Pani Papierek

  • Home
  • Książkach
    • Azjatyckie
    • Naukowe
    • Gatunkowe
      • Fantastyka
      • Kryminał
  • Filmach
  • Korei
    • 한국어
    • Ciekawostki
  • Instagram
  • Współpraca


 

Dwa pierwsze tomy serii o Billie, dziewczynce, która widzi duchy, jej przyjacielu Rasmusie oraz parze uroczych szczurzych towarzyszy, okazały się dla mnie absolutnym czytelniczym zachwytem, umacniającym mnie w przekonaniu, że nigdy nie jest się "za starym" na dobrą literaturę dziecięcą i młodzieżową. Choć wydawca sugeruje wiek 10+, ja poleciłabym te książki nieco starszym dzieciom — nie dlatego, że są straszne, ale dlatego, że język unika infantylizacji i potrafi być momentami zaskakująco wymagający, a sama tematyka (duchy = zmarli) wymaga pewnej emocjonalnej dojrzałości. Ostateczną decyzję zostawiam jednak rodzicom. Jedno jest pewne: górnej granicy wieku nie ma. Ja, trzydziestoparolatka, bawiłam się wyśmienicie.

Lektura tych książek była jak powrót do dzieciństwa, kiedy uwielbiałam historie o duchach. Choć dorosły czytelnik szybko wyczuje możliwe zwroty akcji, seria ma w sobie tyle uroku, że to wcale nie przeszkadza. Autorka świetnie buduje klimat grozy — w pierwszym tomie na nawiedzonej stacji kolejowej, w drugim w pociągu pełnym duchów zmierzających do Stacji Końcowej. Znajdziemy tu wszystko, co kochamy w ghost stories: opętane dzieci, ostrzeżenia przed nadciągającym niebezpieczeństwem, ukryte pomieszczenia, a także całą galerię niezwykłych wagonów w „pociągu dla zmarłych”, w tym jedną z najbardziej oryginalnych pracowni artystycznych, jakie spotkałam w literaturze — miejsce malowania i tkania drzew genealogicznych.

Mimo tego atmosferycznego dreszczyku seria nie ma na celu straszyć. To przede wszystkim historia o oswajaniu lęku — tego związanego z nieznanym i wyjściem ze strefy komfortu, które dla Billie staje się koniecznością po przeprowadzce na wieś. Stary, nawiedzony dworzec kolejowy, który jej rodzina próbuje przemienić w dom, staje się symbolem tego procesu. Dom to zresztą w tej serii coś więcej niż miejsce: to bezpieczna przestrzeń pełna miłości. Ogromnie cenię w książkach dla dzieci pokazanie wspierającej, ciepłej rodziny — a tu mamy zarówno kochających, współpracujących rodziców, jak i Billie troszczącą się o młodszego brata.

Najważniejszym filarem serii jest jednak przyjaźń. Całość można streścić w jednym zdaniu: to historia o szukaniu bratniej duszy — a potem gotowości, by zrobić dla niej wszystko. Ponieważ mówimy o duchach, a więc i o śmierci, nie brakuje w tych książkach nuty smutku. Ale jest ona idealnie równoważona „ciepłem” relacji i przygodową fabułą: od odkrywania sekretów starego dworca, przez miłosne problemy duchów, po podróż pociągiem, w którym nie każda zjawa ma dobre intencje.

To również opowieść o radzeniu sobie z samotnością, stratą, brakiem pewności siebie, o dojrzewaniu i o tej niezwykłej sile dziecięcej przyjaźni, której często brakuje w dorosłym życiu, gdy wszyscy pędzą w swoją stronę. Pierwszy tom może wydawać się nieśmiały — tak jak sama Billie — ale z każdą stroną rozwija skrzydła. A finał? Absolutnie nie pozwala odłożyć serii po jednym tomie. Drugi trzeba mieć pod ręką.

Warto też wspomnieć o przepięknym wydaniu: ilustracje budują klimat, a czarne strony, pojawiające się, gdy bohaterowie znajdują się w ciemności lub zamknięciu, robią fenomenalne wrażenie.

Stacja Straszydło i Pociąg Straszydło to książki, w których przygoda łączy się z grozą i ważnym przesłaniem. Nie ma tu nic infantylnego, więc dorośli czytelnicy również zaangażują się emocjonalnie. To seria, z której — mam nadzieję — nigdy nie wyrosnę. I już nie mogę doczekać się kontynuacji!

 


"Jak mówić po smoczemu" to trzecia część serii "Jak wytresować smoka" Cressidy Cowell. Na podstawie tej serii powstał uwielbiany przez wielu film animowany - jednak oryginał odbiega znacznie od adaptacji, może poza Czkawką, który i w książce, i na ekranie jest...no cóż, Czkawką. Warto jednak porzucić chęć porównywania i czytać książkę na świeżo: wtedy oferuje nam niezapomnianą przygodę w świecie chłopców-wikingów i ich niesfornych smoków.

W trzecim tomie Cressida Cowell ponownie udowadnia, że potrafi połączyć slapstickowy humor, dziecięcą wyobraźnię i zaskakującą głębię emocjonalną w jednej opowieści. Na pierwszy rzut oka to jedynie szalona przygoda o chłopcu, jego smoku i pasmach katastrof - tym razem w starciu z Rzymianami. A jednak pod powierzchnią kryje się refleksja nad różnymi formami odwagi, odnajdywaniem własnej tożsamości i niełatwą drogą do przywództwa. 

Kiedy wszystko idzie na opak

Fabularnie każda z części opiera się na podobnym schemacie: Czkawka i jego przyjaciel Śledzik zawalają lekcje dla wikingów, mimo starań pakują się w kłopoty, z których ostatecznie się ratują - głównie dzięki sprytowi, inteligencji i współpracy, a nie cenionej przez pozostałych brutalności. Tym razem nasi chłopcy zostają porwani przez Rzymian, którzy mają chytry plan - oraz chrapkę na smoki, najlepiej upieczone i podane w sosie własnym. Jak zwykle u Cressidy Cowell, komedia wynika z serii pomyłek oraz nieposłuszeństwa smoka Szczerbatka. Elementem dodanym w tym tomie jest rozwinięcie smoczego języka - którym potrafi posługiwać się jedynie Czkawka - a także znaczne powiększenie świata. I to nie tylko o Rzymian, ale i klan Włamywaczek, czyli kobiet-wikingów. Tak, w końcu dostajemy w tym chłopięcym świecie dziewczęcą bohaterkę - Kamikazię - która w niczym nie ustępuje rówieśnikom.

Najzwyklejszy niezwykły bohater

Nadal zachwyca mnie morał płynący z tej książki - nie trzeba wpisywać się w powszechne cechy bohatera, by się nim stać. Pozwoliło mi to docenić kreację Szczerbatka, tak różną od filmowej. W animacji smok Czkawki jest wyjątkowy, w książce zaś nie dość, że jest to najbardziej pospolita rasa smoka, to jest on jeszcze mniejszy od swych pobratymców i pozbawiony zębów. Na Archipelagu Barbarzyńskim, gdzie dzieje się akcja książki, Czkawkę, Śledzika i Szczerbatka powszechnie uznaje się za łamagi, osoby/smoki niegodne bycia częścią plemienia. A jednak to oni ostatecznie ratują sytuację - i to w dodatku bez przechwalania się!

W tym tomie Czkawka wyróżnia się dzięki postrzeganiu smoków nie jako broni - lub jedzenia - ale jako czujących istot, które można zrozumieć. Kontrastuje to zarówno z postawą Rzymian, antagonistów tego tomu, jak i samego plemienia wikingów. Ten tom pokazuje, że prawdziwe przywództwo nie wynika z brutalnej siły, ale ze zdolności słuchania, improwizacji i tworzenia sojuszy - to właśnie w ten sposób Czkawka ratuje sytuację!

Najważniejsze rzeczy zapisujemy WIELKIMI LITERAMI

Bardzo lubię styl tej serii, który jest celowo „bałaganiarski”: tekst przeplatany jest rysunkami, dziwacznymi czcionkami i onomatopejami. Nie brakuje całych dialogów zapisanych wielkimi literami, co ma oddać krzyk czy pisanie ważnych słów jak nazwy własne. Ta forma odzwierciedla chaos, ale i energię świata Czkawki - dziecka, które wyraża, co jest dla niego ważne lub straszne. Dzięki temu książka wyjątkowo mocno przyciąga młodszych czytelników, zwłaszcza tych, którzy nie przepadają za „gęstymi” stronami pełnymi samego tekstu. To, co mogłoby się wydawać infantylne, jest w rzeczywistości świadomie dobraną strategią – Cressida Cowell nie tylko opowiada historię, ale też odtwarza żywiołową atmosferę gawędy czy pełnego emocji pamiętnika.

Słowem PODSUMOWANIA...

"Jak mówić po smoczemu" to barwna, chaotyczna i pełna humoru przygoda, która skrywa w sobie więcej, niż mogłoby się wydawać. Cressida Cowell pokazuje, że nawet w świecie wikingów najwięcej znaczy spryt, empatia i współpraca – a nie brutalna siła. To książka, która bawi slapstickowym humorem, wciąga pędzącą akcją, ale też zostawia czytelnika z ciepłą refleksją o przyjaźni, odwadze i inności.

Polecam tę część wszystkim młodym czytelnikom (oraz tym starszym, którzy lubią wracać do dziecięcych emocji), fanom lekkich, ilustracyjnie urozmaiconych historii, a także każdemu, kto kocha smoki, choćby te najbardziej niepozorne. Jeśli szukacie przygody, która rozbawi, a przy okazji pokaże, że bohaterem można być na wiele sposobów – ta seria na pewno Was oczaruje. Z każdym tomem robi się coraz lepsza, a ja nie mogę doczekać się kolejnych przygód inteligentnego Czkawki, przyjacielskiego Śledzika i leniwego Szczerbatka, który ostatecznie daje się przekonać, że warto pomagać!

 


"Jak zostać piratem" to druga część przygód Halibuta Straszliwej Czkawki Trzeciego - czy tez po prostu Czkawki - młodego wikinga, który w niczym nie przypomina swojego walecznego plemienia. Chudy, niezdarny i niepasujący do wizerunku idealnego wojownika, Czkawka po raz kolejny udowadnia, że prawdziwa odwaga i heroizm nie zawsze idą w parze z siłą mięśni. Cressida Cowell stworzyła historię, która bawi, wzrusza i skłania do refleksji, utrzymując przy tym doskonałe tempo i charakterystyczny, pełen humoru styl.

Nie będę tego ukrywać, że dopiero drugi tom pozwolił mi w pełni docenić tę historię i unikatową kreacją chłopięcego świata, w którym odwaga mylona jest z brawurą, a siła z możliwością znęcania się nad innymi. Przy pierwszym tomie łapałam się ciągle na tym, że porównywałam książkę z filmem - a to zupełnie inne historie, które łączą raczej imiona bohaterów i motyw przewodni, czyli ukazanie, że nawet najbardziej niepozorna osoba, odstająca od grupy, może okazać się prawdziwym bohaterem. Czytając drugi tom jak coś zupełnie odrębnego od filmowych wyobrażeń doskonale się bawiłam - to napisana w duchu klasycznej przygodowej fantastyki dla dzieci, w duchu Roalda Dahla, tego pana od "Charliego i fabryki czekolady", książka pełna humoru, odrobiny dziecięcych obrzydliwości i ważnej lekcji, doprawiona pasującymi, narysowanymi niby dziecięcą ręką ilustracjami. To coś, co bardzo lubię - i w stu procentach "Jak zostać piratem" spełniło moje oczekiwania względem dziecięcych książek przygodowych (które można czytać niezależnie od wieku).

Nie należy otwierać trumny, na której jest napis "nie otwierać"

Czy może być lepsze połączenie dla przygodowej powieści niż wikingowie, piraci, smoki i poszukiwanie zaginionego skarbu? Od (niedorzecznego) treningu walki na miecze na morzu w ramach Pirackiego Programu Szkoleniowego pod okiem wrzeszczącego "no, dobra mazgaje!" Pyskacza Głąba po wyprawę na wyspę Czaszkowców, by odnaleźć skarb i przy okazji nie zbudzić smoków wrażliwych na zapach (brrr, najgorsza część przygotowań do wyprawy to kąpiel!), "Jak zostać piratem" wypełnione jest akcją.

Cressida Cowell świetnie wykreowała chłopięcy świat (już się nie czepiam braku dziewczynek), w którym liczą się brud, smród i siła mięśni. Bycie nieokrzesanym jest zaletą, a myślenie jest dla słabeuszy. I takim słabeuszem jest Czkawka oraz jego przyjaciel Śledzik - para bohaterów, która jest niedoceniana za to, że rusza głową (i czytając "nie otwierać" sugerują, by tego nie robić), by ostatecznie wszystkich uratować - i to nie koniecznie w chwale, bo ciche zwycięstwa, które prowadzą do rozwoju osobistego też mają znaczenie.

Jako druga część serii, "Jak zostać piratem" znakomicie rozwija uniwersum, wprowadzając kluczowe postaci dla przyszłych wydarzeń – arcywroga Czkawki oraz tajemniczego przodka, Srogobrodego Upiora. Cowell zręcznie łączy prostą, przystępną dla młodego czytelnika fabułę z elementami, które zapowiadają bardziej złożoną narrację w kolejnych tomach. To książka, która nie tylko bawi, ale też buduje fundamenty dla epickiej opowieści o dorastaniu, przeznaczeniu i odwadze bycia sobą - wbrew przyjętym zasadom toksycznej męskości i twardego wychowania, które reprezentuje Pyskacz.

Lekcja grubiańskiego zachowania dla dla zaawansowanych zostaje przerwana

Choć "Jak zostać piratem" utrzymane jest w lekkim tonie, Cowell nie unika głębszych tematów. Druga połowa książki wprowadza nieco mroczniejszy klimat, zwłaszcza gdy Czkawka staje przed wyborem między osobistą sławą a dobrem plemienia. To właśnie finałowa decyzja bohatera stanowi sedno przesłania tej opowieści – prawdziwy heroizm nie polega na zdobywaniu chwały, lecz na poświęceniu i odpowiedzialności za tych, których się kocha. To piękna, uniwersalna lekcja, podana bez nadęcia, za to z dużą dozą humoru i ciepła.

Do przesłania książki pasuje także postać Szczerbatka, smoka tak innego od filmowej wersji. Tutaj smoczek jest samolubny, drażliwy i nie daje się łatwo wytresować. Widać jednak jak stopniowo się zmienia - zależy mu na Czkawce, więc zaczyna stawiać jego dobro nad swoją wygodę. W kluczowych momentach nasz bohater może liczyć na pomoc niesfornego smoka, co buduje między nimi piękną przyjaźń. 

Słowem podsumowania...

Gdy odrzucić się zbędne porównywanie książki do filmu można dostrzec jej pełen potencjał. To świetna, pełna przygód i humoru powieść dla dzieci z mądrym przesłaniem. Czy Czkawka jest idealnym piratem i wikingiem? Nie, ale z pewnością jest Bohaterem, i to przez duże "B". Wszak nie jest łatwo odrzucić chwałę z myślą o innych - to tu się kryje prawdziwa odwaga. "Jak zostać piratem" to historia, która zachwyci zarówno młodych czytelników, jak i dorosłych, którzy w głębi duszy wciąż mają ochotę na przygodę. Dynamiczna akcja, błyskotliwe dialogi i postać Czkawki – nieidealnego, ale za to autentycznego bohatera – sprawiają, że trudno się od tej książki oderwać. Polecam ją miłośnikom piratów, smoków i opowieści o tym, że czasami największą siłą jest… bycie sobą!


 


Nie będę ukrywać, że lubię fantastykę kierowaną do dzieci: często ma w sobie mnóstwo ponadczasowej magii niczym "Opowieści z Narnii", "Ruchomy zamek Hauru" czy "Baśniobór". Czytając takie książki, samej będąc w wieku znacznie przekraczającym docelowego odbiorcę, doszłam do bardzo prostego wniosku: są książki dziecięce, które oczarują każdego, niezależnie od wieku, i są te, które zdobędą jedynie dziecięce serce. I o ile film "Jak wytresować smoka" kierowany jest do szerokiej publiczności, tak książka to zdecydowanie literatura dziecięca przez duże "D" - pełna śmiesznych nazw i obrzydliwości typu smarki, które dzieci bawią, które dzieci świetnie rozumieją. Dla czytelnika dorosłego jednak niewiele pozostaje - książkowy Szczerbatek, tutaj nazwany Oseskiem, nie ma w sobie za grosz czaru filmowego odpowiednika, a relacja między smokiem i Czkawką nie chwyta. 

To powieść o inicjacji i bohaterstwie - ale mnie jako dorosłego czytelnika drażni wyłącznie męski/chłopięcy świat przedstawiony w "Jak wytresować smoka" czy traktowanie smoków jako niewolników. Za mało w tej powieści dla mnie przemiany - nauki szacunku do smoków - by dała mi satysfakcję. Co innego młodszy czytelnik, którego pochłoną przygody: zdobywanie smoka, próby jego treningu, w końcu test umiejętności i walka z gigantycznymi smokami morskimi. Jestem przekonana, że 10-letnią mnie ta historia, by porwała - stąd polecam "Jak wytresować smoka" przede wszystkim rodzicom - nie będziecie się nudzić czytając pociechom. 

Oldschool
Zarówno pod względem fabularnym, jak i ilustracji - "Jak wytresować smoka" jest powieścią oldschoolową. Napisana w 2003 roku przypominała mi powieści Roalda Dahla ("Matylda", "Wiedźmy") - z ilustracjami stworzonymi jakby ręką dziecka, z zapisem wielkimi literami NAPRAWDĘ WAŻNYCH INFROMACJI. Myślę, że dzisiaj - chociażby pod względem ilustracji - mamy inną estetykę. I znów - przemówi to do młodszego czytelnika, ale raczej nie zachwyci starszego. Oldchool obecny jest także w fabule - to powieść o inicjacji chłopców poprzez kradzież i trening smoków; kiedyś takie fabuły były normą, ale dzisiaj brak szerszej reprezentacji (świat wikingów kompletnie pozbawiony dziewcząt, których rolą najwyraźniej nie jest bohaterstwo) zwyczajnie drażni. 

Humor i przygoda
Humor to zdecydowana zaleta tej książki. Jest on obecny zarówno w nazwach, dialogach, jak i sytuacjach. Nadaje to całości odpowiedniej lekkości. Nie można też odmówić tej powieści przygody - czytanie o próbach wykradzenia smoków i późniejszego ich treningu bez żadnych wskazówek poza jedną (TRZEBA NA NIE KRZYCZEĆ!) jest z pewnością ciekawe. Strony przewracają się same kiedy chcemy poznać czy Czkawce udało się opanować Oseska - czy smoczątko jak na złość znów narobiło do łóżka wodza plemienia.

Zwykła bohaterskość
Na plus wypada zdecydowanie przesłanie powieści - tak ważny element książek dla dzieci. Czkawka nie jest ani najsilniejszym, ani najmądrzejszym wikingiem, a jednak odnajduje swoją drogę do bohaterstwa. Podobnie Osesek - który wcale nie wyróżnia się jak filmowa Nocna Furia; jest smokiem pospolitym, ale mającym swój unikalny charakterek. Jak się okazuje ci najbardziej niepozorni, ci przeciętni też wiele mogą jeśli skupia się na swoich indywidulanych mocnych stronach- i takie przesłania bardzo lubię!

Słowem podsumowania...
Miłośnicy filmu animowanego "Jak wytresować smoka" mogą być zawiedzeni książką - to zupełnie inna historia z niewieloma punktami zbieżnymi. Czkawka jest podobny - cała reszta różna. Warto więc podejść do tej książki jako do opowieści zupełnie odrębnej, by nie oceniać jej przez pryzmat filmu animowanego, który ma inne środki wyrazu niż książka dziecięca (chociażby pogłębioną relację smok-człowiek, także za pomocą gestów, min bohaterów). 

"Jak wytresować smoka" to powieść, która – choć nie porwała mnie jako dorosłej czytelniczki – ma w sobie urok i energię, zdolną oczarować młodszego odbiorcę. To książka z krwi i kości dziecięca: pełna absurdalnego humoru, obrzydliwości (które małe pokolenie uwielbia) i wartkiej przygody, ale już bez głębi czy uniwersalnego czaru, który przyciąga do takich tytułów jak "Opowieści z Narnii". Mimo to doceniam jej oldschoolowy klimat, żywiołowość i ważne przesłanie o tym, że bohaterem może być nawet ten najsłabszy, o ile uwierzy w siebie. Dlatego polecam ją przede wszystkim dzieciom – zwłaszcza tym, które kochają świat wikingów, smoków i psotne poczucie humoru. Sama chętnie sięgnęłabym po kolejne tomy - by przekonać się jak rozwijać się będzie relacja ludzi ze smokami i czy Oseska da się wytrenować. Co tu dużo gadać, literatura dziecięca spod znaku fantastyki zawsze mnie kusi :)

 


"Nata i czarownice" to seria książek oferujących niezapomniane przygody w towarzystwie pary dzieciaków z talentem do wplątywania się w kłopoty oraz trzech czarownic na emeryturze i ich wiecznie głodnego kota. Chociaż jest to seria kierowana do osób od 9 roku życia to mogę Was zapewnić - bez względu na wiek każdy, kto ma w sobie choć odrobinę dziecięcej ciekawości będzie się wyśmienicie bawić! To seria napisana z humorem i lekkością, opatrzona genialnymi ilustracjami i zabawnymi zaklęciami. Działa jak idealne lekarstwo na zły humor - albo tak przerażający zastój czytelniczy - już od pierwszych stron wprawia w dobry nastrój i wciąga tak bardzo, że nim się obejrzymy sięgamy już po kolejny tom. 

Cała historia zaczyna się od otrzymania przez siostry Trzykrotki - nieco zwariowane babcie - zagadkowego listu, który ściąga je do Mieściny Małej. Tam poznają Natę, ośmioletnią dziewczynkę, i rozpoczynają niezwykła znajomość, która przełoży się na wspólne przygody. A wśród nich znajdzie się i zagadka do rozwiązania, odkrycie prawdy o rodzinie Naty, i szaleńcza podróż ciągle psującym się wozem z niezwykle pechową wiedźmą czy próba odnalezienia zapomnianego i niebezpiecznego zaklęcia. Każdy z tomów stanowi zamkniętą przygodę, jednak warto je czytać po kolei: w każdym pojawiają się nowe informacje dotyczące Naty i jej rodziny.

Najmocniejszą stroną serii są postacie. Nata to niezwykła dziewczynka, z którą łatwo się utożsamić dzieciom: jej super moc to ciekawość świata oraz idąca z nią w parze odwaga. Przeciwwagą Naty jest jej najlepszy przyjaciel, spokojny chłopiec, który dzięki przyjaciółce nie ma spokojnego życia. Mama Naty to również świetnie wykreowana postać - potrafi być surowa, walczyć o swoje dziecko jak lwica - a z czasem nauczyć się bardziej wrzucać na luz. Relacja matki z córką jest naprawdę urocza i nie ma w sobie ani grama toksyczności. 

Wisienką na torcie są oczywiście tytułowe czarownice oraz ich zwierzyniec. Nie będę ukrywać - uwielbiam motyw zwariowanych staruszek. Tutaj dostajemy aż trzy i każda z nich ma swój własny charakterek. I żadna nie pasuje do stereotypowego wizerunku "babci"! Na pierwszy rzut oka Pelagia wygląda na typową staruszkę, która zawsze poczęstuje najsmaczniejszym wypiekiem na świecie. Jednak aby się do niego dostać trzeba przedrzeć się przez zawalony rupieciami korytarz oraz minąć lamę Łucję. W kuchni Pelagii kryje się zaś magia - i to nie taka jakiej się spodziewacie! Pelagia nie ma za grosz talentu kulinarnego, ba! lepiej żeby się za gotowanie nie brała; ma jednak wygrany magiczny samopiec, w którego można wyciągnąć najsmaczniejszą potrawę, a także magiczna patelnię do idealnych naleśników (które same się na niej pojawiają). Obok niej mieszka jej siostra Patrycja, którą zazwyczaj można spotkać w garażu. Nic nie sprawia jej takiej przyjemności jak majsterkowanie przy pojazdach. Staruszka wymieniająca koło raz- dwa? To właśnie ona! Trzecia siostra to Paulina, żyjąca w świecie książek. Jej dom skrywa magiczną bibliotekę, a włosy niezliczone, ekscentryczne ozdoby.

I jest jeszcze Lukrecjusz...Wiecznie głodne i marudzące kocisko, uważające siebie za najmądrzejszą istotę pod słońcem. Książki można czytać dla samych jego tekstów, często uzupełnionych ilustracjami tak trafnie ukazującymi miny kota-marudy.

Przemówił do mnie pomysł wyjściowy - ukazanie czarownic na emeryturze, których umiejętności nieco już zardzewiały. Jednocześnie Trzykrotki mają w sobie tyle wigoru, że nadrabiają nieumiejętnie rzucone zaklęcie kolejnymi próbami.

Całość pełna jest przygód oraz codziennej magii. Ukazuje, że przyjacielskie relacje nie mają ograniczeń wiekowych i w towarzystwie emerytowanych ciotek można się doskonale bawić. Autorce udało się napisać książki prostym, ale nie infantylnym językiem, dzięki czemu trafią i do młodszego czytelnika niż 9 lat - jak i do rodzica. Opisane przygody nie są przesadnie skomplikowane, ale ich dynamika nie pozwala się nudzić. Całość jest lekka i humorystyczna, a także pełna ciepłych emocji - to książki, które naprawdę wprawiają w dobry nastrój!


Anna Andrusyszyn "Nata i czarownice" (2022), "Nata i czarownice. Pechowa wiedźma" (2023), "Nata i czarownice. Zapomniane zaklęcie" (2024)

Starsze posty Strona główna

ABOUT AUTHOR

안녕하세요! Z wykształcenia doktor nauk politycznych i magister filmoznawstwa, hobbistycznie zapalona czytelniczka! Zapraszam na bloga o książkach, filmach oraz Półwyspie Koreańskim - czyli moich największych pasjach!

Categories

  • abyssos 1
  • agora 2
  • akurat 2
  • albatros 4
  • artrage 2
  • azjatyckie 91
  • beYA 1
  • bliski wschód 1
  • Books4YA 4
  • chiny 11
  • ciekawostki 7
  • copernicuscenterpress 2
  • cyberpunk 1
  • czarna owca 1
  • czarne 3
  • czytelnik 1
  • dark academia 1
  • dark fantasy 7
  • dialog 8
  • dlaczemu 2
  • dolnośląskie 1
  • dystopia 4
  • esej 4
  • europa wschodnia 1
  • fabryka słów 115
  • fae 1
  • fantastycznyorient 18
  • fantastyka 188
  • filia 2
  • film 3
  • filtry 1
  • format 1
  • foxgames 1
  • galeriaksiążki 1
  • gra książkowa 1
  • gramatyka 3
  • groza 19
  • harde 1
  • healing novel 6
  • hi:story 1
  • horror 19
  • idiom 3
  • indie 5
  • indonezja 1
  • instagram 5
  • iyashikei 2
  • jaguar 2
  • japonia 36
  • kdrama 1
  • kirin 7
  • klasyka 1
  • komedia kryminalna 5
  • komiks 3
  • korea 45
  • koreański 9
  • kryminał 24
  • krytyka polityczna 1
  • książki 188
  • kwiaty orientu 2
  • literatura dziecięca 5
  • literatura młodzieżowa 30
  • literatura piękna 21
  • literatura podróżnicza 2
  • luna 1
  • marginesy 2
  • matronat 1
  • mitologia 2
  • mova 3
  • mustread 2
  • muza 5
  • naukowe 8
  • new adult 3
  • nonfiction 8
  • nowa baśń 14
  • nyks 1
  • obyczajowa 1
  • papierowyksiężyc 2
  • patronat 4
  • planetaczytelnika 1
  • podróżnicza 1
  • powieść gotycka 2
  • powieść historyczna 12
  • prószyński 5
  • przygodowa 1
  • recenzja 175
  • relacja 7
  • replika 4
  • reportaż 14
  • retelling 1
  • retrobuki 18
  • romans 7
  • romantasy 1
  • sensacja 2
  • sf 20
  • słownictwo 8
  • space opera 1
  • sqn 6
  • szczeliny 2
  • świat książki 1
  • tajfuny 1
  • tajwan 2
  • thriller 7
  • urban fantasy 15
  • uroboros 13
  • vesper 3
  • w.a.b. 5
  • warbook 9
  • weird fiction 1
  • weneedya 2
  • western 1
  • wielka litera 1
  • wietnam 1
  • wydawnictwo ix 1
  • wydawnictwo kobiece 1
  • wydawnictwo literackie 2
  • wydawnictwo mięta 7
  • Wydawnictwo Noir sur Blanc 1
  • wydawnictwo poznańskie 2
  • wydawnictwo spisek pisarzy 1
  • wydawnictwo wab 2
  • wydawnictwo wilga 1
  • wydawnictwonoca 1
  • wyszukane 1
  • yaponia 3
  • you&ya 15
  • youngadult 26
  • yumeka 6
  • zielona sowa 2
  • znak 13
  • zygzaki 1

Matronat

Matronat
Trylogia Hierarchia magii

Matronat

Matronat
Trylogia Magów szkła

POPULAR POSTS

  • Smocza perła - recenzja
  • Pięć małych świnek (recenzja)
  • Naturalista (recenzja)
  • Gwiazdy w łańcuchach
  • #retrobuki 2000-2009
  • Muzyka otchłani
  • Polka w Korei (recenzja)
  • Space Sweepers (승리호)
  • Bogowie otchłani
  • Koreańskie społeczeństwo - przewodnik po książkach
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Blog Archive

Ważne

Wszystkie zamieszczone tutaj teksty oraz grafiki są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej zgody.

FOLLOW ME @ INSTAGRAM

Gdzie mnie znaleźć

  • Instagram
  • Lubimy czytać
  • Goodreads

Featured Post

#retrobuki

Copyright © 2016 Pani Papierek. Created by OddThemes