Muzyka otchłani
Last Christmas...
Śmiało mogę powiedzieć, że “Muzyka otchłani” to jedno z moich największych zaskoczeń ubiegłego roku. Książka trochę u mnie na półce czekała, aż dałam się jej skusić - jako alternatywę dla przesłodzonych świątecznych historii. I jaki to był strzał w dziesiątkę! To idealne opowiadania do czytania teraz, gdy za oknem leży gruba warstwa śniegu, szybko robi się ciemno, a przez to łatwo mieć wrażenie odcięcia od świata.
Ciekawy jest sam pomysł stojący za opowiadaniami - będącymi rezultatem uczestniczenia przez autora przez lata w wyzwaniu Whamageddon, polegającym na unikaniu piosenki “Last Christmas”. Bo wszak żeby jej nie usłyszeć, trzeba odizolować się od świata, a to jest idealny nastrój na grozę!
Od ekspedycji badawczej na północ po zdobywanie krasnoludzkiej twierdzy
Należę do grona osób, które lubią tematyczne antologie grozy; uwielbiam sprawdzać jak twórczo można podejść do założonego tematu.
Na tym polu “Muzyka otchłani” spełniła wszelkie moje oczekiwania: jest bardzo różnorodnie, a przy tym utrzymany jest bardzo dobry poziom poszczególnych opowiadań.
Autor nie boi się sięgać po bardziej “klasyczne” tematy jak wyprawa naukowa na północ, która musi się źle skończyć (świetne jest to opowiadanie, trzyma w napięciu do samego końca!), jak i skręcać w kierunku SF prezentując śledztwo w sprawie kradzieży tożsamości zmarłej dziewczyny w świecie rodem z Blade Runnera.
Nie zabrakło w tym zbiorze miejsca i na tematy społeczno-polityczne, dotyczące... kryzysu migracyjnego w fikcyjnym świecie, wywołanego rewolucją obalającą rząd. A wszystko to z perspektywy dziecka, nie do końca rozumiejącego co się dzieje (prawdziwa perełka tego zbioru).
Kompletnie po drugiej stronie jeśli chodzi o ciężar stoi opowiadanie o pracowniku uczelni, który zauważa, że coraz więcej osób na jego wydziale zaczyna migać się od pracy. Zamiast żyć dla nauki, zaczynają zajmować się własnym życiem rodzinno-romantycznym. Czy spowodowała to jakaś dziwna zaraza?
Jeśli jeszcze nie czujecie się zachęceni to dorzucę syreny i krasnoludy - a wszystko obowiązkowo w połączeniu z zimą jako czasem akcji i mroczną muzyką.
Różne oblicza strachu
Na uwagę zasługuje także ukazanie różnych oblicz strachu i to we wspomniany przeze mnie kreatywny sposób.
Strach może budzić wirtualny świat, w którym można utracić swoją tożsamość.
Strach może być związany z tajemnicą, z pójściem w miejsca, w które nie powinno się iść, otwieranie drzwi, które powinny zostać zamknięte.
W końcu strach może wywoływać koniec świata jaki dobrze znamy, chaos zmiany.
A wszystko to w okowach mrozu, z przerażającą melodią w tle...
Słowem podsumowania
“Muzyka otchłani” to antologia, która doskonale rozumie zimę — nie tylko jako porę roku, ale jako stan odcięcia, ciszy i narastającego niepokoju. Różnorodność tematów idzie tu w parze z konsekwentnie budowanym nastrojem, a każde z opowiadań dokłada własną nutę do tej mrocznej, lodowatej melodii. To książka, która idealnie sprawdzi się czytana po zmroku, pod kocem, kiedy świat za oknem cichnie — a każdy pojawiający się nagle dźwięk może brzmieć bardzo złowrogo.
.png)

0 komentarze