Popiół i kurz (recenzja)

 


"Umiałem zrobić różne rzeczy. Umiałem przejść między światami. Umiałem uwolnić tych, którzy byli  stanie mi zapłacić, a czasem tych, których chciałem. Umiałem walczyć i zwyciężać."

Powieść "Popiół i kurz" opowiada o bezimiennym bohaterze, który niczym Charon stał się przewodnikiem dusz, które trafiły do świata Pomiędzy. W tym miejscu każdy przedmiot - a także sama myśl czy uczucie - ma swoje Ka, aurę, pewne odbicie świata materialnego. Złe myśli mogą stać się demonami, a popsuta strzelba potężną bronią. Jeśli ktoś trafi do tego świata to zapewne nie żyje - i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, gdyż zginął śmiercią nagłą. Tylko nieliczni potrafią celowo przejść do świata Pomiędzy, a jeszcze mniejsza liczba potrafi w tym miejscu zachować pewną materialność, a co za tym idzie siłę; nie być jedynie widmem. Świat Pomiędzy nie jest jednak miejscem, w które chce się trafić - spowija je popiół i kurz, który osiada na człowieku niczym całun.

Dzięki wznowieniu powieści Jarosława Grzędowicza z 2006 roku na nowo możemy odkryć wspaniały język tego autora. Grzędowicz tka opowieść o bezimiennym mężczyźnie niespiesznie, wciągając jednak czytelnika klimatem już od pierwszych stron. Całość otwiera prolog - opowiadanie "Obol dla Lilith", które stanowiło inspirację dla powieści. Na niespełna sześćdziesięciu stronach autor zawarł świetne wprowadzenie w świat Pomiędzy. Opowiadanie samo w sobie jest świetne, ale potrafi pozostawić pewien niedosyt - który następnie zaspokaja cała powieść. "Popiół i kurz" to rodzaj fantastyki, w której dużą rolę odgrywa atmosfera i stworzony świat - w tym przypadku stanowiący szare, pokryte popiołem i kurzem odbicie znanego nam świata, miejsce w którym nikt nie chciałby się znaleźć. Elementy grozy zostały połączone z kryminałem - nasz "Charon" zostanie ostawiony przed koniecznością wyjaśnienia zagadki śmierci przyjaciela. W powieści odnajdziemy także zalążek romansu - i to z wiedźmą! - ale tak jak całość podlanego pewną goryczą, obsypanego popiołem. 

Świat Pomiędzy

"Przez jakiś czas modliłem się, bezradnie i rozpaczliwie, ale tak samo jak  świecie realnym nie wiedziałem, czy ktokolwiek mnie usłyszy i zechce mi pomóc. To nie jest zaświat. Żaden czyściec ani piekło. To anomalia. Szczelina. Dziura, w którą niechcący trafiają zagubione dusze. Ogłupiałe, nieznające swojej drogi, nic nierozumiejące. Rozbitkowie. To rozmyta granica między tym i tamtym. To świat Pomiędzy. Nie ma tu chórów, łaski, kary ani oznakowanej światłem drogi na tamtą stronę. Tylko popiół i kurz".

Sama historia przedstawiona w powieści jest wciągająca, jednak największe wrażenie zrobił na mnie świat Pomiędzy. Autor opisał tę "szczelinę" w tak umiejętny sposób, że podczas czytania można wręcz wyczuć ten spowijający ją kurz, te przytłumione kolory i beznadziejną sytuację wałęsających się tam dusz. A jedyną osobą, która może im pomóc nie jest rycerz na białym koniu, ale zgorzkniały mężczyzna, który poprzez swoje doświadczenia nie potrafi ułożyć sobie "normalnego" życia. Nie jest zbawcą tylko Charonem, przewodnikiem i wymaga zapłaty. W prawdziwym świecie jednak z niej nie korzysta - stanowi ona dla niego raczej namacalny dowód, że nie zwariował. A może jednak, skoro jest naszym narratorem i sam przyznaje, że zdiagnozowano u niego schizofrenię? Horror psychologiczny, pewne balansowanie na granicy zjawisk niewytłumaczalnych a choroby psychicznej to gatunek, który bardzo cenię.

Świat Pomiędzy odciska na naszym bohaterze piętno, przez co nie może być "normalnym" członkiem społeczeństwa, nawet jeśli się stara. Nawet jeśli robi "odwyk" od wycieczek w świat Pomiędzy, to popiół u kurz zawsze będzie się za nim ciągnął. Powieść ma pewien zgorzkniały ton (choć jest i miejsce na czarny humor!), co jednak nie wpływa na jej pozytywny odbiór. Sam tytuł przecież zdradza, że dostaniem świat szarości, a nie kolorową sielankę. To zatem powieść, która skłania do pewnego wyciszenia - a jednocześnie wciąga na tyle, że można ją przeczytać w jeden wieczór.

Seksy to nie jedyna atrakcja

Czym byłby świetnie wykreowany świat bez zamieszkujących go istot? W świecie Pomiędzy można spotkać całe ich mnóstwo - łącznie z seksami, demonami nagłej śmierci, z dziobami przypominającymi maski doktorów plagi. A do tego szczękacze, płaskognilce i całe mnóstwo innych groteskowych i pokracznych stworów, które czają się w świecie Pomiędzy. 
Klimat tworzą nie tylko opisy tego świata, ale także ilustracje. Do tego nowa okładka, która naprawdę zachwyca - i przeraża jednocześnie. Bardzo lubię wydania zintegrowane, a do tego w środku znajduje się bardzo klimatyczna wklejka w krwistoczerwonym kolorze. Książek nie powinno się oczywiście oceniać po okładce, ale oprawa graficzna może pełnić podobną funkcję co czołówka w filmie - wprowadzać pewien nastrój. Do mnie przemawia bardziej niż opis z tyłu okładki - ten stwór jest na tyle intrygujący, że chce się poznać historię za jaką się kryje. Wydanie jest zatem dodatkowym plusem powieści, która broni się także sama.

Jeśli szukacie ochłodzenia na letnie upały, to wyprawa w świat Pomiędzy z Jarosławem Grzędowiczem potrafi zmrozić krew w żyłach!


Share:

2 komentarze

  1. Wciąż przede mną Pan Lodowego Ogrodu - chyba najpierw dam szanse tej serii :) Podobno jest bezbłędna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PLO tez przede mną - wiele osób twierdzi, że właśnie od tej serii powinno się zaczynać przygodę z autorem :)

      Usuń