2100. Jak Azja tworzy naszą przyszłość

 


Jest to trochę reportaż-esej o Azji dziennikarza, który widać, że zna się na temacie, spędził w Azji sporo czasu i chce się podzielić swoimi przemyśleniami nie tyle o Azji przyszłości, ile o Azji w przemianie. Nie mamy tutaj samych nowinek technologicznych, ale także refleksje na temat przemian społecznych, politycznych, kulturowych. Powiedziałabym, że to książka o młodym pokoleniu w Azji, które wcale nie różni się od młodych pokoleń na świecie - i o władzy, która próbuje utrzymać tradycje wykorzystując nowe technologie, nie zawsze dostrzegając istotne zmiany pokoleniowe.

OD ŻYWNOŚCI PO BUNT MŁODEGO POKOLENIA

Tytuł “2100. Jak Azja tworzy naszą przyszłość” może idealnie pasować do pierwszego rozdziału o “pożywieniu przyszłości”, jak i tworzeniu smart cities czy wykorzystaniu technologii do społecznej kontroli.

Jednak znaczna część książki dotyczy przemian społecznych i politycznych, jak kwestie demograficzne, odrzucanie dotychczasowej kultury pracy czy patriarchatu. Z punktu widzenia Europy niektóre z opisywanych zmian mogą wydawać się nawet nieco konserwatywne, a na pewno nie wyznaczające kierunek przyszłości.

A jednak Simone Pieranni pokazuje, że przyszłość wcale nie musi oznaczać futurystycznych technologii; klonowania psów czy latających samochodów. W końcu zrozumiałam punkt widzenia autora: walczy ze stereotypami dotyczącymi Azji, także tej Azji nowoczesnej.

Ta książka w rzeczywistości to nie wizja przyszłości rodem z SCI-FI, tylko ukazanie Azji w momencie przemian, w dużej mierze wywołanych technologią i globalizacją. Ta książka to tak naprawdę opowieść o młodym pokoleniu - nie tylko pochodzącym z Azji! - ścierającym się ze starym systemem. Systemem, który może adaptuje nowoczesne metody, ale nie zawsze dostrzega zachodzące zmiany na poziomie społeczeństwa. Widoczne jest to szczególnie w duktaturach i wielu państwach azjatyckich mających problem z wdrożeniem pełnej demokracji, gdzie bardzo nowoczesne systemy monitorowania cyfrowego, stają się narzędziem kontroli. Tak jak w Chinach, gdzie władze najbardziej boją się buntu młodych ludzi, więc na celownik biorą chociażby media społecznościowe.

"Zagadnienie pracy pozwala nam uchwycić podobieństwa między naszym światem, a światem, który często uznajemy za odległy o który czasem przedstawiany jest wręcz jak inna planeta.

Nie jest to prawda, dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek: nowe wymagania pokolenia młodych Japończyków, Chińczyków, Koreańczyków są bardzo podobne do wymagań młodych Europejczyków czy mieszkańców Stanów Zjednoczonych (...)

(...) nowe pokolenia są sobie o wiele bliższe niż prawdopodobnie jeszcze klika lat temu, że przemiany które obserwujemy, są globalne i że powinniśmy może zacząć patrzeć na kraje Azji w inny sposób, próbując znaleźć punkty styczne, które mogłyby stać się podstawą do budowania wspólnych inicjatyw.

(...)W ten sposób odkrylibyśmy prawdopodobnie wiele rzeczy, z których najbanalniejsze mogłoby być na przykład zrozumienie, że rozmawianie dziś o zderzeniu cywilizacji nie ma najmniejszego sensu."

Autor pozwala sobie na wiele refleksji, nie znaczy to jednak, że w książce brakuje merytoryki. Opisując pewne przemiany - np: zmiany w podejściu do małżeństw (też jednopłciowych), pracy, czy relacji obywatel-państwo, Pieranni kreśli zwięzłe, choć istotne tło tych zmian. Wiele jest tutaj odwołań do historii współczesnej - tego co działo się 50 czy 70 lat temu - by nakreślić kontekst dla zmian lub wręcz przeciwnie, pokazać te aspekty funkcjonowania państwa, gdzie nawet nowe technologie nie gwarantują odejścia od “tradycji” (na przykład przypadek dynastii politycznych w Azji). Książka napisana jest zwięźle (to tylko 230 stron!) i to bardziej “zajawki” na pewne tematy, a jednocześnie autorowi udaje się unikanie uproszczeń.

Warto mieć jednak uwagę, że tekst został napisany w 2024 roku, a świat tak bardzo się zmienia, że np: rządzące partie mogą już nie być aktualne.

REFLEKSJA O ŚWIECIE ZMIAN

Ten refleksyjny ton połączony z merytoryką, uwzględnianiem chociażby wpływu kolonializmu czy systemów filozoficznych (konfucjanizm, taoizm) na Azję naprawde do mnie przemówił. To nie jest twarde, naukowe non-fiction, oparte na dużej ilości danych.

Krótkie rozdziały i dość szeroki zakres tematyczny, powiązany jednak myślą przewodnią (znów, nie tyle “futurystyczną Azją”, którą znamy poprzez orientalizujące wyobrażenia w stylu cyberpunka, a po prostu Azją przemian, wdrażania technologii i ścierania się starego z nowym) idealnie się sprawdzają. Jest to przez to książka szybka do przeczytania, a przy tym skłaniająca do refleksji na temat podobieństw między Europą a Azją, a także tego, że nie każde zmiany zachodzą tak szybko i w takim wymiarze jakbyśmy sobie tego życzyli; gdzie nowoczesne rozwiązania sprawiają, że idziemy w kierunku dystopii, a nie utopii.

Jednocześnie ostrzegam: trzeba przeczytać ze trzy, cztery rozdziały, by podłapać rytm autora i dostrzec powiązania; początkowo książka może wydawać się nieco chaotyczna.

PRZEGLĄD TEMATYCZNY

Jakie tematy porusza ta książka? Zaczyna się od kwestii pożywienia przyszłości i związanych z tą kwestią dylematów moralnych oraz ekonomicznych. Następnie przechodzimy do miast przyszłości - i przy tej okazji poruszone zostają kwestie klimatyczne, społeczne oraz wykorzystania technologii do zbierania danych u mieszkańcach. Kolejne kwestie dotyczą praw mniejszości, kobiet czy zmieniającej się koncepcji rodziny. Poruszona zostaje także kwestia dynastii politycznych i biznesowych, bardzo charakterystycznych dla Azji. Ostatnie rozdziały poświęcone są zaś informacji, komunikacji oraz sztucznej inteligencji.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

„2100. Jak Azja tworzy naszą przyszłość” nie jest książką o odległym, futurystycznym świecie, lecz o teraźniejszości w ruchu. Pieranni pokazuje Azję jako przestrzeń napięć między tradycją a zmianą, między technologicznym przyspieszeniem a społecznymi ograniczeniami — i robi to w sposób, który pozwala dostrzec, jak bardzo te procesy są nam bliskie. To opowieść o młodym pokoleniu próbującym negocjować swoje miejsce w systemach, które nie zawsze nadążają za ich oczekiwaniami; o państwach, które chętnie sięgają po nowoczesne narzędzia, ale rzadziej po równie nowoczesne idee. Choć książka ma formę reporterskiego eseju i momentami pozostawia niedosyt pogłębionej analizy, jej siłą jest umiejętność łączenia pozornie odległych światów i rozbrajania uproszczonych wyobrażeń o Azji. To lektura, która nie tyle prognozuje przyszłość, ile zachęca, by spojrzeć na zachodzące dziś zmiany jako na zjawiska globalne — i zastanowić się, dokąd one wszystkich nas prowadzą.

Share:

0 komentarze