są różnice między postaciami, jak funkcjonuje polityka w tym świecie.

Wszystkie te elementy sprawiają, że "Wiedźmi król" to oryginalna powieść - a jednak pojawia się w niej zgrzyt, w o którym wspominałam wcześniej: nie pozwala w pełni zaangażować się w losy bohaterów. Rozbudowanie świata, skomplikowanie polityki w połączeniu z tajemniczością przygniata - i nic tego nie rekompensuje. Postacie wydają się niezwykle chłodne, poznajemy je już ukształtowane: w teraźniejszości nie ma miejsca na ich rozwój i tym samym zaangażowanie się w ich drogę. W powieści brakuje także bardziej rozbudowanej fabuły pod kątem wydarzeń. Wszystko to składa się na to, że "Wiedźmi król" - mimo całej swojej oryginalności - zwyczajnie się dłuży. Aby to co zaproponowała nam Autorka naprawdę zadziałało potrzebne jest jakieś koło napędowe, które będzie zachęcać do dalszego zagłębiania się w lekturę - tutaj tego zabrakło, przez co zamiast przyjemności w odkrywania tajemnic, głównie czuje się frustrację i zagubienie. Uczucie to potęguje niestety finał - początek naprawdę wiele obiecywał, a koniec pozostawia uczucie bycia oszukanym. Zastanawiam mnie nawet sam tytuł powieści - czy główny bohater rzeczywiście jest królem wiedźm?

"Wiedźmi król" to powieść, która teoretycznie ma wszystkie elementy, które powinny mnie zachwycić. Uwielbiam opisy, bogaty świat i wolniejsze tempo. A jednak zabrakło tego jednego - czegoś, co by mnie połączyło z tą historią. Po intrygującym początku rozpoczyna się dłużąca podróż, w czasie której straciła zainteresowanie i bohaterami, i intrygą. Zabrakło mi tego czegoś, co motywowałoby do czytania: wcale nie muszę mieć wszystkiego podanego na tacy, lubię odkrywać świat kawałek po kawałku - jednak na końcu wszystko musi do siebie pasować, aby poczuć satysfakcję. "Wiedźmi król" zwyczajnie nie jest powieścią angażującą - co muszę ze smutkiem odnotować, bo poruszane w powieści wątki związane z władzą są ciekawe. "Wiedźmi król" to przykład powieści, która choć tworzy bogaty świat i złożone postacie, to nie ma serca - a bez tego wywołuje jedynie obojętność.

Martha Wells "Witch King. Wiedźmi król" (2023)
Polskie wydanie: Uroboros (2024)

 


„Szepty ciemności” to niezwykle intrygujący tytuł, który łączy w sobie takie elementy jak kryminał noir, historię alternatywną, urban fantasy i grozę. Autor nakreślił ponurą wizję Polski lat 20. – społeczeństwa naznaczonego wojenną traumą, które musi zmagać się z tajemniczą Ciemnością, doprowadzającą do szaleństwa i zguby. Mrok tego świata nie kończy się jednak na zjawiskach nadprzyrodzonych: powieść ukazuje dewiacje elit, które za nic mają sobie ludzkie życie. Tym samym na kartach powieści możemy śledzić zmagania głównego bohatera – detektywa – z niebezpieczeństwem czającym się w mroku, otrzymaniem zlecenia od femme fatale, walką z wpływowymi ludźmi, a także działaniami kontrwywiadowczymi, związanymi z przeszłością bohatera. Wszystko to jest bardzo zgrabnie połączone w jedną intrygę, która od razu wciąga. Przez to największym rozczarowaniem jest konieczność czekania na kolejny tom! Jest to powieść, która bez wątpienia spodoba się osobom, które lubią twórczość Adama Przechrzty i jego podejścia do historii alternatywnej. „Szepty ciemności” powinny także trafić do tych, którzy lubią kryminały noir – te historie opowiadające o ludzkim mroku i wielkomiejskim „brudzie”; nadprzyrodzona Ciemność może budzić strach, ale czy nie większe przerażenie budzą ludzie mający innych za nic, do tego posiadający władzę dającą poczucie siły i bezkarności? Dzięki oryginalnemu połączeniu kryminału i fantastyki (grozy) z alternatywną historią lat 20. „Szepty ciemności” należą do wyróżniających się debiutów. Powieść jest niezwykle klimatyczna, a jednocześnie brutalna, stawiająca pytania zło drzemiące w człowieku, a nie tylko kryjące się w ciemności. Dobry kryminał noir potrzebuje charyzmatycznego, sponiewieranego życiem detektywa – i taki jest weteran wojenny Jerzy. To intrygująca postać, która musi jednocześnie walczyć z czającym się naokoło złem, jak i wewnętrznymi demonami, związanymi z jego przeszłością. To jednocześnie człowiek z zasadami – są bestialstwa, których zignorować nie potrafi. Postacie drugoplanowe idealnie uzupełniają kreowany świat – a wśród nich znajdziemy zarówno sojuszników, jak i przeciwników naszego detektywa – z obowiązkowymi zdrajcami. Wszak w świecie ludzkiego mroku trudno do końca zaufać drugiej osobie. Jeśli chodzi o postacie kobiece, to dostajemy damę w opresji, femme fatale, złą kobietę u władzy w pewnej organizacji – wszystkie jedynie z drobnym twistem. Nic szczególnego i jeśli Autor miałby nad czymś popracować przy drugim tomie, to jest to większa różnorodność i sprawczość postaci kobiecych, tak by wymykały się stereotypom. Natomiast bardzo doceniam wykreowanie żywego świata – różnorodnych mieszkańców zamieszkujących, chociażby dzielnicę głównego bohatera, dzięki czemu czujemy ciężar, gdy sąsiedzi stają się ofiarami w konsekwencji śledztwa detektywa. Autor świetnie wykreował z jednej strony solidarność, z drugiej zaś wystawił ją na próbę wobec zagrożenia. Całość jest rewelacyjnie napisana. Plastyczny język, logiczne połączenie wydarzeń, dobre dialogi – wszystko idealnie oddaje klimat, pozwala zanurzyć się w opowiadaną historię. Uważam, że to nie lada wyczyn, by tak zgrabnie połączyć wiele różnych gatunków w spójną, a do tego porywającą całość. Nie będę ukrywać – czytając debiuty nastawiam się na pewne zgrzyty, a tutaj byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Od początku do końca czytanie tej powieści sprawiało mi czystą przyjemność – choć nie jest to lektura wyłącznie rozrywkowa. Pod kryminalną intrygą i wątkiem paranormalnym kryją się rozważania na temat moralności, dewiacji, człowieczeństwa – społeczeństwa, które w pewien sposób przywykło do otaczającego go zła. Jednocześnie ten ponury klimat jest przełamywany przez postawę detektywa, w którym tli się jakaś szlachetność i determinację osób, które chcą walczyć z niesprawiedliwością. Uwielbiam takie teksty kultury – czy to książki, czy filmy – które nie boją się oryginalnie mieszać gatunków, pozornie skupiać się na intrydze/śledztwie, by tak naprawdę oferować coś więcej: pole do interpretacji. Tak jak wspomniałam, Autor wykreował świat, w którym człowiekowi zagraża tajemnicza Ciemność (która sama w sobie może mieć symboliczne znaczenie), jednak większy strach budzi to, jakie bestialstwo kryje się w samych ludziach. To ponura, ale zarazem bardzo wciągająca historia, w której ważniejsze od samego rozwiązania intrygi, jest jej wpływ na bohaterów i konsekwencje odkrycia prawdy. „Szepty ciemności” to rewelacyjny powieściowy debiut, który na długo zostanie w mojej głowie!


Andrzej Pupin "Szepty ciemności" (2024)
Wydawnictwo: Fabryka Słów


 


"Klątwa Pierwszych" to pierwszy tom cyklu dark fantasy, mocno zakorzenionego w inspiracjach magią voodoo. Powieść przedstawia Krainę Przeklętych - świat pełen szamanów i szamanek, duchów loa i rytuałów opętania - w którym rozdzielone bliźniaki naznaczone są klątwą. Pierwszy tom łączy w sobie moje ulubione motywy: podróż oraz tajemnicę związaną z przeszłością bohaterów. Całość wyróżnia się klimatem - jest mrocznie, ale nie depresyjnie, a w dialogach nie brakuje sporej dawki sarkazmu. Dzieje się tak za sprawą pary bohaterów: chociaż przyjdzie im walczyć z mrocznymi cieniami, zombi, złowrogą mambo oraz przerażającą klątwą, potrafią znaleźć siły, by iść na przód - a przy okazji rozładowywać napięcie słownymi przepychankami. Czytając "Klątwę Pierwszych" odniosłam wrażenie obcowania nieco z retro fantastyką, w której liczył się klimat i przygoda bardziej niż sam gorący romans - nawet tajemniczy i niebezpieczny nieznajomy, oferujący swą pomoc miał w sobie to coś, co kojarzy mi się z powieściami sprzed dobrych dziesięciu lat. Dzięki temu powieść czytało mi się z wielką przyjemnością: wciągnęła mnie tajemnica, relacja między bohaterami oraz magia voodoo, kryjąca w sobie ogromną dawkę niebezpieczeństwa.

Czytając "Klątwę Pierwszych" odniosłam wrażenie, że opisywany świat pozbawiony jest kolorów - jest szary, brudny, nieprzyjazny. I w tym świecie główna bohaterka Nyselle jest niczym iskierka, której kibicujemy w jej podróży. Autorka nie jest jednak dla naszej bohaterki łaskawa: chociaż dziewczyna ma szansę wiele zyskać, to będzie musiała przejść przez piekło. Ogromnie cieszę się jednak, że to piekło nie jest sprowadzone do przemocy wobec kobiet, jak to ma często miejsce w fantastyce; tutaj jest to kwestia wyniszczającego przeznaczenia i walki z nim.

Tak jak wspomniałam wcześniej ponury ton powieści równoważy relacja między Nyselle, a jej tajemniczym towarzyszem. Dialogi z odrobiną (a czasem całą garścią) sarkazmu pozwalają wytchnąć. Tak samo jak odnajdywanie wsparcia w drugim człowieku, przekonanie się, że jeśli ma się przyjaciół to nie jest się samotnym na tym świecie. W tym kontekście spodobał mi się motyw enemies to lovers - który ma w sobie jednak więcej z od nieznajomych do druhów, którzy razem stawią czoła niebezpieczeństwu.

Na uwagę zasługuje także obecny w powieści motyw podróży - w końcu trafiłam na powieść, w której bohaterowie nie teleportują się z miejsca na miejsce. Rozciągnięcie w czasie podróży w przestrzeni pozwala uwiarygodnić podróż duchową: dojrzewanie Nyselle i budowanie relacji ze swym towarzyszem. Zaufanie nie bierze się z powietrza, należy na nie zasłużyć.

Trzeci filar stanowi zaś tajemnica i motyw odkrywania swojej tożsamości. Dotyczy on nie tylko Nyselle, ale i jej  zagubionego (także w sensie metaforycznym) brata, który poprzez akceptację swych umiejętności, zyskuje spokój - by za chwilę został mu on odebrany. To charakterystyczna cecha tej powieści - ten brak litości, co do długości trwania szczęścia bohaterów, co składa się na wspomniany mroczny, ponury klimat. Postacie są jednak niezwykle silne (wewnętrznie) i ciągle odnajdują siły, by dalej walczyć z nieprzychylnością losu, a nie poddać się.

"Klątwę Pierwszych" wypełnia także mroczna magia. Dotyczy ona zarówno niezwykłych umiejętności bohaterów, jak i samego świata pełnego duchów loa. Szamani i szamanki oraz rytuały mogą być zarówno niebezpieczne, jak i pomocne - dokładnie jak loa. To świat pełen ambiwalencji i odcieni szarości - kryjących się także w motywacjach naszych bohaterów.

To, co wyróżnia "Klątwę Pierwszych" to także język. Autorka nie bawi się w stylizację, pozwalając sobie na współczesny język, który konsekwentnie jest wkładany w usta bohaterów i narrację. Nie będę ukrywać, że początkowo wybijało mnie to z immersji - tak jak fakt dostępu do bieżącej wody w chacie w środku lasu, gdy za oknem szaleje mróz - jednak z czasem zaczęłam nadawać na tych samych falach. Ostatecznie odniosłam wrażenie, że dzięki temu całość wypada bardziej realistycznie - mniej pompatycznie, za to bardziej swojsko.

Największym zgrzytem był dla mnie początkowy chaos - od pierwszych stron czuć, że Autorka w najmniejszych szczegółach przemyślała swój świat, ale nie do końca potrafiła oddać go słowami. Jednak z każdą kolejną stroną poczucie zagubienia znika, a wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce, a bogactwo odniesień do świata magii voodoo rozpala wyobraźnię. Ilość nowych - dla osób niezaznajomionych z tematem - pojęć początkowo może przytłaczać, jednak na początku książki znajduje się słowniczek. To naprawdę dobre rozwiązanie!

"Klątwa Pierwszych" to mroczna opowieść o przeznaczeniu, potrzebie odkrycia prawdy o własnym pochodzeniu oraz tajemniczej magii voodoo. Obdarzona zdolnością uzdrawiania Nyselle pragnie za wszelką cenę odnaleźć brata - jednak czy wyruszenie w nieznane w towarzystwie tajemniczego i z pewnością niebezpiecznego mężczyzny jest dobrym pomysłem? Czy przed tytułową klątwą można uciec? To stopniowo rozkręcająca się powieść, która pozwala nam wsiąkać w niezwykły klimat, czerpiący inspiracje z bogatego świata wierzeń voodoo. Od samego początku pełna jest pytań, na które wraz z bohaterami szukamy odpowiedzi - co sprawia, że do samego końca nie sposób się od niej oderwać! To książka pełna wyzwań i przygód, które stawiane są przed Nyselle - pozornie zwykłą dziewczyną, której moce nie sprowadzają się wyłącznie do zdolności uzdrawiania, ale także niezwykłego hartu ducha. Autorce udało się stworzyć powieść ponurą, ale nie przytłaczającą - co wcale nie jest takie łatwe! 


E. Nowak "Klątwa Pierwszych" (2024)
Wydawnictwo: Abyssos
Starsze posty Strona główna

ABOUT AUTHOR

안녕하세요! Z wykształcenia doktor nauk politycznych i magister filmoznawstwa, hobbistycznie zapalona czytelniczka! Zapraszam na bloga o książkach, filmach oraz Półwyspie Koreańskim - czyli moich największych pasjach!

Categories

  • abyssos 1
  • agora 2
  • akurat 2
  • albatros 4
  • artrage 2
  • azjatyckie 91
  • beYA 1
  • bliski wschód 1
  • Books4YA 4
  • chiny 11
  • ciekawostki 7
  • copernicuscenterpress 2
  • cyberpunk 1
  • czarna owca 1
  • czarne 3
  • czytelnik 1
  • dark academia 1
  • dark fantasy 7
  • dialog 8
  • dlaczemu 2
  • dolnośląskie 1
  • dystopia 4
  • esej 4
  • europa wschodnia 1
  • fabryka słów 115
  • fae 1
  • fantastycznyorient 18
  • fantastyka 188
  • filia 2
  • film 3
  • filtry 1
  • format 1
  • foxgames 1
  • galeriaksiążki 1
  • gra książkowa 1
  • gramatyka 3
  • groza 19
  • harde 1
  • healing novel 6
  • hi:story 1
  • horror 19
  • idiom 3
  • indie 5
  • indonezja 1
  • instagram 5
  • iyashikei 2
  • jaguar 2
  • japonia 36
  • kdrama 1
  • kirin 7
  • klasyka 1
  • komedia kryminalna 5
  • komiks 3
  • korea 45
  • koreański 9
  • kryminał 24
  • krytyka polityczna 1
  • książki 188
  • kwiaty orientu 2
  • literatura dziecięca 5
  • literatura młodzieżowa 30
  • literatura piękna 21
  • literatura podróżnicza 2
  • luna 1
  • marginesy 2
  • matronat 1
  • mitologia 2
  • mova 3
  • mustread 2
  • muza 5
  • naukowe 8
  • new adult 3
  • nonfiction 8
  • nowa baśń 14
  • nyks 1
  • obyczajowa 1
  • papierowyksiężyc 2
  • patronat 4
  • planetaczytelnika 1
  • podróżnicza 1
  • powieść gotycka 2
  • powieść historyczna 12
  • prószyński 5
  • przygodowa 1
  • recenzja 175
  • relacja 7
  • replika 4
  • reportaż 14
  • retelling 1
  • retrobuki 18
  • romans 7
  • romantasy 1
  • sensacja 2
  • sf 20
  • słownictwo 8
  • space opera 1
  • sqn 6
  • szczeliny 2
  • świat książki 1
  • tajfuny 1
  • tajwan 2
  • thriller 7
  • urban fantasy 15
  • uroboros 13
  • vesper 3
  • w.a.b. 5
  • warbook 9
  • weird fiction 1
  • weneedya 2
  • western 1
  • wielka litera 1
  • wietnam 1
  • wydawnictwo ix 1
  • wydawnictwo kobiece 1
  • wydawnictwo literackie 2
  • wydawnictwo mięta 7
  • Wydawnictwo Noir sur Blanc 1
  • wydawnictwo poznańskie 2
  • wydawnictwo spisek pisarzy 1
  • wydawnictwo wab 2
  • wydawnictwo wilga 1
  • wydawnictwonoca 1
  • wyszukane 1
  • yaponia 3
  • you&ya 15
  • youngadult 26
  • yumeka 6
  • zielona sowa 2
  • znak 13
  • zygzaki 1

Matronat

Matronat
Trylogia Hierarchia magii

Matronat

Matronat
Trylogia Magów szkła

POPULAR POSTS

  • Smocza perła - recenzja
  • Naturalista (recenzja)
  • Pięć małych świnek (recenzja)
  • Gwiazdy w łańcuchach
  • #retrobuki 2000-2009
  • Bogowie otchłani
  • Muzyka otchłani
  • Space Sweepers (승리호)
  • Dworska tancerka (recenzja)
  • Popiół i kurz (recenzja)
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Blog Archive

Ważne

Wszystkie zamieszczone tutaj teksty oraz grafiki są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej zgody.

FOLLOW ME @ INSTAGRAM

Gdzie mnie znaleźć

  • Instagram
  • Lubimy czytać
  • Goodreads

Featured Post

#retrobuki

Copyright © 2016 Pani Papierek. Created by OddThemes