Jak mówić po smoczemu
"Jak mówić po smoczemu" to trzecia część serii "Jak wytresować smoka" Cressidy Cowell. Na podstawie tej serii powstał uwielbiany przez wielu film animowany - jednak oryginał odbiega znacznie od adaptacji, może poza Czkawką, który i w książce, i na ekranie jest...no cóż, Czkawką. Warto jednak porzucić chęć porównywania i czytać książkę na świeżo: wtedy oferuje nam niezapomnianą przygodę w świecie chłopców-wikingów i ich niesfornych smoków.
W trzecim tomie Cressida Cowell ponownie udowadnia, że potrafi połączyć slapstickowy humor, dziecięcą wyobraźnię i zaskakującą głębię emocjonalną w jednej opowieści. Na pierwszy rzut oka to jedynie szalona przygoda o chłopcu, jego smoku i pasmach katastrof - tym razem w starciu z Rzymianami. A jednak pod powierzchnią kryje się refleksja nad różnymi formami odwagi, odnajdywaniem własnej tożsamości i niełatwą drogą do przywództwa.
Kiedy wszystko idzie na opak
Fabularnie każda z części opiera się na podobnym schemacie: Czkawka i jego przyjaciel Śledzik zawalają lekcje dla wikingów, mimo starań pakują się w kłopoty, z których ostatecznie się ratują - głównie dzięki sprytowi, inteligencji i współpracy, a nie cenionej przez pozostałych brutalności. Tym razem nasi chłopcy zostają porwani przez Rzymian, którzy mają chytry plan - oraz chrapkę na smoki, najlepiej upieczone i podane w sosie własnym. Jak zwykle u Cressidy Cowell, komedia wynika z serii pomyłek oraz nieposłuszeństwa smoka Szczerbatka. Elementem dodanym w tym tomie jest rozwinięcie smoczego języka - którym potrafi posługiwać się jedynie Czkawka - a także znaczne powiększenie świata. I to nie tylko o Rzymian, ale i klan Włamywaczek, czyli kobiet-wikingów. Tak, w końcu dostajemy w tym chłopięcym świecie dziewczęcą bohaterkę - Kamikazię - która w niczym nie ustępuje rówieśnikom.
Najzwyklejszy niezwykły bohater
Nadal zachwyca mnie morał płynący z tej książki - nie trzeba wpisywać się w powszechne cechy bohatera, by się nim stać. Pozwoliło mi to docenić kreację Szczerbatka, tak różną od filmowej. W animacji smok Czkawki jest wyjątkowy, w książce zaś nie dość, że jest to najbardziej pospolita rasa smoka, to jest on jeszcze mniejszy od swych pobratymców i pozbawiony zębów. Na Archipelagu Barbarzyńskim, gdzie dzieje się akcja książki, Czkawkę, Śledzika i Szczerbatka powszechnie uznaje się za łamagi, osoby/smoki niegodne bycia częścią plemienia. A jednak to oni ostatecznie ratują sytuację - i to w dodatku bez przechwalania się!
W tym tomie Czkawka wyróżnia się dzięki postrzeganiu smoków nie jako broni - lub jedzenia - ale jako czujących istot, które można zrozumieć. Kontrastuje to zarówno z postawą Rzymian, antagonistów tego tomu, jak i samego plemienia wikingów. Ten tom pokazuje, że prawdziwe przywództwo nie wynika z brutalnej siły, ale ze zdolności słuchania, improwizacji i tworzenia sojuszy - to właśnie w ten sposób Czkawka ratuje sytuację!
Najważniejsze rzeczy zapisujemy WIELKIMI LITERAMI
Bardzo lubię styl tej serii, który jest celowo „bałaganiarski”: tekst przeplatany jest rysunkami, dziwacznymi czcionkami i onomatopejami. Nie brakuje całych dialogów zapisanych wielkimi literami, co ma oddać krzyk czy pisanie ważnych słów jak nazwy własne. Ta forma odzwierciedla chaos, ale i energię świata Czkawki - dziecka, które wyraża, co jest dla niego ważne lub straszne. Dzięki temu książka wyjątkowo mocno przyciąga młodszych czytelników, zwłaszcza tych, którzy nie przepadają za „gęstymi” stronami pełnymi samego tekstu. To, co mogłoby się wydawać infantylne, jest w rzeczywistości świadomie dobraną strategią – Cressida Cowell nie tylko opowiada historię, ale też odtwarza żywiołową atmosferę gawędy czy pełnego emocji pamiętnika.
Słowem PODSUMOWANIA...
"Jak mówić po smoczemu" to barwna, chaotyczna i pełna humoru przygoda, która skrywa w sobie więcej, niż mogłoby się wydawać. Cressida Cowell pokazuje, że nawet w świecie wikingów najwięcej znaczy spryt, empatia i współpraca – a nie brutalna siła. To książka, która bawi slapstickowym humorem, wciąga pędzącą akcją, ale też zostawia czytelnika z ciepłą refleksją o przyjaźni, odwadze i inności.
Polecam tę część wszystkim młodym czytelnikom (oraz tym starszym, którzy lubią wracać do dziecięcych emocji), fanom lekkich, ilustracyjnie urozmaiconych historii, a także każdemu, kto kocha smoki, choćby te najbardziej niepozorne. Jeśli szukacie przygody, która rozbawi, a przy okazji pokaże, że bohaterem można być na wiele sposobów – ta seria na pewno Was oczaruje. Z każdym tomem robi się coraz lepsza, a ja nie mogę doczekać się kolejnych przygód inteligentnego Czkawki, przyjacielskiego Śledzika i leniwego Szczerbatka, który ostatecznie daje się przekonać, że warto pomagać!
0 komentarze